Zatem oprócz kwestii cywilizacyjnych, tzn. wzrastającego
fundamentalizmu islamskiego w tym regionie świata, zainteresowanie
mocarstw Bliskim Wschodem jest związane właśnie z tymi zasobami.
Wyobraźmy sobie powstanie regionalnej potęgi, która scala państwa
produkujące ropę i gaz. Taka potęga, wzmocniona islamistyczną ideologią,
mogłaby prowadzić globalną wręcz grę na arenie międzynarodowej. Ceny
surowców energetycznych w dużym stopniu zależałyby od polityki takiego
mocarstwa. Dlatego też wielkie mocarstwa, przede wszystkim Stany
Zjednoczone, konsekwentnie blokują wszelkie próby tworzenia takich potęg
regionalnych. Tak zwane rewolucje arabskie w północnej Afryce, wojna w
Iraku, Syrii są przez specjalistów oceniane w dużej mierze jako wojny
naftowe lub gazowe.
Amerykanie np. z dużą konsekwencją starają się zablokować Chiny w ich
planach zwiększenia dostępu do surowców energetycznych. Nie inaczej
jest w przypadku zmagań o Iran. Chińczycy popierają Teheran, Amerykanie
oskarżają go o produkcję broni nuklearnej. Tutaj pojawia się kolejny
problem. Mocarstwa mają taką przewagę technologiczną, że w razie
zagrożenia dla swoich interesów są w stanie błyskawicznie interweniować
militarnie w poszczególnych państwach. Jednakże taka interwencja jest
praktycznie wykluczona w sytuacji, gdy dane państwo (nawet małe) posiada
broń masowego rażenia. Gdyby np. Iran posiadł broń nuklearną, mógłby
się z dużym prawdopodobieństwem spodziewać, że Stany Zjednoczone go nie
zaatakują. Ponieważ interesy poszczególnych krajów są dość rozbieżne w
kwestiach energetycznych, różne embarga nakładane na państwo posiadające
ropę czy gaz są w dużym stopniu nieskuteczne. Iran posiadający broń
atomową to Iran bezpieczny, mogący spokojnie myśleć o planach
mocarstwowych w regionie.
Dla Rosji zaś zdominowanie Bliskiego Wschodu przez USA i ich
sojuszników jest niekorzystne, gdyż Kreml zawęża wówczas swoje
możliwości rozgrywania Zachodu i nie tylko. Na byłych terenach ZSRS
znajduje się około trzydziestu procent światowych zasobów gazu i ponad
sześć procent zasobów ropy naftowej. Rosjanie zatem bezwzględnie chcą
tym atutem grać na arenie międzynarodowej, wykorzystując nade wszystko
atut gazu. Stąd próba bilateralnych umów z poszczególnymi podmiotami i
nabudowana na tym strategia poszerzania swoich wpływów w świecie. Budowa
Nord Stream jest typowym przykładem rozgrywania Europy Środkowej, w tym
Polski, przez układ rosyjsko-niemiecki. Niemcy mają dostęp do taniego
gazu, Rosjanie mogą swobodnie szantażować byłe republiki sowieckie,
wiedząc, że nitki gazociągu idące przez Ukrainę czy Białoruś nie są
jedynym kanałem sprzedaży gazu do zachodniej Europy.
Widzimy zatem, że problem suwerenności i bezpieczeństwa
poszczególnych państw we współczesnym świecie jest ściśle związany z
bezpieczeństwem energetycznym. Poszczególne państwa starają się
produkcję energii elektrycznej oprzeć na zasobach surowcowych, jakie
posiadają. Gdy przyjrzymy się strukturze produkcji energii, stwierdzimy,
że najwięcej jest krajów korzystających z elektrowni cieplnych, gdzie
węgiel kamienny i brunatny, ropa oraz gaz są tymi surowcami, na bazie
których wytwarzana jest energia elektryczna. I tak np. Polska, RPA,
Chiny, Indie bazują w znacznej mierze na węglu, gdyż mają do niego duży
dostęp. Kraje Zatoki Perskiej czy Stany Zjednoczone korzystają z ropy
naftowej i gazu. Kraje bogate o dobrych ku temu warunkach naturalnych
budują elektrownie wodne (Norwegia). Z kolei elektrownie jądrowe budują
nade wszystkie te kraje, które nie posiadają innych surowców
energetycznych, a które stać na wydatek dużych pieniędzy, zwracających
się po długich latach (Francja, Belgia, Szwecja). Widzimy zatem, że
czynnikiem rozstrzygającym o sposobie produkcji energii elektrycznej w
danym kraju nie jest tylko czysty rachunek ekonomiczny. W dużej mierze
decyduje o tym bezpieczeństwo dostaw surowca. Nie można oprzeć się
wrażeniu, że spory międzynarodowe co do ocieplenia klimatu (próba
wykluczenia węgla z produkcji energii), kwestii ekologicznych (promocja
energetyki atomowej) ostatecznie są związane z pragnieniem osiągnięcia
zysków z produkcji surowców i urządzeń, na których bazują poszczególne
gospodarki. Zatem Francuzi, chcący sprzedawać technologię do budowy
elektrowni atomowych, będą głosić, że najbardziej ekologiczna jest
energia atomowa. Niemcy – wręcz przeciwnie, powiedzą, że najbardziej
bezpieczna jest energia wiatrowa. Kraje te, mając przemożny wpływ na
prawo tworzone w Unii Europejskiej, starają się wprowadzać takie
standardy, które są korzystne właśnie dla ich gospodarki. Nie ulega
wątpliwości, że dla Polski węgiel powinien pozostać podstawowym źródłem
energii, gdyż to właśnie tego surowca mamy pod dostatkiem.
Propozycja tzw. unii energetycznej proponowanej przez premiera Tuska
nie rozwiązuje tu żadnego problemu. Najpierw bowiem musimy ustawić swoją
gospodarkę wedle swoich interesów, w odniesieniu do surowców, których
posiadamy dostateczną ilość. Dlatego ważna jest sprawa wygrania na
poziomie unijnym batalii, które rozstrzygają o tych sprawach. Tak zwany
pakiet klimatyczny to po prostu ogromna klęska Polski, której nie
przykryją żadne zapewnienia o tworzeniu unii energetycznej. Wszak by
projektowany wspólny zakup surowców (w szczególności ropy i gazu) był
możliwy, potrzebna by była potężna rozbudowa infrastruktury, jak
twierdzą fachowcy – rzecz od strony technicznej prawie nie do przejścia.
Zatem dla Polski o wiele ważniejsze jest realne wybudowanie gazoportu w
Świnoujściu, a nie podróże „energetyczne” przed wyborami szefa
polskiego rządu.
Prof. Mieczysław Ryba
www.naszdziennik.pl