Sejm kończy właśnie prace nad nowymi regulacjami wprowadzającymi tzw.
podatek węglowodorowy. Ustawa o specjalnym podatku węglowodorowym
dotycząca opodatkowania wydobycia ropy naftowej i gazu ziemnego, w tym
gazu łupkowego, mogłaby wejść w życie rok później, niż przewidywał rząd.
Sejmowa Komisja Finansów Publicznych zarekomendowała, by jej przepisy
zaczęły obowiązywać nie od przyszłego roku, lecz od 2016. Wprowadzany
ustawą nowy podatek inwestorzy eksploatujący złoża węglowodorów
płaciliby jednak, zgodnie z zapowiedziami, od 2020 roku. Intencją nowych
regulacji dotyczących opodatkowania wydobycia węglowodorów jest chęć
zagwarantowania Skarbowi Państwa sprawiedliwego – jak zapewnia rząd –
udziału w zyskach z eksploatacji polskich złóż ropy oraz gazu.
Jednocześnie miałyby one zachęcić inwestorów do poszukiwań i
eksploatacji złóż, przede wszystkim gazu łupkowego, przez eliminację
niepewności co do opłacalności inwestycji. – Projekt ma na celu
stworzenie trwałego, atrakcyjnego, przejrzystego środowiska
regulacyjnego dla branży wydobywczej. Ma być jednocześnie impulsem dla
polskiej gospodarki. Przepisy, które zaprojektowaliśmy, zapewnią
racjonalne gospodarowanie złożami węglowodorów, a także sprawiedliwy
podział zysków z działalności wydobywczej węglowodorów pomiędzy
przedsiębiorcami a państwem – ocenił wiceminister finansów Janusz
Cichoń.
Podatek uzależniony od przychodów
Rząd
zaproponował, by specjalny podatek węglowodorowy firmy eksploatujące
złoża płaciły dopiero od 2020 roku. Stawka podatku projektowana w
widełkach od 0 proc. do 25 proc. zależeć ma od uzyskanych przychodów i
poniesionych kosztów w związku z prowadzonym wydobyciem. W przypadku,
gdy działalność wydobywcza nie przyniesie zysku lub uzyskane z
działalności przychody nie będą 1,5 raza większe od poniesionych
kosztów, firma tego podatku nie zapłaci.
Inwestorzy tak jak
obecnie będą także obciążeni podatkiem dochodowym, podatkiem od
nieruchomości czy też opłatami eksploatacyjnymi. Ustawa przewiduje
również wprowadzenie podatku od wydobycia niektórych kopalin, którego
stawka ma być zależna od rodzaju eksploatowanego złoża. W przypadku gazu
pochodzącego z konwencjonalnego złoża stawka podatku wynosić będzie 3
proc. wartości wydobytego surowca, a gazu z łupków – 1,5 procent. Ropa
pochodząca ze złoża konwencjonalnego opodatkowana będzie w wysokości 6
proc., a ropa wydobywana z łupków – 3 procent. Wiceminister Cichoń
stwierdził, że tego typu formuła wyliczania podatku będzie oznaczać, że
opodatkowanie wydobycia węglowodorów w Polsce wyniesie około 40 procent.
– W Wielkiej Brytanii to opodatkowanie sięga dziś 62 proc., w Norwegii
72 proc., a w Australii 56 procent. To powinno – przy założeniu pewnej
trwałości tych rozwiązań – stanowić wystarczającą zachętę do tego, aby
pojawiły się w Polsce nowe podmioty, a już funkcjonujące inwestowały,
dzięki czemu wydobycie będzie rosło. Mimo wprowadzenia tego podatku
będzie to działalność wysoce opłacalna – dodał Cichoń.
Obecnie
obowiązujące w Polsce obciążenia wydobycia gazu i ropy – według
Ministerstwa Finansów – nie gwarantują państwu jako właścicielowi złóż
korzyści finansowych porównywalnych z innymi państwami. Po uwzględnieniu
opodatkowania inwestorów podatkiem dochodowym oraz różnego rodzaju
opłat, m.in. opłaty eksploatacyjnej czy opłaty za udzielenie koncesji,
wysokość obciążenia sięga około 21 proc. nadwyżki przychodów ze
sprzedaży surowca nad całkowitymi kosztami jego wydobycia. Zdaniem
byłego wiceministra gospodarki Piotra Naimskiego (PiS), proponowana
przez rząd ustawa o sposobie opodatkowania wydobycia węglowodorów to
„strategiczny wybór”. – Do rozstrzygnięcia było, czy będziemy pobierali
daninę dotyczącą eksploatacji złóż węglowodorowych w Polsce na zasadzie
umowy cywilnoprawnej, czy też w rozbudowanym systemie podatkowym. Prawo i
Sprawiedliwość proponowało to pierwsze rozwiązanie, a przyjęte zostało
to drugie. Ale najgorszą rzeczą byłby brak jakiejkolwiek ustawy w tej
sprawie – ocenił Naimski. Zaznaczył, że w tej sytuacji każde
rozwiązanie, które prowadzi do tego, by Skarb Państwa mógł czerpać
korzyść z wydobycia węglowodorów w Polsce, jest rozwiązaniem pożądanym.
Zdaniem posła PiS, największe problemy w przyszłości może budzić kwestia
tego, co może zostać uznane przez inwestorów eksploatujących złoża za
koszty kwalifikowane, czyli te, które będą wpływały na wysokość
wyliczonego do zapłacenia podatku. – Będzie to zapewne przedmiotem sporu
i lobbingu ze strony inwestorów – dodał Naimski.
Według wyliczeń
rządu, wpływy budżetowe z opodatkowania wydobycia gazu i ropy zarówno ze
złóż konwencjonalnych, jak i niekonwencjonalnych, po wprowadzeniu
nowych rozwiązań podatkowych powinny wynieść 10-16 miliardów złotych
rocznie. Na początku czerwca br. Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo
poinformowało, że wprowadzenie nowych zasad opodatkowania wydobycia
węglowodorów spowoduje, że spółka może zostać dodatkowo obciążona kwotą
1,2 miliarda złotych rocznie, co przełoży się na obniżenie możliwości
inwestycyjnych spółki i spowolnienie tempa prac
poszukiwawczo-wydobywczych.
Posłowie debatowali wczoraj również
nad rządowym projektem ustawy o odnawialnych źródłach energii. Przepisy
ustawy mają pozwolić na wywiązanie się z zobowiązań wynikających z
unijnej dyrektywy do osiągnięcia przynajmniej 16-procentowego udziału
energii ze źródeł odnawialnych w końcowym zużyciu energii do 2020 roku.
Rząd zakłada m.in. wprowadzenie systemu aukcji na dostarczanie energii z
poszczególnych, odnawialnych źródeł. Rządowy projekt odnosi się także
do kwestii małych instalacji, służących przede wszystkim produkcji
energii z odnawialnych źródeł na własne potrzeby i gwarancji sprzedaży
wyprodukowanych nadwyżek do sieci. Rząd zakłada jednak, że prosumenci –
czyli osoby, które są zarazem producentami i konsumentami wyprodukowanej
przez siebie energii – mogą otrzymać za sprzedaż do sieci zaledwie 80
proc. ceny hurtowej energii elektrycznej.
www.naszdziennik.pl