Wiatrakowy sponsoring (24 Apr 2014)
Inwestorzy zainteresowani budową elektrowni wiatrowych mogli dzięki dotacjom dla gmin budować przychylność samorządów dla swoich inwestycji – to jedna z najważniejszych konkluzji wynikających z raportu Najwyższej Izby Kontroli.Inwestorzy zainteresowani budową elektrowni wiatrowych mogli dzięki dotacjom dla gmin budować przychylność samorządów dla swoich inwestycji – to jedna z najważniejszych konkluzji wynikających z raportu Najwyższej Izby Kontroli.

NIK zakończyła kontrolę dotyczącą lokalizacji i budowy w latach 2009-2013 lądowych elektrowni wiatrowych na terenie 10 województw i niedługo przedstawi swój raport. Nie będzie on zbyt korzystny dla samorządów, bo już w wystąpieniach pokontrolnych kierowanych do gmin Izba wskazywała na szereg nieprawidłowości, do których miało dojść podczas przygotowywania inwestycji i budowy wiatraków. Zaniepokojenie inspektorów NIK wzbudziła zwłaszcza sprawa finansowania w gminach przez firmy energetyczne miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego i prognoz oddziaływania na środowisko planowanych inwestycji. Przygotowanie takich planów to obowiązek samorządów i Izba obawia się, że wykonanie takich dokumentów za pieniądze inwestorów „mogło prowadzić do nadmiernego wpływu tych podmiotów na politykę przestrzenną gminy”.

Inwestor daje i wymaga?

Takie zastrzeżenie sformułowano m.in. wobec władz gminy Przerośl koło Suwałk. NIK stwierdza, że w tej gminie za pieniądze firm budujących elektrownie wiatrowe sporządzano miejscowe plany zagospodarowania przestrzennego i prognozy oddziaływania na środowisko i trwało to dość długo, bo od 2006 do 2013 roku. Jako przykłady takich działań podaje się np. porozumienie o współpracy podpisane w maju 2011 roku z hiszpańską firmą Gamesa Energia. Zgodnie z przyjętym nieco później aneksem do tej umowy inwestor zobowiązał się przekazać gminie 340 tys. zł, uzależniając to jednak od uchwalenia przez radnych planu zagospodarowania przestrzennego uwzględniającego budowę farmy wiatrowej. NIK w wystąpieniu pokontrolnym stwierdziła, że w latach 2009-2013 gmina pozyskała 691,5 tys. zł od Gamesa Energia. Do zakończenia kontroli NIK Hiszpanie wybudowali w gminie Przerośl 16 turbin wiatrowych.

Poza tym w Przeroślu we wrześniu 2011 roku zawarto też podobną umowę ze spółką Eko Energia. Jest tam mowa o darowiźnie w wysokości 1,7 mln zł głównie „na prace planistyczne związane z rozwojem na terenie gminy energii odnawialnej”. W wystąpieniu pokontrolnym NIK wskazano, iż do czasu przeprowadzenia kontroli inwestor przekazał gminie 1,2 mln złotych. Przypomnijmy, że ta sama spółka zażądała niedawno zwrotu podobnej darowizny od gminy Krasnopol (powiat sejneński) za to, że ta przyjęła uchwałę odsuwającą wiatraki 2 km od domów.

W gminie Przerośl sprawa nie zakończy się jednak tylko na działaniach NIK. Kontrolę dotyczącą procedur lokalizacji farm wiatrowych przeprowadziło również Centralne Biuro Antykorupcyjne. CBA skierowało do Prokuratury Okręgowej w Suwałkach zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa w związku z przygotowywaniem planów zagospodarowania przestrzennego. Sławomir Renkiewicz, wójt Przerośli, nie rozumie tych zarzutów. Podkreśla, że jego gmina, tak jak wiele innych samorządów, jest w trudnej sytuacji finansowej. Choćby dlatego, że otrzymuje od rządu wciąż nowe zadania, ale bez pieniędzy na ich realizację. I dlatego gminy muszą szukać pieniędzy „na zewnątrz”. Nie oznacza to jednak, że samorząd jest „zakładnikiem” inwestora i robi wszystko pod jego dyktando.

Sprawa jest jednak poważna. Poseł Jarosław Zieliński (PiS) wskazał w pismach do NIK i CBA wnioski dotyczące podejrzenia „sponsoringu” stosowanego przez przedstawicieli firm ubiegających się o zgodę siedmiu gmin Suwalszczyzny. Oprócz Przerośli chodzi o Krasnopol, Suwałki, Bakałarzewo, Filipów, Puńsk i Jeleniewo. – Mamy do czynienia z „kupowaniem samorządów” przez właścicieli firm budujących farmy wiatrowe – podkreśla poseł Zieliński. – Na nieprawidłowości związane z lokalizacjami wiatraków, a które mogą wynikać z tego „sponsoringu”, wskazują również już od kilku lat organizacje społeczne z terenu całego kraju – dodaje Zieliński.

Wiatraki zamiast zbóż

Inne problemy związane z budową wiatraków dotyczą przeznaczania pod te inwestycje gruntów rolnych. To też niezwykle ważna kwestia, bo przecież farmy wiatrowe powstają głównie na terenach wiejskich i rzadko udaje się je zlokalizować na nieużytkach. Siłownie stają zazwyczaj na gruntach rolnych, a do tego często cennych przyrodniczo. Taką ziemię trzeba najpierw odrolnić, czyli wyłączyć z działalności rolniczej, i z tym też samorządy mają kłopoty. Gminie Iłża (powiat radomski) NIK zarzuciła, że choć nie uzyskała zgody ministra rolnictwa na takie wyłączenie, wydała decyzję umożliwiającą lokalizację wiatraków na żyznych gruntach rolnych. Z kolei w wystąpieniu pokontrolnym do Starostwa Powiatowego w Radomiu kontrolerzy Izby stwierdzili, że nierzetelnie została ustalona przez urzędników wysokość opłat za wyłączenie gruntów rolnych z działalności rolniczej.

Kontrola NIK objęła 10 województw: dolnośląskie, lubuskie, łódzkie, mazowieckie, podkarpackie, podlaskie, pomorskie, śląskie, wielkopolskie i zachodniopomorskie, i przeprowadzono ją w wybranych gminach i powiatach. Sprawdzane były procedury przeprowadzane podczas uchwalania przez gminy dokumentów planistycznych oraz wydawane przez wójtów, starostów i inspektorów nadzoru budowlanego decyzje administracyjne dotyczące realizacji inwestycji wiatrowych. Sprawdzano również, w jakim stopniu władze samorządowe zapewniły udział społeczności lokalnej w postępowaniach administracyjnych związanych z wydawaniem decyzji przy budowie farm wiatrowych. Do prezesa NIK mieszkańcy i organizacje społeczne skierowały kilkaset skarg na budowy elektrowni wiatrowych. Krzysztof Całka, koordynator kontroli NIK, zapowiada, że oficjalny raport Izby ujrzy światło dzienne do końca czerwca.

www.naszdziennik.pl