Kasza, który kieruje Zakładem Stymulacji Wydobycia
Węglowodorów prezentował we wtorek na konferencji najnowsze osiągnięcia w
dziedzinie płynów do szczelinowania. Jak przypominał, podstawą tego
procesu jest doprowadzenie do powstania szczelin w skale i wypchnięcie
do nich materiału podsadzkowego, tzw. proppantu, dzięki któremu się nie
zamkną i będą uwalniać gaz. Na razie nie ma innego pomysłu na
wytworzenie szczelin, niż pompowanie płynu pod ciśnieniem - podkreślał.
Kasza
zauważył jednocześnie, że największe zasoby węglowodorów znajdują się
właśnie w złożach niskiej jakości, wymagających szczelinowania, a
stosunkowo niewielkie złoża dobrej jakości zostały już w Polsce
wyeksploatowane.
Jak mówił, główne cechy dobrego płynu to niskie
opory przepływu, szybka zmiana parametrów w odpowiednim momencie oraz
zdolność do powrotu na powierzchnię po szczelinowaniu w jak największym
stopniu. Płyn musi być też przyjazny środowisku i tani, a więc bez
zbędnych, często kosztownych dodatków - podkreślił.
Najczęściej
stosowany płyn to tzw. slickwater - składający się niemal w całości z
wody z piaskiem, jednak najlepiej sprawdza się on przy twardych,
sztywnych łupkach, które łatwo pękają. Są natomiast plastyczne skały z
dodatkami gliny czy iłów, które uginają się przy szczelinowaniu, w
których duże szczeliny łatwo się zamykają. Wtedy trzeba stosować dużo
proppantu a do jego przeniesienia płyn o radykalnie innych
właściwościach.
Jak mówił Kasza stosuje się wówczas roztwory różnych
polimerów, które mogą mieć nawet konsystencję żelu, a zawierają niewiele
wody. Taki płyn może spowodować utrzymanie otwartych szczelin w
bardziej plastycznym materiale. Z kolei w skałach sztywnych slickwater
potrafi wywołać trzy razy większe pęknięcia niż roztwór polimeru -
przypomniał.
Piotr Kasza mówił też, że nowym trendem w
projektowaniu płynów do szczelinowania jest dodawanie dwóch typów
substancji - tzw, mikroemulsji i nanododatków. Głównym ich zadaniem jest
zapobieganie "odciąganiu" wody z płynu szczelinującego przez mikropory
skały. Dzięki temu Płyn utrzymuje swoja gęstość i w większej ilości
wraca na powierzchnię po zabiegu szczelinowania. Dziś traci się w ten
sposób co najmniej 60 proc. wody - zwrócił uwagę. Mikroemulsje i
nanododatki wyciągają wodę ze szczelin.
Specjalista z INiG mówił
też o próbach z płynami, w których głównym składnikiem nie jest woda.
Jedną z takich alternatyw jest ciekły dwutlenek węgla, który ma m.in.
dobre właściwości transportowe proppantu, nie uszkadza skały i łatwo
powraca na powierzchnię. Do jego stosowania potrzebna jest jednak
specjalna aparatura, znacząco podnosząca koszty.
Zdecydowanie
wyższe koszty, m.in. z powodu konieczności stosowania instalacji
kriogenicznej powoduje też użycie azotu, albo w postaci specjalnej piany
albo tzw. cieczy energetyzowanej, czyli nasyconej tym gazem. Inna
badaną metodą jest także użycie LPG, z odpowiednimi dodatkami nadającymi
tej ciekłej substancji formę żelu.
www.cire.pl