O szczegółach inwestycji poinformowali na
konferencji prasowej wiceprezydent Gdańska Maciej Lisicki
oraz prezes Zakładu Utylizacyjnego Wojciech Głuszczak.
Jak
wyjaśnił Lisicki, budowa spalarni jest konieczna ze względu
na wchodzące w życie w styczniu 2016 r. przepisy unijne
zabraniające składowania na wysypiskach śmieci tzw. frakcji
energetycznej, czyli np. odpadów papierowych, szmacianych czy
tworzyw sztucznych, które mogą być dobrym źródłem energii.
Wiceprezydent
poinformował, że przygotowania do budowy gdańskiej
spalarni trwają już od sześciu lat, a ich efektem jest m.in.
gotowa koncepcja budowy zakładu oraz pozyskanie decyzji
środowiskowej dla tej inwestycji. Lisicki wyjaśnił, że w
połowie września ogłoszono postępowanie mające wyłonić
firmę, która zaprojektuje, wykonana, a potem przez 25 lat będzie
pełnić funkcję operatora spalarni noszącej oficjalną nazwę
Zakład Termicznego Przekształcania Odpadów.
Spośród
firm, które zgłoszą się do postępowania, samorząd chce wyłonić
pięć, z którymi będzie prowadził dalsze negocjacje. Władze
samorządowe szacują, że podpisanie ostatecznej umowy ze
zwycięzcą postępowania nastąpi pod koniec 2015 r. Sama
spalarnia miałaby powstać do 2020 r.
Lisicki wyjaśnił, że w zakładzie spalane będą nie
tylko wysokoenergetyczne odpady z Gdańska, ale też odpady
pochodzące z innych gmin. Wiceprezydent poinformował, że
wstępne zainteresowanie współpracą w tej sprawie wyraziło
60 spośród 123 pomorskich gmin. Dodał, że w najbliższych
tygodniach samorządy będą podejmowały ostateczne decyzje w
formie specjalnych uchwał.
Głuszczak wyjaśnił z kolei, że
maksymalna wydajność spalarni, która ma powstać w gdańskich
Szadółkach, to 250 tys. ton – tyle odpadów rocznie można będzie w
niej spalić. - To odpowiednik ok. 150 tys. ton węgla, a ilość
powstającej w spalaniu tych odpadów energii mogłaby
zaspokoić potrzeby Gdańska na ciepłą wodę w sezonie letnim –
powiedział Głuszczak.
Dodał, że energia powstająca w
czasie spalania odpadów będzie wykorzystywana właśnie do
podgrzewania wody oraz do wytwarzania energii elektrycznej.
Lisicki
poinformował także, że 400-500 mln zł potrzebnych na budowę
spalarni samorząd będzie starał się pozyskać m.in. z funduszy
Unii Europejskiej, dotacji Narodowego Funduszu Ochrony
Środowiska oraz innych źródeł. Dodał, że gdyby samorząd nie
wybudował spalarni, to musiałby płacić kary za składowanie
odpadów lub znajdować odbiorców tych odpadów i płacić im za
spalenie surowca. Od początku 2016 r., kiedy wejdą w życie nowe
przepisy do momentu uruchomienia zakładu, samorząd Gdańska
chce oddawać odpady do spalenia postronnym firmom. Koszt
spalania odpadów wiceprezydent ocenił na 150-250 zł za tonę.
www.cire.pl