Łańcuch połączył popołudniu niemiecką miejscowość Kerkwitz z
polskimi Grabicami. W rejonie obu tych miejscowości koncerny
energetyczne planują nowe kopalnie odkrywkowe. Wśród uczestników
protestu była szefowa niemieckich Zielonych Simone Peter i szef frakcji
parlamentarnej tej partii Anton Hofreiter.
Po stronie niemieckiej organizatorzy protestu podali, że wzięło w nim udział 7,5 tys. osób; policja nie podała żadnych danych.
Polska
Grupa Energetyczna (PGE) zakłada, że budowa kopalni węgla brunatnego w
Gubinie mogłaby się rozpocząć w 2018 roku, a budowa elektrowni około
2025 roku. W maju premier Donald Tusk mówił w Gubinie, że planowana
przez PGE inwestycja jest elementem strategii bezpieczeństwa
energetycznego kraju.
Inwestycja budzi kontrowersje wśród mieszkańców gmin Brody i
Gubin. Przeciwnicy kompleksu energetycznego obawiają się, że jego
powstanie spowoduje wysiedlenia, zaszkodzi środowisku i pogorszy warunki
życia mieszkańców okolicznych terenów.
Na miejscu byli również
przedstawiciele PGE, którzy przyglądali się temu wydarzeniu.
"Obserwowaliśmy to, co działo się na miejscu tego zgromadzenia. Z
naszych danych wynika, że tak naprawdę mieszkańcy gmin Gubin i Brody
stanowili nieliczną grupę. Dlatego całą akcję nazwałbym bardziej
protestem ekologów aniżeli mieszkańców terenu, na którym miałaby powstać
kopalnia" - powiedział w rozmowie z PAP Maciej Szczepaniak z PGE.
W Brandenburgii zapadły już decyzje o rozbudowie odkrywek koło Chociebuża (Cottbus), a w Saksonii - w okręgu Goerlitz.
www.cire.pl