W procesie, który rozpoczął się w Sądzie Rejonowym dla m.st.
Warszawy, oskarżonych jest troje byłych pracowników resortu środowiska -
b. dyrektor departamentu koncesji ekologicznych Ewa Z., dwoje byłych
pracowników tego departamentu Maciej O. i Anna Sz.-S. Czwarty - Dariusz
S. - pracuje nadal w Państwowym Instytucie Geologicznym.
Na ławie
oskarżonych znaleźli się też Wiesław S. i Włodzimierz B. z firm, które
starały się o koncesje i Irena R., która miała pośredniczyć w kontaktach
z szefową departamentu w MŚ.
Troje urzędników od marca do
grudnia 2011 r. miało pisać trzem prywatnym spółkom wnioski o koncesję
na poszukiwanie gazu z łupków, a dyrektorka departamentu miała na
bieżąco informować swoją znajomą o tym, co dzieje się z wnioskami o
koncesje. Według prokuratury otrzymywali za to nienależne korzyści
materialne, a ministerstwo akceptowało napisane przez nich dokumenty.
Zatrzymań
ABW dokonała w styczniu 2012 r. W sprawie stosowany był podsłuch - w
kancelarii tajnej sądu znajdują się 42 płyty z nagraniami.
W
akcie oskarżenia prokurator Robert Makowski zarzuca Ewie Z. przyjęcie
nie mniej niż 25 tys. zł, Maciejowi O. trzech przelewów na 16, 36 i 54
tys. zł, Annie Sz.-S. dwóch przelewów na 10 i 3 tys. zł, a Dariuszowi S.
- przelewu na 19 tys. zł. Pieniądze przekazywała Irena R. lub trafiały z
firm, których szefami byli biznesmeni.
Anna Sz.-S., która jako
jedyna w piątek mogła odnieść się do zarzutów z aktu oskarżenia, nie
przyznała się do winy. Wyjaśniła, że na ustne zlecenie Ireny R. wykonała
dodatkową pracę - przygotowała projekt prac geologicznych za 10 tys. zł
i wniosek o zmianę koncesji za 3 tys. zł. Otrzymała za to wynagrodzenie
przelewem, uiściła za ten dodatkowy dochód podatek.
Oskarżona zaznaczyła, że jako pracownik służby cywilnej, a
nie urzędnik, nie miała zakazu podejmowania dodatkowej pracy, a jako
wykształcony geolog miała potrzebną wiedzę i umiejętności, by taką
dodatkową pracę wykonać. Pytana przez swojego obrońcę podała, że w
okresie objętym zarzutami nie zajmowała się w MŚ wnioskami koncesyjnymi
firm, które prokuratura podejrzewa o zlecenie korupcji.
Podkreśliła,
że podczas pracy w departamencie nie miała wpływu na decyzje o
przyznawaniu koncesji. W jej zakresie obowiązków był wycinek działań -
jedynie sprawdzenie, czy składane wnioski nie zawierają błędów i czy są
zgodne z ustawą prawo geologiczne i górnicze. Wykaz błędów przekazywała
swojemu przełożonemu, który decydował o dalszych losach wniosku.
Podczas
kolejnych rozpraw wyznaczonych przez sąd od stycznia do kwietnia - po
jednej w miesiącu - kolejni oskarżeni będą odnosić się do zarzutów.
Przewodnicząca
rozprawie sędzia Iwona Szymańska zezwoliła w piątek na wykonywanie
zdjęć podczas procesu, ale z wyłączeniem sylwetek oskarżonych. Zezwoliła
też na upublicznienie odpowiedzi na akt oskarżenia przygotowanej przez
Ewę Z., o co wnosili jej adwokaci. Sąd nie uwzględnił też żadnego z
wniosków o umorzenie składanych przez obrońców.
Ministerstwo
Środowiska do 1 października 2014 r. wydało 58 koncesji na poszukiwanie
lub poszukiwanie i rozpoznawanie złóż węglowodorów, w tym gazu z łupków.
Koncesje te zostały udzielone na rzecz 18 polskich i zagranicznych
podmiotów. Mają je m.in.: Chevron, Petrolinvest, PGNiG, Lotos i Orlen
Upstream.
Zgodnie z Kodeksem karnym, kto udziela albo obiecuje
udzielić korzyści majątkowej lub osobistej osobie pełniącej funkcję
publiczną w związku z pełnieniem tej funkcji, podlega karze pozbawienia
wolności od 6 miesięcy do lat 8. Takiej samej karze podlega ten, kto w
związku z pełnieniem funkcji publicznej, przyjmuje korzyść majątkową lub
osobistą albo jej obietnicę.
www.cire.pl