Energetyka odnawialna chce widzieć w NFOŚiGW partnera, a nie przeciwnika (23 Jun 2014)
Prosument miał wystartować, gdy skończy się program dopłat do kolektorów słonecznych, a teraz jasne jest, że między tymi programami będzie przerwa. Dla branży najbardziej niekomfortowe jest to, że NFOŚiGW jakby stracił z pola widzenia sektor mikroinstalacji. Chcemy widzieć w NFOŚiGW partnera, a nie przeciwnika - mówi Katarzyna Motak, prezes zarządu Związku Pracodawców Forum Energetyki Odnawialnej.
Kiedy według pani oceny zacznie się w Polsce sprzedaż mikroinstalacji z udziałem finansowania przewidzianego w programie Prosument?

- Tytułem wstępu chcę powiedzieć, że jestem zaskoczona tonem publicznej odpowiedzi rzecznika NFOŚiGW na, jak sądzę, nasze wystąpienie do przewodniczącego rady nadzorczej NFOŚiGW, w którym przedstawiliśmy postulaty dotyczące dopracowania kanałów dystrybucji pieniędzy w programie Prosument.

Nie krytykujemy i nie podważamy zasadności programu Prosument, który uważamy za innowacyjny oraz potrzebny. Nasze wystąpienie miało jedynie na celu wskazanie, że w naszej opinii program jest niedopracowany i uważamy, że konstruktywnym jest zgłaszanie uwag i proponowanie , uzasadnionych poprawek. Chyba nikomu tak bardzo jak nam nie zależy na tym, żeby Prosument działał sprawnie i żeby jak najszybciej został wdrożony. W końcu od tego zależą przychody naszej branży. Natomiast odpowiadając na pytanie to jest tak, że budżet Prosumenta to 600 mln zł, a w tym 150 mln zł dotacji. Środki te mają być dystrybuowane trzema kanałami - samorząd, WFOŚiGW, bank - w dwóch transzach po 300 mln zł.

Na razie jednak, mimo, że program dopłat do kolektorów słonecznych się skończył, uruchomiony został jednak tylko jeden kanał dystrybucji, za pośrednictwem jednostek samorządu terytorialnego (JST). Potencjalnie pierwsze projekty, które złożone zostaną przez JST już w tym miesiącu mogą fizycznie wejść w fazę realizacji w połowie 2015 lub pod koniec 2015. Procedura przyjęcia wniosku 30 dni, rozpatrzenie 60 dni, poprawki 30 dni, decyzja NFOŚiGW 30 dni, podpisanie umowy z gminą będzie trwało od 30-60 dni, następnie gmina w procedurze zamówień publicznych wybiera wykonawcę 45 dni i dochodzi do fazy realizacji, montaż około 60-360 dni zależy od procedury przyłączania do zakładów energetycznych. Ścieżka dostępu samorządów do środków z Prosumenta jest tak długa, że aby wygenerować jakąkolwiek sprzedaż dla firm z rynku mikroinstalacji potrzeba aż 15 miesięcy.

Dystrybucja środków przez banki, a także WFOŚiGW to duża szansa dla "Kowalskiego" ale niestety pod warunkiem, że te kanały dystrybucji, szybko ruszą, na co się nie zanosi ponieważ NFOŚiGW widzi olbrzymią szanse w samorządach. Oznacza to, że w obecnej sytuacji kiedy nie znamy uzgodnień NFOŚiGW z WFOŚiGW, a dopiero mamy w perspektywie przetarg na wybór banku mającego udzielać pożyczek w Prosumencie , z całą pewnością powstanie przerwa w finansowaniu sprzedaży mikroinstalacji środkami publicznymi, a miało być inaczej. Prosument miał wystartować, gdy skończy się program dopłat do kolektorów słonecznych, a teraz jasne jest, że między tymi programami będzie przerwa.

Jak waszym zdaniem można przyspieszyć transfer środków z programu Prosument do gospodarki?

- Uważamy, że do dystrybucji środków z programu Prosument wystarczyłby jeden kanał dystrybucji, a mianowicie przez grupę banków, czyli tak jak to było w programie kolektorowym. Gdyby wybrać, a w zasadzie powielić to już sprawdzone rozwiązanie, wówczas środki z Prosumenta zostałyby bardzo szybko udostępnione szerokiej rzeszy potencjalnych inwestorów.

Dodam, że zgodnie ustawą Prawo Ochrony Środowiska, NFOŚiGW może zawierać umowy z bankami udzielającymi kredyty, z pominięciem procedur przewidzianych przez przepisy ustawy Prawo Zamówień Publicznych. Zapisy te weszły w życie dnia 1 stycznia 2010 r. i nadal obowiązują w niezmienionym kształcie. Tymczasem NFOŚiGW szuka z jakichś powodów rozwiązań trudnych, które nie są obudowane regulacjami prawnymi na tyle, żeby można było szybko i sprawnie je wdrożyć, a nie chce skorzystać ze sprawdzonych rozwiązań.

W efekcie mamy taką sytuację, że NFOŚiGW jest zadowolony z tempa i sposobu wdrażania programu Prosument, a przedsiębiorcy nie, bo NFOŚiGW nie uwzględnia ich udziału w programie, nie bierze pod uwagę ryzyk i zagrożeń wynikających dla nich z braku generowania przez Prosumenta faktycznych przepływów pieniężnych. Wszystkie nasze starania, a w tym przygotowanie na samym początku programu Prosument , bo to my w marcu 2013 wysłaliśmy do NFOŚiGW założenia programu, zmierzają do tego, aby zapobiec luce inwestycyjnej już niestety powstającej z powodu niedopracowania mechanizmów dystrybucji środków z Prosumenta.

Słowem, na razie Prosument to przynajmniej dla pani rozczarowanie?

- Uważam, jak już zresztą powiedziałam, że Prosument to innowacyjny i potrzebny program, ale niedopracowany. Inną sprawą jest, że to faktycznie program niewielki. Początkowo spodziewaliśmy się, że będzie w nim 600 mln zł dotacji, a okazało się, że jest 150 mln zł dotacji i w zestawieniu z 450 mln zł dotacji w programie kolektorowym to na pewno nie jest dużo.

Zakładając, że będzie 600 mln zł dotacji szacowaliśmy iż Prosument wygeneruje obroty liczone w miliardach złotych i przewidywaliśmy, że dzięki niemu powstanie około 70 tys. mikroinstalacji. Teraz szacuję, że Prosument może pozwolić w skrajnym przypadku na powstanie mniej niż 10 tys. instalacji jednostkowo drogich. W sumie skromny budżet (rozciągnięty na wiele lat) a efekt uzyskany dzięki skoncentrowaniu środków w jednym kanale jest rozmywany na różne strumienie dystrybucji środków. Od początku uważałam, że nie należy dzielić budżetu Prosumenta na różne kanały dystrybucji, bo to tylko zbiurokratyzuje system, a nic pozytywnego nie przyniesie. Niestety, wychodzi na to, że w praktyce będą trzy kanały dystrybucji środków, a w każdym przypadku inna procedura postępowania, inne wzory umów.

W efekcie robimy program przeładowany procedurami administracyjno- organizacyjnymi i na tym się skupiamy zamiast skoncentrować się na tym, co miało być jego sednem, czyli płynne przejście z programu kolektorowego w program Prosument dla zachowania dotychczasowej dynamiki rozwoju rynku mikroinstalacji i utrzymania tempa ich realizacji. Przy tym na dodatek program gdzieś na margines spycha mikroinstalacje wytwarzające ciepło, a przecież w większości polskich gospodarstw domowych najwięcej energii zużywamy na ogrzewanie- stanowi ono aż 71% udziału w całkowitym zużyciu energii przez gospodarstwa domowe.

To jest wbrew pierwotnym założeniom programu, zresztą częściowa dyskryminacja technologii produkujących ciepło (kolektory słoneczne), ma miejsce również w programie Bocian skierowanym do przedsiębiorców w rozumieniu art. 43 (1) Kodeksu cywilnego na wspieranie rozproszonych, odnawialnych źródeł energii.

Jakie były pierwotne założenia programu?

- Pierwotne i uzgodnione założenia Prosumenta były takie, że program ma wspierać z podobną intensywnością wszystkie technologie, czyli inwestor ma prawo wyboru w co będzie inwestować. Chcemy, żeby przywrócić tę regułę, bo teraz chcący skorzystać z Prosumenta musi najpierw wybrać technologię związaną z produkcja energii elektrycznej , a dopiero w drugim kroku może do tego dołączyć technologię produkującą ciepło. Takie warunki programu, spowodują, że większość technologii wytwarzających ciepło z OZE (kolektory słoneczne, kotły na biomasę, pompy ciepła) będzie prawdopodobnie pomijana przez osoby uczestniczące w programie Prosument, a większość wydatków gospodarstw domowych na energię to przecież nie rachunki za prąd, ale za ciepło.

Proponowane zasady dopłat są po prostu nielogiczne z punktu widzenia gospodarstw domowych. Argument, że stawiamy na mikroinstalacje generujące energię elektryczną, bo można ją sprzedać, nie jest racjonalny. W obecnym stanie prawnym prosument może naprawdę oszczędzić na wydatkach na energię elektryczną wówczas, gdy sam ją będzie produkował i zużywał. Przy położeniu nacisku na energię elektryczną i droższe inwestycyjnie instalacje, lista beneficjentów ograniczy się do tych najbogatszych.

Szerokie badania opinii publicznej prowadzane przez TNS OBOP na zlecenie Instytutu Energetyki Odnawialnej (IEO, maj 2013 r.) wskazały na następujące preferencje technologiczne Polaków w obszarze mikroinstalacji OZE: kolektory słoneczne- 47%, małe elektrownie wiatrowe - 17%, pompy ciepła -13%, systemy fotowoltaiczne -11%, kotły na biomasę -8%, mikrobiogazownie -4%. Uważamy, że kwestie oczekiwań społecznych, choć będą się zmieniać, powinny być jednak brane pod uwagę przy takim programie prokonsumenckim jak Prosument, w innym przypadku będzie to program dotacji do PV (fotowolataiki -red.) a nie do prosumenta.

Czy z tego wszystkiego co dzieje się dookoła Prosumenta nie płynie ogólniejsza lekcja, że strukturalne uzależnianie biznesu od dotacji nie ma sensu, bo łatwo może się okazać, że to może być ciekawy biznes, ale na krótką metę?

- W tym przypadku sytuacja jest bardziej złożona, bo programy NFOŚiGW miały z założenia wypełnić lukę w regulacjach prawnych dotyczących wsparcia mikroinstalacji OZE. Po prostu przez wiele lat takich regulacji nie było i NFOŚiGW, za co mu chwała, wziął na siebie ciężar budowania rynku mikroinstalacji w Polsce. Tak to trzeba widzieć. Dla branży najbardziej niekomfortowe jest to, że NFOŚiGW jakby stracił z pola widzenia sektor mikroinstalacji, który liczył na płynne przejście z programu do programu, czekał na to z przygotowanymi do pracy specjalistami, zapasami urządzeń, a teraz jest pomijany.

ZP FEO, jako współautorowi programu Prosument, zależy na jak najlepszym wykorzystaniu jego potencjału i efektów synergii w postaci impulsu dla budowy stabilnej branży polskich firm z sektora OZE. Wszystkie nasze postulaty opierają sie na tej podstawie i jesteśmy gotowi do partnerskiego dialogu i współpracy z urzędnikami NFOŚiGW w celu absorbcji wiedzy na temat najlepszych praktyk zarówno w zakresie technologii jak i organizacji rynku i ich skutecznej implementacji. Chcemy widzieć w NFOŚiGW partnera, a nie przeciwnika.

www.wnp.pl