Elektrownię wybudowano w Olkarii, czyli na obszarze
wulkanicznym. W okolicy funkcjonuje już jedna elektrownia geotermalna o
mocy 45 MW. Zbudowano ją jeszcze w latach 70 u podnóża wulkanu Longonot.
Nowa elektrownia pozwoli już od 2015 roku obniżyć koszty energii
elektrycznej dla gospodarstw domowych i przemysłu aż o 50 procent, a
zwrot funduszy inwestycyjnych nastąpi w ciągu najbliższych 6-7 lat.
Kengen, w 2018 roku zbuduje, także w wulkanicznym obszarze Olkarii,
kolejną elektrownię. Potencjał energetyczny tego obszaru oceniany jest
na 560MW.
Do roku 2018 Kenia chce pokrywać, dzięki źródłom
geotermalnym, 50 proc. krajowego zapotrzebowania na energię elektryczną,
a do 2020 r. aż 85 proc. energii ma pochodzić z tych źródeł. Rząd Kenii
planuje do 2020 r. podwoić obecną produkcję energii do 2 tys. MW.
Niektórzy analitycy są zdania, że do roku 2030 Kenia będzie w stanie
wybudować elektrownie geotermalne o łącznej mocy aż 5 tys. MW. Całkowity
potencjał Kenii w tym zakresie jest oceniany na 7 tys. MW - informuje
serwis Cleantechnica.com.
Raport Międzynarodowej Agencji Energii
przewiduje „znaczne przyspieszenie tempa wdrażania zaawansowanych
technologii w nowych krajach”, takich jak Kenia. Kraj przecina bowiem
Wielki Rów Afrykański, który, podobnie jak Pacyficzny Pierścień Ognia,
jest obszarem bardzo aktywnym sejsmicznie. Rów jest też wielkim
zbiorowiskiem gorących wód podziemnych. Dlatego Program Narodów
Zjednoczonych ds. Ochrony Środowiska wspiera projekty w sześciu krajach
Afryki Wschodniej mające na celu wykorzystanie potencjału geotermalnego.
Zdaniem ONZ wszystkie kraje Afryki leżące wzdłuż linii Wielkiego Rowu
mogą w pełni zapewnić sobie energię geotermalną. Główną przeszkodą jest
to niski poziom rozwoju technologicznego w regionie i brak funduszy,
ale, jak pokazuje doświadczenie Kenii, problemy te można rozwiązać
poprzez przyciąganie zagranicznych firm i organizacji finansowych, bez
uszczerbku dla gospodarki krajowej.
Prawie 40 państw już
wykorzystuje elektrownie geotermalne do produkcji energii elektrycznej.
Liderami w tej dziedzinie są Stany Zjednoczone (blisko 4,5 GW), Filipiny
(2,8 GW), Indonezja (2 GW), Meksyk i Włochy ( po ok. 1 GW). Ponadto, w
co najmniej 78 krajach stosuje się energię geotermalną do ogrzewania.
Zgodnie raportem Międzynarodowej Agencji Energii światowa produkcja
energii elektrycznej i ciepła pochodzącego z energii geotermalnej może
wzrosnąć do 2050 r. dziesięciokrotnie, osiągając 3,5 procent globalnej
rocznej produkcji energii elektrycznej.
W Indonezji energia geotermalna już jest podstawową
alternatywą dla paliw kopalnych. Rząd planuje zwiększyć moc tego typu
źródeł do 9,5 GW do 2025 roku, co zapewni pokrycie produkowaną w nich
energią około 33 procent zapotrzebowania kraju. Indonezja leży na
granicy płyt tektonicznych, co sprawia, że energia geotermalna jest tam
łatwo dostępna.
Dzięki szczególnemu położeniu Islandii na
grzbiecie śródoceanicznym, gdzie mamy do czynienia z podwyższoną
aktywnością wulkaniczną, mieszkańcy wyspy także mogą korzystać z
bogatych zasobów energii geotermalnej. Jest ona wykorzystywana do
ogrzewania oraz do produkcji energii elektrycznej. Koszty jej uzyskania
są względnie niskie, stąd też w zimie niektóre chodniki w Reykjavíku czy
Akureyri są podgrzewane. Na Islandii działa kilka większych elektrowni
geotermalnych, które dostarczają prawie 30 proc. krajowej produkcji
energii elektrycznej. Dodatkowo gorąca woda wykorzystywana jest do
ogrzewania blisko 90 proc. budynków w kraju.
Największą na
świecie elektrownię geotermalną The Geysers zbudowano w górach
Mayacamas, w pobliżu San Francisco. Wykorzystuje ona zbiornik pary
umieszczony na głębokości nieco ponad dwóch mil.
Pierwszą
ciepłownię geotermalną uruchomiono już w 1850 roku w miejscowości
Lardarello we Włoszech (Toskania). Gorącą wodą ogrzewano pobliskie
osiedla mieszkalne. W tym samym mieście, w 1904 roku, uruchomiono
pierwszą w świecie elektrownię geotermalną. Obecnie pracuje tu
geoelektrownia o mocy przeszło 400 MW.
www.cire.pl