"W KW musi stać się to, co wydarzyło się w Katowickim
Holdingu Węglowym i to, co dzieje się w Bogdance - więcej pilnowania
kosztów, a mniej myślenia, że uda się podwiązać kopalnie pod dochodową
energetykę i nic nie zmieniać. Zmienić trzeba bardzo dużo, choć przecież
nie rezygnujemy z węgla, który przynajmniej do 2050 r. będzie stanowił
główną część paliw stałych w naszym miksie energetycznym" - powiedział w
czwartek dziennikarzom Piechociński.
"Jesteśmy pod presją bardzo
taniego węgla spoza Europy, jego ceny na rynkach są rekordowo niskie
Przy niskim kursie rubla Rosjanom opłaca się wozić węgiel z odkrywek
oddalonych o ponad 6 tys. km" - dodał wicepremier. Przypomniał też, że
mamy dużo mniejsze zużycie, także w energetyce, z powodu m.in. ciepłej
zimy.
Jak mówił, w wielu śląskich kopalniach są ściany, z
których wydobywanie węgla jest dziś zupełnie nieopłacalne. "Siły i
środki trzeba przesuwać na te ściany, gdzie wydobycie jest dochodowe.
Nie jest żadną tajemnicą, że KW za I kwartał 2014 r. na statystycznej
tonie ma stratę rzędu 25 zł. Trzeba zdejmować górników i urządzenia ze
ścian, gdzie strata jest 130 zł na tonie i przesuwać tam, gdzie jest
15-20 zł zysku" - tłumaczył Piechociński. Namawiam stronę społeczną w KW
do takiego myślenia - dodał.
Wicepremier oświadczył też, że
spodziewa się, iż nowy zarząd KW, który powinien zostać wyłoniony w tym
tygodniu, będzie miał świadomość i determinację do bardzo konsekwentnych
działań i że z reprezentacją załogi uzgodni wiele istotnych kwestii.
Piechociński
podkreślał, że Bogdanka rywalizuje z amerykańskim,
południowoafrykańskim czy rosyjskim węglem, ale w Bogdance koszty pracy
to 36 proc., a w KW - 63 proc. W Kompanii jest to też problem zaszłości,
które odziedziczyła. Obsługuje np. wielki dług, ma olbrzymie wydatki
związane z deputatami węglowymi dla emerytów - przypomniał. "Pytanie,
czy nowo przyjmowani górnicy powinni otrzymywać warunki socjalne z
przeszłości" - mówił.
Zgodnie z decyzją zarządu KW, przez cztery
dni robocze - od 28 kwietnia do 5 maja - w dziewięciu kopalniach
zostanie przerwane wydobycie, a w sześciu będzie produkowany węgiel, na
który jest zbyt.
Decyzję o wstrzymaniu produkcji spółka tłumaczy spadkiem
zapotrzebowania na węgiel. Obecnie na zwałach kopalń KW leży 5 mln ton
tego surowca. W ocenie zarządu KW, na skutek przestoju wydobycie w
spółce zostanie ograniczone o 400 tys. ton. Kopalnie należące do tej
spółki produkują ok. 130 tys. ton węgla na dobę. W czasie przerwy w
wydobyciu pracownicy otrzymają od 55 do 60 proc. pensji.
Kompania
Węglowa - największy producent węgla kamiennego w Unii Europejskiej -
straciła w ub. roku na sprzedaży węgla ponad miliard zł. Dzięki
wdrożeniu programu restrukturyzacji spółka chce do 2020 r. zaoszczędzić
ok. 1,2 mld zł. Na trzy lata zamrożone zostaną wypłaty 14. pensji dla
administracji, a bezpłatny deputat węglowy dla emerytów będzie mniejszy o
jedną tonę na osobę.
W opinii związkowców, sytuacja w całym
górnictwie jest dramatyczna. W połowie kwietnia 13 central górniczych
związków zawodowych zaapelowało do premiera Donalda Tuska o spotkanie.
Przekonują, że bez działań rządu na Śląsku może grozić likwidacja
kilkuset tysięcy miejsc pracy.
W najbliższy wtorek ulicami
Katowic ma przejść górnicza manifestacja. Jeśli nie będzie reakcji
rządu, związkowcy zapowiadają, że 19 maja zorganizują demonstrację w
Warszawie.
W środę premier Donald Tusk zapowiedział, że w
przyszłym tygodniu spotka się z ekspertami, którzy będą mogli
powiedzieć, w jaki sposób można pomóc KW. Poinformował też, że poprosił
wicepremier, minister infrastruktury i rozwoju Elżbietę Bieńkowską, aby
wsparła Piechocińskiego, który bezpośrednio sprawuje nadzór nad
kopalniami.
www.cire.pl