Jak zauważa gazeta, problem z budową biogazowni pojawia się
już na etapie decyzji wójta o warunkach zabudowy. Wymagana decyzja nie
musi bowiem spełniać wszystkich wymagań wynikających z art. 61 ust. 1
ustawy z 27 marca 2003 r. o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym o
ile dotyczy urządzeń infrastruktury technicznej. Ponieważ jednak ustawa
nie definiuje pojęcia takiej infrastruktury, organy administracji
publicznej sięgają do wykładni systemowej i orzecznictwa sądów
administracyjnych, co wydłuża całą procedurę inwestycyjną.
Biogazownie
nie są inwestycjami realizującymi cel rolny, i wymagają zmiany
przeznaczenia gruntów rolnych na nierolnicze, jednak zdarza się, że
inwestorzy nie zdają sobie sprawy, iż takie działki powinny zostać
wcześniej odrolnione przez starostę w trybie art. 7 ust. 1 ustawy z 3
lutego 1995 r. o ochronie gruntów rolnych i leśnych (t.j. Dz.U. z 2013
r. poz. 1205) - informuje dziennik.
Innym problemem są protesty społeczne mieszkańców, ponieważ
ludzie często nie są właściwie informowani przez inwestora czy lokalny
samorząd o planowanej inwestycji. Gdyby wszystkie planowane w Polsce
budowy biogazowni zostałyby oprotestowane, plany dywersyfikacji dostaw
energii nie zostałyby osiągnięte. - przypomniała DGP.
www.cire.pl