|
W Polsce jest ok. 200 budynków posiadających certyfikaty BREEAM lub LEED
poświadczające, że dane budynki zużywają mniej energii elektrycznej,
ciepła i wody niż obiekty tradycyjne. Ta liczba będzie rosła. Szacuje
się, że ok. 75 proc. projektowanych budynków komercyjnych w Warszawie
jest w trakcie certyfikacji.
- Na świecie jest wiele systemów certyfikacji budynków, ale
najpopularniejsze są brytyjski BREEAM i amerykański LEED. Ta popularność
wynika z tego, że ich dokumentacja jest napisana w języku
angielskim, co powoduje, że dla międzynarodowych inwestorów ich użycie
jest wygodniejsze i niemal automatycznie wybierają te systemy - mówi
Hans van de Sanden, ekspert z Grontmij Polska, firmy
zajmującej się certyfikacją budynków.
Co jest ważne?
Wachlarz oceny budynku podczas procedury certyfikacyjnej jest bardzo
szeroki. Badane są takie elementy jak zużycie energii i wody , warunki
pracy pracowników i materiał, z którego wykonano budynek.
Pod uwagę bierze się także lokalizację i historię działki, na której
stoi budynek. Jeżeli budynek stoi na terenie, gdzie coś było w
przeszłości to uzyskuje lepszą ocenę niż budynek zbudowany na
terenach zielonych poza miastem. Są także punkty za dobry dostęp do
komunikacji miejskiej a nawet za stanowiska dla rowerów.
Jeszcze kilka lat temu nikt nie chciał instalować stanowisk dla rowerów,
a teraz najemcy chcą mieć stojaki na rowery, ponieważ bardzo wiele
pracowników dojeżdża do pracy rowerami. Już nie wystarczy
parking dla samochodów, lecz musi być parking dla rowerów a nawet
prysznice i szafki dla rowerzystów. Cztery lata temu w ogóle na ten
temat nie buło dyskusji, a teraz staje się to standardem.
Za te wszystkie elementy otrzymuje się punkty. Jeżeli budynek ma dużo
punktów to oznacza , że reprezentuje wysoką jakość, jest w dobrej
lokalizacji i zrobiony jest z dobrych materiałów.
Długość procedury certyfikacyjnej jest uzależniona od tego, kiedy
deweloper zwraca się z wnioskiem o wydanie certyfikatu. Najlepiej jest,
gdy deweloper zwraca się do instytucji certyfikującej jeszcze
przed rozpoczęciem budowy. W takim przypadku przyznawane są dwa
certyfikaty: pierwszy jeszcze na etapie projektu a drugi już po
wybudowaniu budynku.
W oparciu o projekt wykonawczy deweloper otrzymuje pierwszy certyfikat
"design stage". Po wybudowaniu budynku i wynajęciu części powierzchni
certyfikat jest weryfikowany, wówczas bada się, czy
realizacja jest identyczna z projektem (a tak nigdy nie jest), czy też w
trakcie budowy coś zmieniono w projekcie. Jeżeli coś się zmieniło to
zmienia się także punktacja.
- Jeżeli deweloper zwraca się o wydanie certyfikatu już po wybudowaniu
budynku to cała procedura może trwać ok. 6 miesiące, jednak jeśli zwróci
się o certyfikat już na etapie projektu budynku, to
wówczas jest szansa na lepszą punktację - informuje Hans van de Sanden.
Ile kosztuje certyfikat?
Koszt uzyskania certyfikatu uzależniony jest od powierzchni budynku. W
przypadku BREEAM są określone konkretne stawki dla trzech kategorii
budynków: o powierzchni do 5 tys. m kwadratowych; od 5 do 50
tys. m kwadratowych i o powierzchni powyżej 50 tys. m. kwadratowych.
- W Polsce prawie zawsze badamy budynki z drugiej kategorii - informuje Hans van de Sanden.
W przypadku BREEAM stawka ryczałtowa za rejestrację i certyfikaty wynosi
3600 funtów brytyjskich. Cena konsultanta w przypadku kompletnej,
dwuetapowej certyfikacji to ok. 80-90 tys. zł. Cena może być
wyższa, gdy certyfikację przeprowadza duża międzynarodowa firma, lub
niższa, gdy robi to osoba indywidualna.
Uzyskanie certyfikatu LEED kosztuje więcej. - Często przygotowujemy dwie
oferty certyfikacji budynków, w systemie BREEAM i LEED i to klient
wybiera tę, która mu bardziej odpowiada. Jednak fakt, że
uzyskanie LEED jest bardziej czasochłonne i wymaga większej pracy
konsultantów, powoduje, że ten system jest droższy i jest rzadziej
wybierany - dodaje Hans van de Sanden.
Czy to się opłaca?
Pomimo, że uzyskanie certyfikatu nie jest tanie, coraz więcej
deweloperów decyduje się na ich zdobycie. Dzieje się tak, ponieważ
posiadanie certyfikatu wymusza rynek.
- Nowo wybudowane budynki często kupują fundusze inwestycyjne, w tym
fundusze emerytalne, które wymagają od deweloperów przedstawienia
takiego certyfikatu. To wynika z faktu, że taki fundusz prowadzi
inwestycje długoterminowe i chce wiedzieć, czy budynek, który kupuje,
będzie miał jakąś wartość za 10 czy 20 lat. Zarządzający funduszami
słusznie myślą, że jeżeli budynek posiada certyfikat BREEAM
lub LEED, który pokazuje pewien poziom jakości budynku, to ryzyko spadku
jego wartości jest mniejsze. Jest większa pewność , że fundusz kupił
dobry jakościowo obiekt, który za 15-20 lat będzie mógł
dalej wynajmować za dobrą cenę - wyjaśnia Hans van de Sanden.
Jak podkreśla, takie certyfikaty to dziś już standard, a fundusze
inwestycyjne raczej nie chcą kupować budynków bez certyfikatów.
Posiadanie certyfikatów wymuszają także najemcy. Jeżeli deweloperzy chcą
pozyskać najemców z najwyższej półki, takich jak duże, międzynarodowe
grupy i to na długi okres czasu, jak np. 5 czy 10 lat,
to również muszą posiadać stosowne certyfikaty, ponieważ wymagają ich
tacy najemcy. Najemca chce mieć dowód, że jego budynek jest wysokiej
jakości i oferuje dobre warunki pracy dla pracowników. Jest
to także traktowane jako ważny element w strategii CSR danego najemcy.
Ważnym pytaniem dla właścicieli i zarządców budynków jest, czy fakt
posiadania certyfikatu przekłada się na wyższe czynsze w takim budynku.
Odpowiedź nie jest jednak prosta.
- Są badania mówiące, że w niektórych krajach budynki posiadające
certyfikaty mają wyższą wartość dla inwestorów i wyższy poziom czynszu. W
Polsce działa to trochę inaczej, certyfikat nie oznacza
prostego zysku dla deweloperów, lecz to jest wymóg rynku. W przypadku
posiadania certyfikatu czas sprzedaży powierzchni budynku jest krótszy i
łatwiej pozyskać lepszej jakości najemców. Dosyć
ostrożni jesteśmy w mówieniu o prostym wzroście wartości budynku dzięki
certyfikatom. Jest pytanie, czy one mają większą wartość, bo mają
certyfikat czy mają większą wartość, bo są to dobre budynki,
w dobrych lokalizacjach i wykonane z dobrych materiałów. Tu nie ma
prostych odpowiedzi -zaznacza Hans van de Sanden.
W Polsce jest ok. 200 budynków posiadających certyfikaty BREEAM lub
LEED. Nie jest to więc ich dużo, ale ta liczba cały czas rośnie. Są
prognozy mówiące, że w roku 2014 r. ilość przyznawanych
certyfikatów może wzrosnąć nawet o 30 proc. Szacuje się, że ok. 75 proc.
projektowanych budynków komercyjnych w Warszawie jest w trakcie
certyfikacji.
www.wnp.pl
|