|
Prosument miał wystartować, gdy skończy się program dopłat do kolektorów
słonecznych, a teraz jasne jest, że między tymi programami będzie
przerwa. Dla branży najbardziej niekomfortowe jest to, że NFOŚiGW jakby
stracił z pola widzenia sektor mikroinstalacji. Chcemy widzieć w NFOŚiGW
partnera, a nie przeciwnika - mówi Katarzyna Motak, prezes zarządu
Związku Pracodawców Forum Energetyki Odnawialnej.
Kiedy według pani oceny zacznie się w Polsce sprzedaż mikroinstalacji
z udziałem finansowania przewidzianego w programie Prosument?
- Tytułem wstępu chcę powiedzieć, że jestem zaskoczona tonem publicznej
odpowiedzi rzecznika NFOŚiGW na, jak sądzę, nasze wystąpienie do
przewodniczącego rady nadzorczej NFOŚiGW, w którym
przedstawiliśmy postulaty dotyczące dopracowania kanałów dystrybucji
pieniędzy w programie Prosument.
Nie krytykujemy i nie podważamy zasadności programu Prosument, który
uważamy za innowacyjny oraz potrzebny. Nasze wystąpienie miało jedynie
na celu wskazanie, że w naszej opinii program jest
niedopracowany i uważamy, że konstruktywnym jest zgłaszanie uwag i
proponowanie , uzasadnionych poprawek. Chyba nikomu tak bardzo jak nam
nie zależy na tym, żeby Prosument działał sprawnie i żeby jak
najszybciej został wdrożony. W końcu od tego zależą przychody naszej
branży. Natomiast odpowiadając na pytanie to jest tak, że budżet
Prosumenta to 600 mln zł, a w tym 150 mln zł dotacji. Środki te
mają być dystrybuowane trzema kanałami - samorząd, WFOŚiGW, bank - w
dwóch transzach po 300 mln zł.
Na razie jednak, mimo, że program dopłat do kolektorów słonecznych się
skończył, uruchomiony został jednak tylko jeden kanał dystrybucji, za
pośrednictwem jednostek samorządu terytorialnego (JST).
Potencjalnie pierwsze projekty, które złożone zostaną przez JST już w
tym miesiącu mogą fizycznie wejść w fazę realizacji w połowie 2015 lub
pod koniec 2015. Procedura przyjęcia wniosku 30 dni,
rozpatrzenie 60 dni, poprawki 30 dni, decyzja NFOŚiGW 30 dni, podpisanie
umowy z gminą będzie trwało od 30-60 dni, następnie gmina w procedurze
zamówień publicznych wybiera wykonawcę 45 dni i
dochodzi do fazy realizacji, montaż około 60-360 dni zależy od procedury
przyłączania do zakładów energetycznych. Ścieżka dostępu samorządów do
środków z Prosumenta jest tak długa, że aby wygenerować
jakąkolwiek sprzedaż dla firm z rynku mikroinstalacji potrzeba aż 15
miesięcy.
Dystrybucja środków przez banki, a także WFOŚiGW to duża szansa dla
"Kowalskiego" ale niestety pod warunkiem, że te kanały dystrybucji,
szybko ruszą, na co się nie zanosi ponieważ NFOŚiGW widzi
olbrzymią szanse w samorządach. Oznacza to, że w obecnej sytuacji kiedy
nie znamy uzgodnień NFOŚiGW z WFOŚiGW, a dopiero mamy w perspektywie
przetarg na wybór banku mającego udzielać pożyczek w
Prosumencie , z całą pewnością powstanie przerwa w finansowaniu
sprzedaży mikroinstalacji środkami publicznymi, a miało być inaczej.
Prosument miał wystartować, gdy skończy się program dopłat do
kolektorów słonecznych, a teraz jasne jest, że między tymi programami
będzie przerwa.
Jak waszym zdaniem można przyspieszyć transfer środków z programu Prosument do gospodarki?
- Uważamy, że do dystrybucji środków z programu Prosument wystarczyłby
jeden kanał dystrybucji, a mianowicie przez grupę banków, czyli tak jak
to było w programie kolektorowym. Gdyby wybrać, a w
zasadzie powielić to już sprawdzone rozwiązanie, wówczas środki z
Prosumenta zostałyby bardzo szybko udostępnione szerokiej rzeszy
potencjalnych inwestorów.
Dodam, że zgodnie ustawą Prawo Ochrony Środowiska, NFOŚiGW może zawierać
umowy z bankami udzielającymi kredyty, z pominięciem procedur
przewidzianych przez przepisy ustawy Prawo Zamówień Publicznych.
Zapisy te weszły w życie dnia 1 stycznia 2010 r. i nadal obowiązują w
niezmienionym kształcie. Tymczasem NFOŚiGW szuka z jakichś powodów
rozwiązań trudnych, które nie są obudowane regulacjami
prawnymi na tyle, żeby można było szybko i sprawnie je wdrożyć, a nie
chce skorzystać ze sprawdzonych rozwiązań.
W efekcie mamy taką sytuację, że NFOŚiGW jest zadowolony z tempa i
sposobu wdrażania programu Prosument, a przedsiębiorcy nie, bo NFOŚiGW
nie uwzględnia ich udziału w programie, nie bierze pod uwagę
ryzyk i zagrożeń wynikających dla nich z braku generowania przez
Prosumenta faktycznych przepływów pieniężnych. Wszystkie nasze starania,
a w tym przygotowanie na samym początku programu Prosument ,
bo to my w marcu 2013 wysłaliśmy do NFOŚiGW założenia programu,
zmierzają do tego, aby zapobiec luce inwestycyjnej już niestety
powstającej z powodu niedopracowania mechanizmów dystrybucji środków z
Prosumenta.
Słowem, na razie Prosument to przynajmniej dla pani rozczarowanie?
- Uważam, jak już zresztą powiedziałam, że Prosument to innowacyjny i
potrzebny program, ale niedopracowany. Inną sprawą jest, że to
faktycznie program niewielki. Początkowo spodziewaliśmy się, że
będzie w nim 600 mln zł dotacji, a okazało się, że jest 150 mln zł
dotacji i w zestawieniu z 450 mln zł dotacji w programie kolektorowym to
na pewno nie jest dużo.
Zakładając, że będzie 600 mln zł dotacji szacowaliśmy iż Prosument
wygeneruje obroty liczone w miliardach złotych i przewidywaliśmy, że
dzięki niemu powstanie około 70 tys. mikroinstalacji. Teraz
szacuję, że Prosument może pozwolić w skrajnym przypadku na powstanie
mniej niż 10 tys. instalacji jednostkowo drogich. W sumie skromny budżet
(rozciągnięty na wiele lat) a efekt uzyskany dzięki
skoncentrowaniu środków w jednym kanale jest rozmywany na różne
strumienie dystrybucji środków. Od początku uważałam, że nie należy
dzielić budżetu Prosumenta na różne kanały dystrybucji, bo to tylko
zbiurokratyzuje system, a nic pozytywnego nie przyniesie. Niestety,
wychodzi na to, że w praktyce będą trzy kanały dystrybucji środków, a w
każdym przypadku inna procedura postępowania, inne wzory
umów.
W efekcie robimy program przeładowany procedurami administracyjno-
organizacyjnymi i na tym się skupiamy zamiast skoncentrować się na tym,
co miało być jego sednem, czyli płynne przejście z programu
kolektorowego w program Prosument dla zachowania dotychczasowej dynamiki
rozwoju rynku mikroinstalacji i utrzymania tempa ich realizacji. Przy
tym na dodatek program gdzieś na margines spycha
mikroinstalacje wytwarzające ciepło, a przecież w większości polskich
gospodarstw domowych najwięcej energii zużywamy na ogrzewanie- stanowi
ono aż 71% udziału w całkowitym zużyciu energii przez
gospodarstwa domowe.
To jest wbrew pierwotnym założeniom programu, zresztą częściowa
dyskryminacja technologii produkujących ciepło (kolektory słoneczne), ma
miejsce również w programie Bocian skierowanym do
przedsiębiorców w rozumieniu art. 43 (1) Kodeksu cywilnego na wspieranie
rozproszonych, odnawialnych źródeł energii.
Jakie były pierwotne założenia programu?
- Pierwotne i uzgodnione założenia Prosumenta były takie, że program ma
wspierać z podobną intensywnością wszystkie technologie, czyli inwestor
ma prawo wyboru w co będzie inwestować. Chcemy, żeby
przywrócić tę regułę, bo teraz chcący skorzystać z Prosumenta musi
najpierw wybrać technologię związaną z produkcja energii elektrycznej , a
dopiero w drugim kroku może do tego dołączyć technologię
produkującą ciepło. Takie warunki programu, spowodują, że większość
technologii wytwarzających ciepło z OZE (kolektory słoneczne, kotły na
biomasę, pompy ciepła) będzie prawdopodobnie pomijana przez
osoby uczestniczące w programie Prosument, a większość wydatków
gospodarstw domowych na energię to przecież nie rachunki za prąd, ale za
ciepło.
Proponowane zasady dopłat są po prostu nielogiczne z punktu widzenia
gospodarstw domowych. Argument, że stawiamy na mikroinstalacje
generujące energię elektryczną, bo można ją sprzedać, nie jest
racjonalny. W obecnym stanie prawnym prosument może naprawdę oszczędzić
na wydatkach na energię elektryczną wówczas, gdy sam ją będzie
produkował i zużywał. Przy położeniu nacisku na energię
elektryczną i droższe inwestycyjnie instalacje, lista beneficjentów
ograniczy się do tych najbogatszych.
Szerokie badania opinii publicznej prowadzane przez TNS OBOP na zlecenie
Instytutu Energetyki Odnawialnej (IEO, maj 2013 r.) wskazały na
następujące preferencje technologiczne Polaków w obszarze
mikroinstalacji OZE: kolektory słoneczne- 47%, małe elektrownie wiatrowe
- 17%, pompy ciepła -13%, systemy fotowoltaiczne -11%, kotły na biomasę
-8%, mikrobiogazownie -4%. Uważamy, że kwestie
oczekiwań społecznych, choć będą się zmieniać, powinny być jednak brane
pod uwagę przy takim programie prokonsumenckim jak Prosument, w innym
przypadku będzie to program dotacji do PV (fotowolataiki
-red.) a nie do prosumenta.
Czy z tego wszystkiego co dzieje się dookoła Prosumenta nie płynie
ogólniejsza lekcja, że strukturalne uzależnianie biznesu od dotacji nie
ma sensu, bo łatwo może się okazać, że to może być
ciekawy biznes, ale na krótką metę?
- W tym przypadku sytuacja jest bardziej złożona, bo programy NFOŚiGW
miały z założenia wypełnić lukę w regulacjach prawnych dotyczących
wsparcia mikroinstalacji OZE. Po prostu przez wiele lat takich
regulacji nie było i NFOŚiGW, za co mu chwała, wziął na siebie ciężar
budowania rynku mikroinstalacji w Polsce. Tak to trzeba widzieć. Dla
branży najbardziej niekomfortowe jest to, że NFOŚiGW jakby
stracił z pola widzenia sektor mikroinstalacji, który liczył na płynne
przejście z programu do programu, czekał na to z przygotowanymi do pracy
specjalistami, zapasami urządzeń, a teraz jest
pomijany.
ZP FEO, jako współautorowi programu Prosument, zależy na jak najlepszym
wykorzystaniu jego potencjału i efektów synergii w postaci impulsu dla
budowy stabilnej branży polskich firm z sektora OZE.
Wszystkie nasze postulaty opierają sie na tej podstawie i jesteśmy
gotowi do partnerskiego dialogu i współpracy z urzędnikami NFOŚiGW w
celu absorbcji wiedzy na temat najlepszych praktyk zarówno w
zakresie technologii jak i organizacji rynku i ich skutecznej
implementacji. Chcemy widzieć w NFOŚiGW partnera, a nie przeciwnika.
www.wnp.pl
|