Protest został zorganizowany w momencie, gdy w
Kompanii Węglowej, największej spółce górniczej w UE, trwa przestój.
Kompania Węglowa ma bowiem duże zapasy niesprzedanego węgla (na zwałach
leży 5 mln ton surowca), a tymczasem z roku na rok rośnie import węgla,
zwłaszcza z Rosji, i to on jest używany do wytwarzania prądu. Tymczasem
KW miała w tamtym roku 1 mld zł strat. Górnicy domagali się nie tylko
zahamowania importu, ale również opracowania przez rząd nowej strategii
dla górnictwa i zawetowania unijnego pakietu klimatyczno-energetycznego.
„Czy bezpieczeństwo energetyczne kraju oparte będzie na naszym
narodowym skarbie – węglu, czy na nośnikach energii pochodzących z
importu? Bez zdecydowanych działań i ochrony resortu dojdzie do
niewyobrażalnego dramatu ludzkiego na Śląsku i likwidacji setek tysięcy
miejsc pracy” – napisali przedstawiciele górniczych związków w petycji
do premiera odczytanej podczas manifestacji przez szefa górniczej „S”
Jarosława Grzesika. Związkowcy obawiają się, że jeśli sytuacja się nie
zmieni, to wiele kopalń zostanie zamkniętych, ludzie stracą pracę, a
region śląski ulegnie degradacji.
Protest rozpoczął się przed
gmachem urzędu wojewódzkiego. Na schodach górnicy rozlali czerwoną ciecz
i rzucili na nią zdjęcia premiera Donalda Tuska i wiceministra
gospodarki Tomasza Tomczykiewicza, który w rządzie odpowiada za sprawy
górnictwa. Potem manifestanci przeszli ulicami Katowic w kierunku
„Spodka”. Górników poparł przewodniczący „Solidarności” Piotr Duda. – Z
rządem trzeba rozmawiać przy użyciu argumentów siły, gdyż premier Donald
Tusk nie rozmawia ze związkami zawodowymi i pracownikami – powiedział
Duda. Związkowcy zapowiadają, że jeżeli rząd nie zareaguje na ich
postulaty, 19 maja zorganizują manifestację w Warszawie.
http://www.naszdziennik.pl