Jak powiedział dziennikowi "Mlada Fronta Dnes", wraz z
ministrem finansów przedstawi do końca roku plan rozwoju energetyki
nuklearnej, zakładający zastąpienie około roku 2030 obecnych elektrowni
węglowych przez siłownie atomowe.
"Nowe jądrowe bloki
(energetyczne) zacznie się po prostu budować o pięć lat później" -
zaznaczył Mladek, dodając, że po jednym nowym bloku powinny otrzymać
obie czeskie elektrownie atomowe: nowsza w Temelinie w południowych
Czechach i starsza w Dukovanach na Morawach.
Według ministra
jedyną rzeczywistą alternatywą dla energetyki atomowej są elektrownie na
gaz ziemny. Na podstawie długoterminowej umowy z Gazpromem Republika
Czeska płaci obecnie stosunkowo wysoką cenę za gaz i dlatego popiera
polski projekt europejskiej unii energetycznej. Bada również przyszłe
możliwości importu gazu, na przykład z budowanego terminala LNG w
Świnoujściu - wskazał Mladek.
"Zakładamy, że Polska ukończy jego budowę i że moglibyśmy
stamtąd przesyłać gaz do Czech rurociągami. Podkreślam jednak, że nie
jest to rozwiązanie tanie. Pytaniem jest, czy będzie realne
wykorzystywanie tego gazu do wytwarzania prądu elektrycznego" -
powiedział czeski minister. Według niego znaczne oczekiwania wiązane z
gazem łupkowym mogą się nie spełnić, jeśli Amerykanie nie będą
zainteresowani jego eksportem, a wydobycie w Polsce okaże się drogie.
"Mówiąc krótko, jeśli chodzi o bezpieczeństwo energetyczne, wciąż najlepszym rozwiązaniem jest atom" - zadeklarował Mladek.
www.cire.pl