W swoim stanowisku odnośnie projektu ustawy o OZE Instytut
Energetyki Odnawialnej postuluje wprowadzenie tzw. "poprawek
prosumenckich", w ramach których proponuje segmentację mikroinstalacji
na przedziały do 3 kW, do 10 kW i do 40 kW oraz dobranie wsparcia w
postaci taryf FiT odwrotnie proporcjonalnych do poziomu mocy w
poszczególnych segmentach. Instalacje o najniższej mocy miały otrzymywać
największe stawki za odsprzedawaną do sieci energię, a jednocześnie w
przypadku instalacji o mocy pomiędzy 10 kW, 40 kW stawka miałaby być na
poziomie nie 80 proc., ale 100 proc. ceny rynkowej.
Jak wylicza
cytowany przez "Rz" prezes IEO Grzegorz Wiśniewski średnia dopłata do 1
kWh produkowanej w mikroinstalacjach powstałych w latach 2016-2020
dzięki temu wsparciu w okresie do 2030 r. wynosiłaby 0,11 zł.
Instytut
ocenia, że wprowadzenie takich zmiana doprowadzi do powstanie do 2020
roku 45 tys. mikroprosumentów w segmencie do 3 kW i niemalże 60 tys. w
segmencie 3-10 kW oraz dodatkowo ok. 60 tys. w segmencie 10-40 kW. W
efekcie jak podkreśla w "Rz" prezes Wiśniewski zaraz po 2020 roku
dojdzie do pełnej komercjalizacji energetyki opartej na rozproszonych
mikroźródłach.
Jednak jak zwraca uwagę "Rzeczpospolita" rozwój mikroźródeł
generuje też dodatkowe koszty związane z koniecznością przystosowania
sieci elektroenergetycznych do obsługi dużej ilości instalacji
prosumenckich, a to będzie generowało wzrost opłat dla wszystkich
odbiorców energii.
- Dodatkowe opłaty ponoszone przez 14 milionów
odbiorców byłyby w tej sytuacji źródłem finansowania systemu wsparcia
kilkuset tysięcy odbiorców argumentu eksperci, na których opinię
powołuje się dziennik.
Obaw tych nie podziela szef IEO, który
zwraca uwagę, że wsparcie na jednostkę energii w instalacjach
prosumenckich będzie niższe niż w przypadku dużych źródeł OZE. Zaznacza
on również, że instalacje prosumenckie w 250 tys. gospodarstwach
domowych to korzyści dla około miliona Polaków.
www.cire.pl