"W miarę jak zwiększa się populacja Ziemi widzimy, że obecna
wydajność energetyczna nie wystarcza, aby zaspokoić potrzeby, jakie
pojawią się w przyszłych dekadach. Być może żadna inna sfera życia
społecznego nie wymaga tak długotrwałej współpracy, jak kwestia energii"
- mówił na otwarciu unijny komisarz ds. energii Guenther Oettinger.
Przypomniał, że w budżecie na lata 2014-2020 UE zwiększyła nakłady na
badania związane z energią, a Europa staje w globalnej konkurencji,
jeśli chodzi o poszukiwanie nowych źródeł energii. "Musimy się nauczyć
czerpać skądś tanią energię" - podkreślił.
Komisarz zaznaczył, że
Europa potrzebuje energii bezpiecznej, dostępnej i taniej, a
poszukiwania rozwiązań w tym zakresie nie należy zostawiać Korei
Południowej, Chinom czy USA. Dlatego priorytetem stają się technologie,
które taką energię w przyszłości zapewnią również nam. Jak dodał,
realizowane w Europie projekty związane z wykorzystaniem energii
termojądrowej są bezpieczne i pokojowe.
Jednym z kroków w stronę
przyszłego wykorzystania energii termojądrowej jest kosztujący ok. 2 mld
euro stellarator Wendelstein 7-X (W7-X).
Urządzenie służy do
wytwarzania i utrzymania plazmy, w której zachodzą reakcje syntezy
jądrowej. Naukowcy zaznaczają, że jest to proces bardziej skomplikowany
od dobrze poznanej reakcji rozszczepienia, choćby ze względu na
konieczność uzyskania ekstremalnie trudnych warunków niezbędnych do
zainicjowania reakcji (np. temperatury sięgające 100 mln st. C).
Stellarator pozwala odtworzyć na Ziemi, w kontrolowany sposób, cykl, który odpowiada za produkcję energii na Słońcu.
"To front rozwoju technologii" - podkreślał w rozmowie z
dziennikarzami podsekretarz stanu w ministerstwie nauki, prof. Wodzisław
Duch. - Kiedy ogląda to fizyk, czuje się wzruszony. To coś
niesamowitego: kawałek słońca, które będziemy w stanie trzymać w
urządzeniu".
Budowę stellaratora w Greifswald rozpoczęli Niemcy,
obecnie jest to przedsięwzięcie międzynarodowe. Nasi naukowcy już od
2006 r. uczestniczą w tych pracach. Dzięki wkładowi o wartości około 6,5
mln euro Polska będzie miała zapewniony dostęp do przeprowadzanych
eksperymentów w W7-X oraz będzie dysponować prawami do opracowywanych
wynalazków.
W projekcie uczestniczy Instytut Fizyki Jądrowej PAN,
zaangażowany w montaż nadprzewodzących kabli i szyn zbiorczych. Z kolei
Politechnika Warszawska, Instytut Fizyki Plazmy i Laserowej
Mikrosyntezy oraz Uniwersytet Opolski dostarczyły do Greifswaldu m.in.
strukturalne i mechaniczne analizy systemu magnetycznego oraz systemów
diagnostycznych miękkiego promieniowania rentgenowskiego. Narodowe
centrum Badań Jądrowych odpowiadało za budowę elementów iniektora wiązki
neutralnej, magnesów refleksyjnych, podstaw komór iniektorów tej wiązki
(wraz z hydraulicznym układem poziomowania). Wykonało też zawory
bramowe z układami wygrzewania - i układ chłodzenia.
Prof. Duch
dodał, że słyszy wiele pochwał na temat polskich specjalistów
zaangażowanych w projekt. Dodał, że polski wkład, wynoszący ok. 6,5 mln
euro, "to nie są pieniądze, które wypłynęły z kraju. W większości zużyły
je polskie firmy, ucząc się przy okazji i zyskując".
"Technologia
została całkowicie wyprodukowana w Polsce, miejsca pracy zostają w
Polsce. To szansa dla naszych inżynierów i pracowników, aby mogli
realizować bardzo skomplikowane projekty pozostając w Polsce, a nie
przez konkurencję z ludźmi, którzy emigrują. Możemy dawać dobre warunki
rozwoju podmiotom gospodarczym i osobom, które chcą rozpocząć przygodę z
naukami stosowanymi" - powiedział prof. Maciej Chorowski z Politechniki
Wrocławskiej.
www.cire.pl