Dziennik podkreśla, że dotychczasowe odwierty wykazały
znacznie niższe przepływy gazu od poziomu pozwalającego na rozpoczęcie
komercyjnego wydobycia. Jednocześnie sama ilość wykonanych w tym roku
odwiertów nie jest imponująca, bo wykonano ich w tym roku 13, podczas
gdy w rekordowym roku 2012 roku 24. Towarzyszy temu spadek liczby
koncesji.
Jednak komentujący dla dziennika tę sytuację Aleksander
Gabryś z firmy EY tonuje nastroje. Zwraca on uwagę, że kilka lat temu
przesadnie określano sytuację odnośnie gazu ze złóż łupkowych w Polsce
mianem rewolucji, a teraz przesadą jest twierdzenie, że nastąpił koniec
poszukiwań. W jego ocenie w obszarze tym trwają ewolucyjne zmiany, które
wymagają czasu. Jednocześnie według niego wynika poszukiwań w naszym
kraju choćby ze względu na geologię powinny być porównywane do wyników
prac poszukiwawczych w Europie, a nie USA.
Jednocześnie Gabryś
podkreśla, że poszukiwania gazu w złożach niekonwencjonalnych w naszym
kraju potrzebują teraz nowego impulsu, którym być może będzie nowa
specustawa łupkowa.
Podobnie sytuację ocenie cytowany przez "Rz" Paweł Poprawa z
Akademii Górniczo-Hutniczej, który przyznając, że wyniki poszukiwań
rozczarowują. Zaznacza jednak, że są one z roku na rok coraz lepsze. Jak
dodaje, jeszcze dwa lata temu poziom przepływ gazu i ropy z
pojedynczego odwiertu był na poziomie ok. 10 proc. wartości pozwalającej
na komercyjne wydobycie, a teraz wzrósł do 30 proc. Podkreśla on
jednocześnie, że dotychczas w Polsce wykonano tylko 10 odwiertów
poziomych, a w siedmiu z nich przeprowadzono zabieg szczelinowania, a to
zdecydowanie za mało, żeby przejść z fazy poszukiwań do wydobycia
węglowodorów z łupków.
www.cire.pl