NIK zakończyła kontrolę dotyczącą lokalizacji i budowy w latach
2009-2013 lądowych elektrowni wiatrowych na terenie 10 województw i
niedługo przedstawi swój raport. Nie będzie on zbyt korzystny dla
samorządów, bo już w wystąpieniach pokontrolnych kierowanych do gmin
Izba wskazywała na szereg nieprawidłowości, do których miało dojść
podczas przygotowywania inwestycji i budowy wiatraków. Zaniepokojenie
inspektorów NIK wzbudziła zwłaszcza sprawa finansowania w gminach przez
firmy energetyczne miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego i
prognoz oddziaływania na środowisko planowanych inwestycji.
Przygotowanie takich planów to obowiązek samorządów i Izba obawia się,
że wykonanie takich dokumentów za pieniądze inwestorów „mogło prowadzić
do nadmiernego wpływu tych podmiotów na politykę przestrzenną gminy”.
Inwestor daje i wymaga?
Takie zastrzeżenie sformułowano m.in. wobec władz gminy Przerośl koło
Suwałk. NIK stwierdza, że w tej gminie za pieniądze firm budujących
elektrownie wiatrowe sporządzano miejscowe plany zagospodarowania
przestrzennego i prognozy oddziaływania na środowisko i trwało to dość
długo, bo od 2006 do 2013 roku. Jako przykłady takich działań podaje się
np. porozumienie o współpracy podpisane w maju 2011 roku z hiszpańską
firmą Gamesa Energia. Zgodnie z przyjętym nieco później aneksem do tej
umowy inwestor zobowiązał się przekazać gminie 340 tys. zł, uzależniając
to jednak od uchwalenia przez radnych planu zagospodarowania
przestrzennego uwzględniającego budowę farmy wiatrowej. NIK w
wystąpieniu pokontrolnym stwierdziła, że w latach 2009-2013 gmina
pozyskała 691,5 tys. zł od Gamesa Energia. Do zakończenia kontroli NIK
Hiszpanie wybudowali w gminie Przerośl 16 turbin wiatrowych.
Poza tym w Przeroślu we wrześniu 2011 roku zawarto też podobną umowę
ze spółką Eko Energia. Jest tam mowa o darowiźnie w wysokości 1,7 mln zł
głównie „na prace planistyczne związane z rozwojem na terenie gminy
energii odnawialnej”. W wystąpieniu pokontrolnym NIK wskazano, iż do
czasu przeprowadzenia kontroli inwestor przekazał gminie 1,2 mln
złotych. Przypomnijmy, że ta sama spółka zażądała niedawno zwrotu
podobnej darowizny od gminy Krasnopol (powiat sejneński) za to, że ta
przyjęła uchwałę odsuwającą wiatraki 2 km od domów.
W gminie Przerośl sprawa nie zakończy się jednak tylko na działaniach
NIK. Kontrolę dotyczącą procedur lokalizacji farm wiatrowych
przeprowadziło również Centralne Biuro Antykorupcyjne. CBA skierowało do
Prokuratury Okręgowej w Suwałkach zawiadomienie o podejrzeniu
popełnienia przestępstwa w związku z przygotowywaniem planów
zagospodarowania przestrzennego. Sławomir Renkiewicz, wójt Przerośli,
nie rozumie tych zarzutów. Podkreśla, że jego gmina, tak jak wiele
innych samorządów, jest w trudnej sytuacji finansowej. Choćby dlatego,
że otrzymuje od rządu wciąż nowe zadania, ale bez pieniędzy na ich
realizację. I dlatego gminy muszą szukać pieniędzy „na zewnątrz”. Nie
oznacza to jednak, że samorząd jest „zakładnikiem” inwestora i robi
wszystko pod jego dyktando.
Sprawa jest jednak poważna. Poseł Jarosław Zieliński (PiS) wskazał w
pismach do NIK i CBA wnioski dotyczące podejrzenia „sponsoringu”
stosowanego przez przedstawicieli firm ubiegających się o zgodę siedmiu
gmin Suwalszczyzny. Oprócz Przerośli chodzi o Krasnopol, Suwałki,
Bakałarzewo, Filipów, Puńsk i Jeleniewo. – Mamy do czynienia z
„kupowaniem samorządów” przez właścicieli firm budujących farmy wiatrowe
– podkreśla poseł Zieliński. – Na nieprawidłowości związane z
lokalizacjami wiatraków, a które mogą wynikać z tego „sponsoringu”,
wskazują również już od kilku lat organizacje społeczne z terenu całego
kraju – dodaje Zieliński.
Wiatraki zamiast zbóż
Inne problemy związane z budową wiatraków dotyczą przeznaczania pod
te inwestycje gruntów rolnych. To też niezwykle ważna kwestia, bo
przecież farmy wiatrowe powstają głównie na terenach wiejskich i rzadko
udaje się je zlokalizować na nieużytkach. Siłownie stają zazwyczaj na
gruntach rolnych, a do tego często cennych przyrodniczo. Taką ziemię
trzeba najpierw odrolnić, czyli wyłączyć z działalności rolniczej, i z
tym też samorządy mają kłopoty. Gminie Iłża (powiat radomski) NIK
zarzuciła, że choć nie uzyskała zgody ministra rolnictwa na takie
wyłączenie, wydała decyzję umożliwiającą lokalizację wiatraków na
żyznych gruntach rolnych. Z kolei w wystąpieniu pokontrolnym do
Starostwa Powiatowego w Radomiu kontrolerzy Izby stwierdzili, że
nierzetelnie została ustalona przez urzędników wysokość opłat za
wyłączenie gruntów rolnych z działalności rolniczej.
Kontrola NIK objęła 10 województw: dolnośląskie, lubuskie, łódzkie,
mazowieckie, podkarpackie, podlaskie, pomorskie, śląskie, wielkopolskie i
zachodniopomorskie, i przeprowadzono ją w wybranych gminach i
powiatach. Sprawdzane były procedury przeprowadzane podczas uchwalania
przez gminy dokumentów planistycznych oraz wydawane przez wójtów,
starostów i inspektorów nadzoru budowlanego decyzje administracyjne
dotyczące realizacji inwestycji wiatrowych. Sprawdzano również, w jakim
stopniu władze samorządowe zapewniły udział społeczności lokalnej w
postępowaniach administracyjnych związanych z wydawaniem decyzji przy
budowie farm wiatrowych. Do prezesa NIK mieszkańcy i organizacje
społeczne skierowały kilkaset skarg na budowy elektrowni wiatrowych.
Krzysztof Całka, koordynator kontroli NIK, zapowiada, że oficjalny
raport Izby ujrzy światło dzienne do końca czerwca.
www.naszdziennik.pl