Hałdy z Rosji (31 May 2014)
Polski węgiel zalega na hałdach, Kompania Węglowa jest na skraju upadku, a rynek zalewa na dużą skalę surowiec ze Wschodu, często niespełniający norm. Wiceminister gospodarki Jerzy Witold Pietrewicz poinformował wczoraj w Sejmie, że Polska nie ma instrumentów umożliwiających wprowadzenie ograniczenia importu.

4 czerwca raport w sprawie działań na rzecz poprawy sytuacji w polskim górnictwie ma trafić na biurko premiera.

Kompania Węglowa ogłosiła natomiast czasowe wstrzymanie wydobycia. W połowie maja Donald Tusk obiecał m.in., że zostanie przyjęty projekt ustawy dotyczący odroczenia Kompanii Węglowej płatności na rzecz ZUS.

Poważnym problemem dla polskich kopalni jest import surowca zza granicy.

– Na składach przykopalnianych jest ok. 8 mln ton, a 6 mln ton zapasów węgla na składach elektrowni – poinformował wczoraj wiceminister Pietrewicz, który przedstawiał posłom informację rządu o sytuacji w sektorze węgla kamiennego.

– Gros importowanego węgla pochodzi z Rosji. Na 10,8 miliona ton sprowadzanego węgla w roku 2013 ok. 6,7 mln ton pochodziło z rynku rosyjskiego. Drugim dostawcą były Czechy. Inne kierunki to Stany Zjednoczone, Kolumbia, częściowo z rynku ukraińskiego – stwierdził Pietrewicz.

W ubiegłym roku wyeksportowaliśmy 10,5 mln ton węgla. Za granicą może być kupowany tańszy węgiel także dzięki temu, że państwa, z których jest sprowadzany, nie podlegają restrykcyjnej polityce klimatycznej wpływającej na koszty wydobycia. Według wiceministra gospodarki, mimo sporych zapasów węgla w Polsce nie mamy możliwości ograniczenia importu.

– Jeśli chodzi o ograniczenia o charakterze administracyjno-prawnym, nie możemy zakazać importu rosyjskiego czy innego węgla. Bo za politykę handlową odpowiada Unia Europejska i my jesteśmy jej częścią – stwierdził Pietrewicz. Przyznał jednak, że często sprowadzany z zagranicy węgiel nie spełnia unijnych norm. Dopiero teraz zapewnił, że podjęte zostaną działania „na rzecz ściślejszego monitoringu” jakości sprowadzanego surowca. Warto zaznaczyć, że Rosjanom wystarczy jedynie pretekst – wskazanie możliwości naruszenia norm, by wstrzymać import z Polski do tego kraju, np. którejkolwiek z grup żywności. Pietrewicz wyjaśniał, że trudna sytuacja w sektorze węgla kamiennego wynika ze spadających cen węgla na świecie. Spadkowi cen nie towarzyszy jednak wzrost popytu, a wręcz przeciwnie – chętnych na zakup brakuje.

– W krótkiej i średniej perspektywie czasowej te tendencje mogą mieć charakter trwały – ocenił wiceminister gospodarki, zaznaczając, że import można teoretycznie zwiększyć, pozostaje jednak pytanie, jaki poziom strat na takiej operacji jesteśmy w stanie zaakceptować. Wyliczał, że jeszcze w 2012 r. sektor górnictwa węgla kamiennego funkcjonował z rentownością 5,6 proc., a w 2013 r. była to rentowność na poziomie już minus 0,9 procent. W 2013 r. ceny sprzedaży węgla spadły średnio o 13,4 proc. – w przypadku węgla koksującego był to spadek o mniej więcej 24 proc., a węgla energetycznego – blisko 11 procent.

W 2014 r. pogłębił się spadek cen sprzedaży o dalsze 6,7 procent. Działania rządu na rzecz poprawy sytuacji mają zmierzać w kierunku poszukiwania możliwości zbytu na rynku krajowym i zagranicznym. Pietrewicz zapowiedział też wprowadzenie instytucji grupowych zakupów dla sektora górnictwa – chodzi np. o zakupy maszyn i urządzeń.


www.naszdziennik.pl