W poniedziałek w Sejmie odbędzie się tzw. wysłuchanie publiczne dotyczące tej ustawy.
Trzysta
stron poprawek od organizacji i izb gospodarczych do rządowego projektu
ustawy o odnawialnych źródłach energii (OZE) napłynęło do sejmowej
Komisji Nadzwyczajnej ds. energetyki i surowców energetycznych.
Termin
składania poprawek upłynął 1 września. – Ta ustawa jest o cztery lata
spóźniona, a brak regulacji spowodował chaos na rynku OZE, gdzie wygrywa
obecnie ten, kto jest silniejszy. Projekt przygotowany przez resort
gospodarki konserwuje ten stan rzeczy: forsuje energetykę wiatrową i
solarną, za którymi stoją potężne lobby, a pozostałe OZE eliminuje –
ocenia poseł Anna Zalewska (PiS), członek komisji nadzwyczajnej.
–
Ustawa jest wyraźnie „ustawiona” pod wiatraki i ewentualnie solary –
potwierdza prof. Mariusz-Orion Jędrysek (PiS), były główny geolog kraju.
– A przecież nasze szanse na energetykę solarną są żadne, bo zawsze
przegramy z Włochami, gdzie promieniowanie pada pod mniejszym kątem.
Podobnie jeżeli w Niemczech wiatr wieje z prędkością 6 m/s, a u nas 5
m/s, to znaczy, że oni mają dwa razy więcej energii. Powinniśmy
konkurować w tych dziedzinach, w których mamy szanse. A mamy szanse
tylko w geotermii i biomasie – podkreśla prof. Jędrysek.
W projekcie
nie ma ani słowa o geotermii, o pozyskiwaniu energii cieplnej z biomasy.
– Regulacja koncentruje się wyłącznie na produkcji prądu. Preferuje
przy tym duże podmioty, a małe eliminuje z rynku, np. pozbawia małe
elektrownie wodne udziału w miksie energetycznym, w praktyce
uniemożliwia pozyskiwanie funduszy na mikroinstalacje. W sposób
nieprzejrzysty reguluje kwestie elektrowni wiatrowych – wylicza
mankamenty ustawy poseł Zalewska.
Projekt, w jej ocenie, mógł zostać
napisany pod dyktando lobbystów. – Resort gospodarki sam przyznał w
uzasadnieniu, że pisał ustawę na podstawie analizy przygotowanej przez
prywatny instytut – zwraca uwagę Zalewska. Jej zdaniem, ustawa nadaje
się do kosza.
Projekt ustawy o OZE wzbudza potężne emocje, ponieważ w grę wchodzą naprawdę duże pieniądze.
–
W nowej unijnej perspektywie budżetowej na wsparcie OZE przewidziane
jest 60 mld złotych. Ta ustawa przesądzi, czy te środki trafią do
polskich obywateli, czy do wielkich korporacji zagranicznych – tłumaczy
Anna Zalewska.
Jak dowiedzieliśmy się w komisji, poprawki do projektu
zgłoszone przez organizacje gospodarcze trafiły do Jerzego Pietrewicza,
sekretarza stanu w Ministerstwie Gospodarki, który odpowiada za
przygotowanie ustawy o OZE, a konkretnie – na biurko Janusza
Pilitowskiego, szefa Departamentu Energii Odnawialnej. Zadaniem resortu
jest posegregowanie nadesłanych uwag.
– Poprawki zostaną zaszeregowane do trzech odrębnych kategorii.
Pierwsza z nich to poprawki „oczywiste do przyjęcia”. Druga kategoria to
poprawki, „nad którymi warto podyskutować”, a trzecia kategoria to
propozycje poprawek „nie do przyjęcia” – zapowiedział przewodniczący
Komisji Nadzwyczajnej ds. energetyki i surowców energetycznych Andrzej
Czerwiński z PO, powołując się na uzgodnienia z wiceministrem
Pietrewiczem. – Poszczególne propozycje poprawek będziemy rozpatrywać,
procedując artykuł po artykule – obiecał na posiedzeniu komisji
Czerwiński.
– Niezależnie od pracy w komisji, strona społeczna będzie
mogła zabrać głos na temat ustawy w ramach wysłuchania publicznego –
poinformowano nas w sekretariacie komisji.
Wniosek o wysłuchanie
publiczne złożony przez poseł Annę Zalewską z PiS przeszedł mimo
sprzeciwu PO, przy wsparciu całej opozycji. Wysłuchanie publiczne
wyznaczono na najbliższy poniedziałek, 15 września, w Sali Kolumnowej
Sejmu.
– Do tego czasu komisja, zgodnie z regulaminem, nie może
prowadzić debaty merytorycznej nad projektem – przypomina prof.
Mariusz-Orion Jędrysek.
Kiedy ministerstwo upora się z opracowaniem
„społecznych” poprawek na potrzeby komisji – zapytaliśmy Departament
Komunikacji Społecznej Ministerstwa Gospodarki. Odpowiedź, którą
otrzymaliśmy, sugeruje, że wbrew zapowiedzi przewodniczącego
Czerwińskiego z PO i uzyskanym przez nas w komisji informacjom resort o
żadnych poprawkach nic nie wie.
„Projekt ustawy o odnawialnych
źródłach energii został w dniu 8 lipca 2014 r. przekazany Marszałkowi
Sejmu RP celem prowadzenia dalszych prac legislacyjnych już na etapie
parlamentarnym. Na dzień 15 września 2014 r. zaplanowane jest
wysłuchanie publiczne dotyczące projektu ustawy o odnawialnych źródłach
energii (druk sejmowy nr 2604). Mając na uwadze powyższe, wyjaśnić
należy, iż właściwym podmiotem, do którego kierowane są uwagi partnerów
społecznych, jest Komisja nadzwyczajna do spraw energetyki i surowców
energetycznych (NES)” – czytamy w e-mailu z Ministerstwa Gospodarki.
Resort, któremu zarzucono uleganie lobbystom, najwyraźniej nie chce już
mieć nic wspólnego z ustawą.
– Przewodniczący Czerwiński dostał od PO burę za to, że dopuścił do wysłuchania publicznego – twierdzi jeden z posłów.
www.naszdziennik.pl