Taras został wybrany na prezesa KW 26 kwietnia br., po
przeprowadzonym konkursie. Po jego odwołaniu - w tajnym głosowaniu,
jednogłośnie - rada powierzyła koordynację prac zarządu obecnemu
wiceprezesowi ds. pracy Piotrowi Rykale.
Decyzje te zapadły
podczas piątkowego posiedzenia, na którym rada m.in. przeanalizowała
sytuację ekonomiczno-finansową KW oraz działania zarządu na rzecz
poprawy płynności finansowej i naprawy spółki.
O swoich
decyzjach rada nadzorcza Kompanii poinformowała w komunikacie rozesłanym
przez dyrektora biura komunikacji korporacyjnej spółki Tomasza Ziębę. W
komunikacie wskazano m.in. na zwiększającą się stratę Kompanii na
sprzedaży węgla w stosunku do wielkości ujętych w tzw. planie
techniczno-ekonomicznym, a także na niepowodzenie programu emisji
euroobligacji jako głównego źródła finansowania planu naprawczego, czego
efektem była jego dezaktualizacja.
"Rada zobowiązała zarząd do
aktualizacji planu naprawczego spółki i planu techniczno-ekonomicznego
oraz podjęcia energicznych działań restrukturyzacyjnych" - podkreślono w
piątkowym komunikacie.
Rada przeanalizowała też działania
zarządu w ostatnich sześciu miesiącach dotyczące: dostosowania
działalności spółki do sytuacji rynkowej, zmniejszenia strat
generowanych na podstawowej działalności (w wyniku rosnącego dystansu
między kosztami produkcji i średnią ceną sprzedaży) oraz upłynniania
zapasów węgla. Analizowano również zarządzanie kosztami oraz skuteczność
procesów restrukturyzacyjnych.
"Rada nadzorcza stwierdziła
nieskuteczność dotychczasowych działań zarządu w zakresie
restrukturyzacji spółki. Nie został ograniczony poziom kosztów,
generując - przy braku przesłanek do wzrostu cen - dalszy wzrost strat
na działalności spółki" - podkreślono w komunikacie rady.
"Działania
zarządu nie tylko nie spowodowały poprawy sytuacji
ekonomiczno-finansowej, ale nastąpiło pogłębienie się dramatycznej
sytuacji spółki. Rada nadzorcza stwierdziła niedostateczną koordynację
działań zarządu oraz brak skuteczności w zakresie prowadzonego dialogu
ze stroną społeczną, uniemożliwiający wprowadzanie rozwiązań
restrukturyzacyjnych" - wskazała RN KW.
W czwartek odwołania
Tarasa ze stanowiska prezesa KW zażądali związkowcy. W piśmie rozesłanym
do przedstawicieli rządu przedstawiciele działającego w Kompanii sztabu
protestacyjno-strajkowego wskazali, że jednym z powodów żądania stały
się wypowiedzi Tarasa podczas środowej konferencji "Górnictwo 2014" w
Katowicach.
"Brak dialogu społecznego, nieudolny nadzór właścicielski i
fatalne zarządzanie doprowadziły do dramatycznej sytuacji spółki, a
publiczne wystąpienia jej prezesa wzniecają niepokój wśród górniczych
załóg. Dalszy brak reakcji na takie zachowanie doprowadzi do
niekontrolowanego wybuchu niezadowolenia społecznego" - zagrozili w
piśmie związkowcy.
Lider górniczej Solidarności Jarosław Grzesik
nawiązał do środowych wypowiedzi Tarasa. "Prezes ocenił m.in., że
działania restrukturyzacyjne Kompanii to, jak to określił, reanimacja
trupa. Stwierdził, że trzeba szybko zlikwidować pięć kopalń i zwolnić 15
tys. ludzi, że górnictwo trzeba wygaszać, a na Śląsku powinno zostać
najwyżej cztery-pięć kopalń" - relacjonował w czwartek Grzesik.
Podczas
środowej konferencji "Górnictwo 2014" prezes KW mówił m.in., że w
Polsce brakuje długoterminowej polityki energetycznej oraz wizji
działania górnictwa w narzucającej pewne ograniczenia w tej dziedzinie
Unii Europejskiej.
"Jesteśmy w UE, która przyjęła określony
kierunek dekarbonizacji węgla. I albo to wszyscy zrozumieją, że ta
dekarbonizacja węgla zniszczy górnictwo polskie, albo wreszcie napiszemy
jakieś programy, które notyfikujemy w Unii i będziemy to górnictwo
powoli wygaszać. Taki jest niezbędny kierunek. Zostanie na Śląsku cztery
albo pięć kopalń fedrujących węgiel rentownie, zostaną może dwie
kopalnie fedrujące węgiel koksujący, jedna albo dwie kopalnie w
górnictwie lubelskim" - przewidywał Taras.
Odnosząc się do
możliwości restrukturyzacji branży, b. prezes KW wskazał, że w krótkim
czasie trudno nadrobić wieloletnie zaniedbania. "Pretensje o to, że
górnictwo znalazło się w takim straszliwym dołku, należy mieć do
kolejnych władz, kolejnych rządów przez 10 lat wstecz; dzisiaj to
działania wyłącznie ratunkowe, to reanimacja trupa" - mówił.
Ocenił
też, że w obecnej sytuacji nie ma rozwiązań bezbolesnych. "Jeżeli mamy w
szybkim tempie zamknąć różnicę między kosztami a przychodami, trzeba by
zlikwidować pięć kopalń i zwolnić 15 tys. ludzi. Jeżeli mamy utrzymać
spokój społeczny i w naturalny sposób, spokojnie przeprowadzić
restrukturyzację górnictwa polskiego, niestety społeczeństwo polskie i
energetyka musi ponieść koszty połączenia się w jakiś sposób z polskim
górnictwem" - diagnozował w środę prezes KW.
Wcześniej związkowcy
z KW przez kilka dni okupowali siedzibę firmy. Jak podawali, powodem
rozpoczęcia protestu stała się informacja zarządu o braku pieniędzy na
grudniowe wypłaty oraz niepozyskaniu środków na finansowanie kluczowych
elementów planu naprawczego. Okupację związkowcy zawiesili po wtorkowym
spotkaniu z premier Ewą Kopacz w Warszawie. Otrzymali tam m.in.
gwarancję wypłaty wynagrodzeń i zapowiedź nowego programu naprawczego.
W
ostatnich miesiącach Kompania Węglowa stanęła przed widmem upadłości.
Jak informował w połowie września Taras, spośród 14 jej kopalń
rentowność utrzymywały trzy. Wynik finansowy po sześciu miesiącach
wyniósł minus 342,3 mln zł, wobec 228,7 mln zł straty przed rokiem.
www.cire.pl