– To będzie protest nie tylko w sprawie „Kazimierza-Juliusza”, ale w
obronie całego polskiego górnictwa. Dzisiaj likwidują nas, jutro to
będzie lawina – podkreśla Grzegorz Sułkowski, przewodniczący zakładowego
NSZZ „Solidarność”. Wczoraj w kopalni odbyła się masówka, w której
uczestniczyła cała ponadtysiącosobowa załoga. Pomysł przeprowadzenia
protestu w środę, 17 września, poparli wszyscy pracownicy. W kopalni
powołano też Międzyzwiązkowy Sztab Protestacyjno-Strajkowy. W jego skład
weszło 5 zakładowych organizacji związkowych: NSZZ „Solidarność”,
Związek Zawodowy Górników w Polsce, Związek Zawodowy Ratowników
Górniczych, ZZ Kadra i Związek Zawodowy Maszynistów Wyciągowych. – W
środę zabierzemy swoje rodziny i wyruszymy z Sosnowca do Katowic pod
siedzibę Katowickiego Holdingu Węglowego i Śląskiego Urzędu
Wojewódzkiego – dodaje Sułkowski.
W proteście wezmą udział górnicy
wraz z całymi rodzinami. Będą wspierani przez górników z innych kopalń
oraz pracowników innych zakładów i branż z całego regionu. Akcja może
okazać się wstępem do gorącej jesieni na Śląsku. Powoduje to napięta
sytuacja w górnictwie i wciąż ważące się losy branży, która czeka na
przyjęcie dobrego planu naprawczego. Górnikom zależy, aby nie
likwidowano kopalń i nie zwalniano pracowników, ale by m.in.
skonsolidować branżę, usprawnić obrót węglem i ograniczyć import tego
surowca ze wschodu. Sytuacja w samej KWK „Kazimierz-Juliusz” to już, jak
mówią górnicy „beczka z prochem”.
Pustki na kontach
Kopalnia
ma do końca miesiąca zakończyć wydobycie, a pracownicy mają przejść do
zakładów KHW, który jest jedynym udziałowcem kopalni. Tyle że obecny
pracodawca zalega górnikom z wypłatami. Dopiero wczoraj na konta
górników wpłynęła połowa sierpniowego uposażenia. Nie wiadomo też, jak w
razie zmiany pracodawcy rozliczone zostaną niewykorzystane urlopy. –
Chcemy się dowiedzieć, w jaki sposób zrealizowane zostaną wypłaty za
sierpień, jakie wynagrodzenia otrzymamy za wrzesień i jak w razie
przejścia pracowników do holdingu zrealizowane zostaną ekwiwalenty za
niewykorzystane urlopy wypoczynkowe – zaznacza Sułkowski. Pracownicy,
którzy mają być zwolnieni z kopalni, a następnie zatrudnieni w holdingu,
nie chcą też zostać pozbawieni praw do wypłaty pełnej kwoty barbórki
czy czternastej pensji. Niepokoi ich również okoliczność, że obecny
pracodawca nie przelewał składek i potrąceń rat na Pracowniczą Kasę
Zapomogowo-Pożyczkową. Zabrano także środki z funduszu socjalnego. Nie
ma sygnałów o możliwości kontynuowania rozmów z holdingiem. – Oczekujemy
jasnych gwarancji – mówi związkowiec.
Decyzja o likwidacji
kopalni była zaskoczeniem dla załogi. Jeszcze w lipcu br. w Sejmie
padały zapewnienia, że proces likwidacji będzie prowadzony do końca maja
2015 r., a brano pod uwagę wariant zakładający pracę kopalni do końca
2015 roku. Na taki okres zatwierdzony był też plan ruchu. Mówił o
wydobyciu około 2 mln ton węgla. Poczynione zostały również prace
przygotowawcze.
Wątpliwości pojawiające się wokół likwidacji
kopalni próbował wyjaśnić w Sejmie wiceminister gospodarki Tomasz
Tomczykiewicz. Jak przypomniał, po trwającej 200 lat eksploatacji w
złożu pozostało „niewiele węgla”, a zasoby te nie mogą stanowić podstawy
do długoterminowej działalności kopalni i „należy uznać je za
resztkowe”. Jak zaznaczył, spółka ma koncesję na eksploatację tych
zasobów ważną do 2021 r. i poszukiwała złóż w polu rezerwowym, ale
analizy prowadzone dwa lata temu wskazały, że koszty ich udostępnienia
byłyby zbyt wysokie. Wydobycie utrudniałoby duże pochylenie pokładów
uniemożliwiające zastosowanie systemów ścianowych (od czerwca 2012 r.
kopalnia wydobywa węgiel systemami podbierkowymi). – Warunki naturalne
występujące w kopalni uległy znacznemu pogorszeniu. To powstawanie
wstrząsów wysokoenergetycznych, deformacje powierzchni i postęp
zagrożenia wodnego – mówił Tomczykiewicz. Jak dodał, w związku z
wyczerpaniem dostępnych zasobów, brakiem perspektyw dalszego wydobycia,
wysokimi kosztami wydobycia oraz spadkiem bezpieczeństwa „zarząd KHW
jako właściciel KWK ’Kazimierz-Juliusz’ podjął decyzję o zakończeniu
wydobycia z końcem września br. i likwidacji kopalni”.
Tomczykiewicz
powtórzył, że wszyscy pracownicy otrzymali propozycję zatrudnienia w
strukturach holdingu na takich warunkach, jak inni pracownicy KHW. –
Osoby zatrudnione przy wydobyciu i przeróbce węgla mogą liczyć na
wykonywanie tej samej pracy – obiecał. Gwarancje zatrudnienia w holdingu
dotyczą też pracowników administracji, jednak większość z nich będzie
musiała się przekwalifikować do zawodów „zbliżonych do produkcji”. Także
pracownicy zajmujący się likwidacją kopalni po zakończeniu prac znajdą
zatrudnienie w holdingu. Z informacji KHW wynika, że kopalnia
miesięcznie przynosi około 2 mln zł strat. Sama jej techniczna
likwidacja ma kosztować ok. 85 mln złotych.
www.naszdziennik.pl