4 czerwca raport w sprawie działań na rzecz poprawy sytuacji w polskim górnictwie ma trafić na biurko premiera.
Kompania
Węglowa ogłosiła natomiast czasowe wstrzymanie wydobycia. W połowie
maja Donald Tusk obiecał m.in., że zostanie przyjęty projekt ustawy
dotyczący odroczenia Kompanii Węglowej płatności na rzecz ZUS.
Poważnym problemem dla polskich kopalni jest import surowca zza granicy.
–
Na składach przykopalnianych jest ok. 8 mln ton, a 6 mln ton zapasów
węgla na składach elektrowni – poinformował wczoraj wiceminister
Pietrewicz, który przedstawiał posłom informację rządu o sytuacji w
sektorze węgla kamiennego.
– Gros importowanego węgla pochodzi z
Rosji. Na 10,8 miliona ton sprowadzanego węgla w roku 2013 ok. 6,7 mln
ton pochodziło z rynku rosyjskiego. Drugim dostawcą były Czechy. Inne
kierunki to Stany Zjednoczone, Kolumbia, częściowo z rynku ukraińskiego –
stwierdził Pietrewicz.
W ubiegłym roku wyeksportowaliśmy 10,5 mln
ton węgla. Za granicą może być kupowany tańszy węgiel także dzięki
temu, że państwa, z których jest sprowadzany, nie podlegają
restrykcyjnej polityce klimatycznej wpływającej na koszty wydobycia.
Według wiceministra gospodarki, mimo sporych zapasów węgla w Polsce nie
mamy możliwości ograniczenia importu.
– Jeśli chodzi o
ograniczenia o charakterze administracyjno-prawnym, nie możemy zakazać
importu rosyjskiego czy innego węgla. Bo za politykę handlową odpowiada
Unia Europejska i my jesteśmy jej częścią – stwierdził Pietrewicz.
Przyznał jednak, że często sprowadzany z zagranicy węgiel nie spełnia
unijnych norm. Dopiero teraz zapewnił, że podjęte zostaną działania „na
rzecz ściślejszego monitoringu” jakości sprowadzanego surowca. Warto
zaznaczyć, że Rosjanom wystarczy jedynie pretekst – wskazanie możliwości
naruszenia norm, by wstrzymać import z Polski do tego kraju, np.
którejkolwiek z grup żywności. Pietrewicz wyjaśniał, że trudna sytuacja w
sektorze węgla kamiennego wynika ze spadających cen węgla na świecie.
Spadkowi cen nie towarzyszy jednak wzrost popytu, a wręcz przeciwnie –
chętnych na zakup brakuje.
– W krótkiej i średniej perspektywie
czasowej te tendencje mogą mieć charakter trwały – ocenił wiceminister
gospodarki, zaznaczając, że import można teoretycznie zwiększyć,
pozostaje jednak pytanie, jaki poziom strat na takiej operacji jesteśmy w
stanie zaakceptować. Wyliczał, że jeszcze w 2012 r. sektor górnictwa
węgla kamiennego funkcjonował z rentownością 5,6 proc., a w 2013 r. była
to rentowność na poziomie już minus 0,9 procent. W 2013 r. ceny
sprzedaży węgla spadły średnio o 13,4 proc. – w przypadku węgla
koksującego był to spadek o mniej więcej 24 proc., a węgla
energetycznego – blisko 11 procent.
W 2014 r. pogłębił się spadek
cen sprzedaży o dalsze 6,7 procent. Działania rządu na rzecz poprawy
sytuacji mają zmierzać w kierunku poszukiwania możliwości zbytu na rynku
krajowym i zagranicznym. Pietrewicz zapowiedział też wprowadzenie
instytucji grupowych zakupów dla sektora górnictwa – chodzi np. o zakupy
maszyn i urządzeń.
www.naszdziennik.pl