Najbliższe miesiące zadecydują o kształcie energetyki i roli węgla w Unii Europejskiej (13 Oct 2014)
Energetyka konwencjonalna która oparta jest obecnie na na węglu kamiennym i brunatnym, będzie musiała ulec zmianie, jednak nie musi to oznaczać zupełnej rezygnacji z niej - napisał "Dziennik Gazeta Prawna".
– To nadmierna emisja CO2 jest problemem, a nie węgiel sam w sobie. Wyłączenie starych bloków węglowych i zastąpienie ich nowymi, zbudowanymi według najnowszych standardów, obniży emisję szkodliwych substancji o jedną czwartą – powiedział gazecie Paweł Smoleń, prezes Euracoal, Europejskiego Stowarzyszenia Węgla Kamiennego i Brunatnego podczas konferencji o wpływie polityki klimatycznej na rynek energii UE, zorganizowanej przez PKEEj i stowarzyszenie Eurelectric.

– Wciąż nierozstrzygnięta pozostaje kwestia tempa wymaganej przez UE dekarbonizacji. Z perspektywy inwestorów 2030 r. to prawie jutro – powiedział cytowany przez dziennik Marek Woszczyk, prezes PGE Polskiej Grupy Energetycznej i szef rady zarządzającej PKEE.

– W interesie naszego kraju leży utrzymanie obecnego poziomu bezpieczeństwa opartego na krajowych zasobach paliwa. Szybka zmiana miksu energetycznego może doprowadzić do utraty 600 tys. miejsc pracy, m.in. w branży wydobywczo-energetycznej – powiedział z kolei wiceprezes Tauronu Krzysztof Zawadzki cytowany przez "DGP".
Jak z kolei zauważył Michael Fübi z RWE, mimo że cele klimatyczne UE proponowane na 2030 r. zakładają co najmniej 27-procentowy udział OZE, to pozostałe 73 proc. ma stanowić energetyka konwencjonalna.

– A to oznacza, że potrzebne są mechanizmy, które pozwolą jej na utrzymanie się na rynku. Tradycyjne elektrownie będą swego rodzaju strażą pożarną, kiedy energia z OZE akurat nie będzie produkowana – podkreślił Fübi.

www.cire.pl