"Oni (Polska - PAP) proszą o przesył maksymalnego wolumenu
gazu, ale jesteśmy w stanie dostarczać jedynie dzienne minimum" -
powiedział agencji Reutera rzecznik Gazpromu.
Gazowy gigant nie
wyjaśnił, czym spowodowane są te ograniczenia. Reuters przypomina
jednak, że już kilka dni temu Gazprom oświadczył, że ilość tłoczonego
gazu zależy od posiadanych obecnie zasobów na eksport oraz trwającego
zapełniania podziemnych magazynów na terytorium Federacji Rosyjskiej.
Jak
podają rosyjskie media, kontrakty Gazpromu z partnerami w Europie są
sformułowane w taki sposób, że zmniejszenie dostaw koncern może
zrekompensować ich zwiększeniem w innym terminie. Kontrakty określają
minimalne ilości gazu, które Gazprom dostarczyć musi i maksymalne, które
dostarczyć może.
Zdaniem polskich analityków branży
energetycznej Rosja może celowo ograniczać przesył błękitnego paliwa na
Zachód, by zniechęcić Unię Europejską do wdrożenia nowej rundy sankcji
za rolę Moskwy w kryzysie ukraińskim.
SPP, importer gazu na Słowacji, przez którą do UE płynie
większość rosyjskiego surowca, poinformował, że w sobotę, czwarty dzień z
rzędu, dostawy były mniejsze o 10 proc.
Z kolei minister
energetyki Rumunii Razvan Nicolescu przekazał również w sobotę, że
Gazprom postanowił nie zmniejszać dostaw do tego kraju o 9 proc. w
sobotę i o 5 proc. w niedzielę, jak to planował jeszcze dzień wcześniej.
Polska,
podobnie jak Słowacja i Węgry, uczestniczy w tzw. dostawach rewersowych
gazu na Ukrainę, która od czerwca nie otrzymuje surowca z Rosji z
powodu utrzymującego się sporu z Gazpromem o cenę surowca i zaległe
płatności po stronie Kijowa.
UE opublikowała w piątek nową listę
sankcji przeciw Rosji za destabilizowanie Ukrainy. Restrykcjami
wizowymi i finansowymi objęto kolejne 24 osoby, w tym członków
parlamentu. UE ograniczyła też dostęp do kapitału dużym rosyjskim firmom
naftowym i zbrojeniowym.
www.cire.pl