Podjęciu przez Sejm prac nad propozycjami rządu w sprawie wydobycia
gazu z łupków – nad którymi ekipa Donalda Tuska zastanawia się siódmy
rok – sprzyjają zbliżające się wybory do Parlamentu Europejskiego.
Kampania wyborcza upływa bowiem premierowi na opowiadaniu Polakom o
rzekomych uzgodnieniach z przywódcami innych państw Unii Europejskiej
dotyczących zawarcia unii energetycznej. Ze wstępnego programu obrad
rozpoczynającego się jutro posiedzenia Sejmu wynika, że porządek może
zostać uzupełniony o pierwsze czytanie rządowych projektów ustaw –
przyjętych przez Radę Ministrów w marcu br. – o specjalnym podatku
węglowodorowym oraz o zmianie ustawy o podatku od wydobycia niektórych
kopalin, a także o zmianie prawa geologicznego i górniczego.
Rząd
proponuje m.in. wprowadzenie jednej koncesji na poszukiwanie,
rozpoznawanie oraz wydobywanie węglowodorów ze złoża, która zastąpi trzy
obecnie istniejące koncesje. To miałoby sprawić, że proces
koncesjonowania będzie prostszy. O koncesję będzie się mogło ubiegać
kilka podmiotów łącznie. Ma być udzielana na okres nie krótszy niż 10
lat i nie dłuższy niż 30 lat. Rząd wycofał się z koncepcji powołania
Narodowego Operatora Kopalin Energetycznych (NOKE) – należącej do Skarbu
Państwa spółki, która według założeń jeszcze z połowy ubiegłego roku
miała m.in. uczestniczyć w zyskach z eksploatacji złóż, jak również być
odpowiedzialna za ogłaszanie przetargów na koncesje. W tej sytuacji
interesów Skarbu Państwa – jako właściciela złóż – pilnować mają organy
kontrolne, m.in. inspekcje ochrony środowiska, a przede wszystkim Wyższy
Urząd Górniczy. Zachętą dla poszukiwaczy gazu łupkowego ma być
opodatkowanie z tytułu jego wydobycia obowiązujące dopiero od 2020 roku.
Rząd zapowiadał, że opodatkowanie nie przekroczy w sumie 40 proc.
dochodów z wydobycia.
Mapa danin
Wprowadzane zmiany w
opodatkowaniu dochodów z wydobycia węglowodorów uzasadniane są m.in.
zbyt niskim udziałem państwa w zyskach z wydobycia, które Ministerstwo
Finansów wyliczało na 21 proc., podczas gdy według MF w Wielkiej
Brytanii jest to 62 proc., w Norwegii – 72 proc., a w Australii – 56
procent. W efekcie proponowanych przez rząd zmian, poza np. podatkiem
dochodowym (CIT), wydobywający węglowodory (gaz ziemny, ropę naftową)
obłożeni zostaną dwoma dodatkowymi podatkami. Pierwszy to podatek od
wydobycia niektórych kopalin, którego stawka ma być zależna od rodzaju
eksploatowanego złoża. Stawka podatku w przypadku gazu pochodzącego z
konwencjonalnego złoża wynosić będzie 3 proc. wartości wydobytego
surowca, a ze źródła niekonwencjonalnego – łupków – 1,5 procent. Ropa
pochodząca ze złoża konwencjonalnego opodatkowana będzie 6-procentowym
podatkiem, a ropa wydobywana z łupków 3 proc. wartości wydobycia. Drugi z
podatków to specjalny podatek węglowodorowy. Jego stawka (od 0 do 25
proc.) zależeć ma od uzyskanych przychodów i poniesionych kosztów w
związku z wydobyciem. Rząd przewiduje, że jeśli prowadzona działalność
wydobywcza nie przyniesie zysku lub wypracowany zysk nie będzie znaczny,
tzn. uzyskane przychody nie będą 1,5 raza większe od poniesionych
wydatków, to firma tego podatku nie zapłaci.
Przepisy dotyczące
opodatkowania dochodów z wydobycia miałyby wejść w życie od 1 stycznia
2015 r., przy czym podatek byłby pobierany od 2020 roku. Rząd
prognozuje, że w latach 2020-2029 dochody budżetowe z tytułu obydwu
podatków mogą się kształtować między 10 a 16,1 mld złotych. Pojawiają
się różne – mniej lub bardziej optymistyczne – szacunki dotyczące
zasobów gazu łupkowego na obszarze naszego kraju. Opublikowany w 2012 r.
raport Państwowego Instytutu Geologicznego – przywołany w uzasadnieniu
do rządowego projektu – wskazuje, że najbardziej prawdopodobna wielkość
zasobów gazu łupkowego w Polsce zawiera się w przedziale od 346 do 768
mld m sześc., co jest ilością 5,5 razy większą od udokumentowanych do
tej pory zasobów ze złóż konwencjonalnych. Oznacza to, że przy obecnym
zapotrzebowaniu na gaz ziemny w Polsce zasoby powinny wystarczyć na
zaspokojenie potrzeb polskiego rynku na gaz ziemny przez prawie 65 lat, a
odpowiadają one także blisko 200 lat produkcji gazu ziemnego w Polsce
na dotychczasowym poziomie.
Artur Kowalski
www.naszdziennik.pl