Rynek kolektorów słonecznych czekają spadki. Ucierpią polscy producenci (25 Jul 2014)
W 2014 roku sprzedaż kolektorów słonecznych w Polsce ponownie spadnie. W ubiegłym roku zmniejszyła się o około 10 proc., a w tym roku prawdopodobnie spadnie znowu o kolejne 20 proc. (…) W każdym razie mam nadzieje, że tak będzie, bo są i gorsze prognozy - mówi Krzysztof Romaniak, prezes zarządu Hoven.
W 2013 w Polsce , według IEO, po raz pierwszy od prawie dekady spadła sprzedaż kolektorów słonecznych - wyniosła 274 tys. m2 wobec 302 tys. m2 w 2012. Jaka jest pana diagnoza przyczyn tego stanu rzeczy ?

- Do spadku sprzedaży kolektorów słonecznych w 2013 roku doszło z kilku powodów. Po pierwsze wskutek obniżenia wsparcia dla kolektorów sprzedawanych z dotacją 45 proc. W ciągu roku dotacja została efektywnie obniżona o około 15 proc., co przełożyło się na spadek popytu. Po drugie, zmiany zasad dotacji wyeliminowały z rynku odbiorcy końcowego kolektory próżniowe, które stanowiły w naszej ocenie ponad połowę jego wielkości. Powstała w ten sposób luka okazała się niemożliwa do zastąpienia kolektorami płaskimi, które były mniej popularne.

Wreszcie, kolektor słoneczny nie jest towarem pierwszej potrzeby i wyraźnie było to widać w okresie słabej koniunktury gospodarczej w I kw. 2013 roku. Sprzedaż wyhamowała wówczas wyraźnie, a gdy PKB zaczął rosnąć ożywiła się. Reasumując, ubiegłoroczny spadek sprzedaży kolektorów to efekt zmian w systemie wsparcia wprowadzonych przez NFOŚiGW oraz słabej koniunktury gospodarczej na początku roku.

Ile kolektorów w 2013 roku sprzedał Hoven ?

- Hoven jest wyspecjalizowaną, ogólnopolską firmą dostarczającą i instalującą klientom końcowym mikroinstalacje OZE, w tym kolektory. Dostawcami firmy są wszyscy polscy producenci kolektorów słonecznych. W ubiegłym roku sprzedaliśmy ponad 15 tys. m2 tych urządzeń, głównie z dotacją 45 proc. Wydaje nam się, że w tym segmencie, który stanowi około 55 proc. rynku sprzedaży kolektorów byliśmy największą firmą w Polsce. Działamy też na rynku przetargowym, który kreują zamówienia samorządów napędzane funduszami unijnymi, i który stanowi ponad 30 proc. rynku sprzedaży, ale w mniejszym stopniu. Na rynku stricte komercyjnym, który został znacznie ograniczony przez systemy wsparcia i stanowi około 15 proc. rynku sprzedaży ogółem, w 2013 roku działaliśmy na stosunkowo niewielką skalę, co teraz się zmienia.

Co się stanie w tym roku na rynku kolektorów słonecznych w Polsce?

- Uważam, że w 2014 roku sprzedaż kolektorów słonecznych w Polsce ponownie spadnie. W ubiegłym roku zmniejszyła się o około 10 proc., a w tym roku prawdopodobnie spadnie znowu o kolejne 20 proc. Będzie to związane z tym, że w II połowie 2014 sprzedaży z 45 proc. dotacją, która stanowiła ponad połowę rynku ogółem i praktycznie całą sprzedaż do odbiorców końcowych, już nie będzie i nic jej w krótkim terminie nie zastąpi.

Program wspierający sprzedaż kolektorów się skończył, a program Prosument, który generalnie nie sprzyja technologii kolektorowej, go nie zastąpi. W jego ramach będzie się rozwijała głównie fotowoltaika. Uważam przy tym, że 2015 rok będzie jeszcze trudniejszy dla branży niż obecny. Nie dość, że nie będzie programu z 45 proc. dotacją i jak wszystko na to wskazuje Prosument nie wesprze sprzedaży kolektorów, to jeszcze pojawi się luka w finansowaniu zakupów kolektorów przez samorządy. Rynek przetargowy stanie na jakiś czas, bo skończą środki unijne z okresu 2007-2013 i trochę potrwa zanim napłyną kolejne w ramach nowej perspektywy finansowej 2014-2020.

Dlaczego pana zdaniem Prosument niewiele, a może nic, nie da rynkowi kolektorów?

- W Prosumencie mamy trzy kanały dystrybucji środków - samorządy, WFOŚiGW i bank. Bank nie został jeszcze wybrany, a samorządy i WFOŚiGW okazują się dysfunkcjonalne. WFOŚiGW w ramach Prosumenta zamierzają obsługiwać tylko spółdzielnie i wspólnoty mieszkaniowe. Ich udział w programie z 45 proc. dotacją to było 0,1 proc. rynku, a więc szansa na to , że zdecydują się na udział w Prosumencie , gdzie dotacje są niższe, wydaje się mała. Z kolei samorządy zasadniczo nie chcą Prosumenta, bo z unijnych środków mają dotacje na poziomie średnio 85 proc., a w Prosumencie mogą liczyć na 20-40 proc. w tym roku, a przyszłym na 15 -30 proc. Oczywiste jest, że zamiast angażować się w Prosumenta wolą poczekać i dostać 85 proc. dotacji.

Natomiast, owszem jest część gmin zainteresowanych Prosumentem z powodu jego względnej prostoty, ale to się może zmienić, gdy zorientują się, że uczestnicząc w nim i korzystając z dotacji będą musiały wobec NFOŚiGW pełnić rolę banku. Tak, czy inaczej pierwsze pieniądze via samorządy nie wpłyną na rynek kolektorów wcześniej niż w I kwartale 2015. O ile w ogóle wpłyną, bo na razie gminy są zainteresowane tylko fotowoltaiką, co mnie zresztą nie dziwi.

Dlaczego tak jest?

- Aby kupić kolektor z dotacją, zresztą już z dużo niższą niż 45 proc., trzeba jednocześnie kupić mikroinstalację produkującą prąd, a odwrotnej zależności nie ma. W tej sytuacji odbiorcy będą wybierali zakupy samych instalacji PV, tym bardziej, że łączenie fotowoltaiki z kolektorami obniża opłacalność kolektorów. Jak widać, podobnie zdają się rozumować samorządy i wychodzi na to, że program Prosument to będzie de facto program dla fotowoltaiki.

Jak w gruncie rzeczy dużego spadku sprzedaży kolektorów słonecznych w Polsce pan się spodziewa i czy to nie jest groźne dla Hoven?

- Spadek popytu najbardziej dotknie producentów kolektorów, a w szczególności polskich. Oni są niejako w kleszczach, bo kurczy się rynek wewnętrzny, spada eksport, a import staje się konkurencyjny. Jeszcze kilka lat temu nie było mowy, żeby w Niemczech, czy Austrii kupić kolektor w takiej cenie jak w Polsce, a teraz to już norma. Sytuacja ta wpłynie na spadek rozwoju polskich technologii w ramach odnawialnej energetyki termicznej - polskie stracą szansę konkurowania w skali międzynarodowej.

Reasumując, oceniam, że w 2015 roku obroty na polskim rynku kolektorów słonecznych spadną do około 450 mln zł z poziomu 750 mln zł osiągniętych w 2013 roku, a ilościowo sprzedaż w przyszłym roku wyniesie około 200 tys. m2 wobec 274 tys. m2 w 2013 roku. W każdym razie mam nadzieje, że tak będzie, bo są i gorsze prognozy. Jeśli chodzi o drugą część pytania, to nie oceniam tej sytuacji jako groźnej z perspektywy Hoven, ponieważ dystrybuujemy różne produkty dla różnych segmentów rynku.

Skutki ograniczenia wsparcia takie właśnie musiałyby być, jak pan opisuje, czy nie koniecznie?

- Niekoniecznie. System wsparcia mający dać trwały efekt rynkowy powinien być zaprogramowany tak, żeby malało ono stopniowo aż do zera w warunkach już rozwiniętego, masowego rynku. Natomiast, gdy dotacje zmniejsza się skokowo, tak jak w przypadku wsparcia dla kolektorów słonecznych w Polsce, to oczywiście załamanie rynku musi nastąpić, ale świadczy to również o tym, że de facto żadnego programu rozwoju tego rynku nie było i wszystko działo się przypadkowo.

Jeśli jakikolwiek program wsparcia ma się powieść, to regulatorzy muszą traktować uczestników rynku po partnersku, czego zabrakło w przypadku programu kolektorowego. Szkoda, bo według naszych analiz program wsparcia kolektorów bilansował się dodatnio. W ciągu pięciu lat dopłaty wyniosły 450 mln zł, czyli po około 100 mln zł rocznie, a do budżetów centralnego i samorządowych w postaci różnych opłat wpłynęło z branży więcej środków. Tylko nasza firma w ciągu czterech lat zapłaciła około 10 mln zł różnych danin publicznych.

www.wnp.pl