Mankamentem rozwiązania, polegającego na
wprowadzeniu do Miejskiego Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej
prywatnego inwestora, jest również utrata przez miasto, na kilkadziesiąt
lat, kontroli nad procesem wytwarzaniem ciepła. Dla mieszkańców
Olsztyna oznacza to duże kłopoty.
Ciepło na potrzeby klientów zasilanych z miejskiej sieci
ciepłowniczej MPEC pochodzi z produkcji własnej w ciepłowni Kortowo
(około 60 proc.) oraz z zakupu od prywatnej elektrociepłowni
funkcjonującej przy olsztyńskiej fabryce opon francuskiego koncernu
Michelin Polska SA (około 40 proc.). Ta druga ciepłownia trafiła w ręce
Michelin wraz z kupioną od państwa w 1995 r. fabryką opon Stomil w
Olsztynie. Udział miasta w funkcjonowaniu rynku ciepła był na
bezpiecznym poziomie. Sytuacja zmieniła się, kiedy firma Michelin Polska
SA zdecydowała, że po roku 2017 zrezygnuje z produkcji ciepła na
potrzeby komunalne. W ostatnich dniach prezydent Olsztyna podjął
negocjacje w sprawie kolejnego przesunięcia terminu zakończenia przez
Michelin dostaw ciepła dla MPEC.
Zapowiedź zmian postawiła włodarzy miasta w trudnej sytuacji. Zaczęły
się przymiarki do powstania nowej ciepłowni. „Budowa nowej
elektrociepłowni jako rozwiązanie docelowe dla miasta, mające uzupełnić
deficyt mocy wytwórczych, po zaprzestaniu dostaw przez Michelin Polska
SA, zapisane zostało w dokumencie ’Założenia do planu zaopatrzenia w
ciepło, energię elektryczną i paliwa gazowe Miasta Olsztyna’, który
został przyjęty uchwałą Rady Miasta (...) z dnia 30 listopada 2011 r.” –
czytamy w jednym z oficjalnych miejskich dokumentów z bieżącego roku.
Analizy wykazały jednak, że miasto nie jest w stanie samo sprostać
ogromnym wydatkom związanym z budową nowego kombinatu ciepłowniczego z
możliwością spalania odpadów. Szacunkowy koszt projektu to 600-800 mln
zł, a roczny budżet Olsztyna kształtuje się na poziomie około 1 mld
złotych. Samorząd nie może sam zaciągnąć kredytów, bo przekroczyłby w
sposób drastyczny dozwolony poziom zadłużenia. Stąd decyzja rady miasta o
realizacji przedsięwzięcia w stworzonej przez rząd (ustawa z dnia 19
grudnia 2008 r.) formule tzw. partnerstwa publiczno-prywatnego.
Ta inwestycja to pierwsze w Polsce przedsięwzięcie samorządu
realizowane na tak dużą skalę w trybie partnerstwa publiczno-prywatnego.
Czy spółka gminy z partnerem prywatnym się sprawdzi? Poważnym
niebezpieczeństwem, na co zwracają uwagę w oficjalnych dokumentach
władze miasta, jest utrata przez miasto, na rzecz prywatnego inwestora,
na 30 lat kontroli nad wytwarzaniem ciepła, strategicznego dobra dla
mieszkańców. Przepisy pozwalają inwestorowi wpisać koszty inwestycji w
rachunki za ciepło – jeśli więc skorzysta z tego prawa, mogą to boleśnie
odczuć odbiorcy ciepła z MPEC.
Tryb partnerstwa publiczno-prywatnego wymaga zawiązania spółki
celowej (na 30 lat) między podmiotami publicznym i prywatnym. Procedury
dotyczące olsztyńskiej inwestycji znajdują się na etapie wyłaniania
prywatnego udziałowca spółki. Wybranych zostało pięć prywatnych firm,
trzy z nich mają siedziby za granicą – w Korei, Belgii, Hiszpanii.
Dokonanie wyboru przez miasto partnera prywatnego planowane jest na
II-III kwartał tego roku.
Oświadczenie zawierające stanowisko
Ostatnie działanie to przyjęte przez Radę Miasta Olsztyna
„Oświadczenie zawierające stanowisko” w sprawie zapewnienia dostaw
ciepła dla mieszkańców Olsztyna. Dokument, który miał dać prezydentowi
miasta wolną rękę do utworzenia spółki publiczno-prywatnej, przeszedł
głosami nieformalnej koalicji radnych PO, radnych klubu „Ponad
Podziałami” oraz radnych SLD. Rozwiązania zawarte w oświadczeniu w
zakresie zmian właścicielskich MPEC idą bardzo daleko. Zasadniczo
przedsiębiorstwo ma być rozbite na dwie firmy – jedna ma zająć się
produkcją ciepła, a drugiej przypadłaby w udziale cała sieć
ciepłownicza. Ta druga firma ma pozostać własnością miasta (MPEC).
Utrzymanie sieci ciepłowniczej jest jednak bardzo kosztowne. Na MPEC
spoczywałby też obowiązek ściągania należności od klientów.
Natomiast w nowej spółce jawnej większościowym udziałowcem zakładów
produkujących ciepło (ciepłownia Kortowo oraz nowy kombinat
ciepłowniczy) ma być firma prywatna. Zdaniem radnych PiS, przeciwnych
zawiązaniu spółki z prywatną firmą, zakłady ciepłownicze będą
najbardziej dochodową częścią spółki. Prywatny właściciel, który stanie
się ich większościowym udziałowcem, na pewno na tym interesie nie
straci. Będzie zobowiązany do wybudowania w ciągu pięciu lat nowego
kombinatu ciepłowniczego, którym będzie przez 25 lat zarządzał. Przy
czym większość środków na budowę kombinatu będzie pochodziła z kredytów
zaciągniętych przez partnera publicznego spółki, czyli miasto. – Ten
układ dla prywatnego partnera, który wejdzie do spółki jawnej z MPEC,
jest idealny. Uzyska monopolistyczną pozycję na olsztyńskim rynku
ciepła. Będzie mógł więc dyktować ceny za ciepło, a koszty, jakie wyłoży
na budowę nowego kombinatu, doliczy do rachunków, które będą płacić
mieszkańcy miasta – uważa radny Dariusz Rudnik, który od początku
monitoruje realizację planów wprowadzenia do MPEC prywatnego udziałowca.
Przeciwko przyjęciu tak istotnych dla mieszkańców rozwiązań w dziwnej
formie „Oświadczenia zawierającego stanowisko” protestują radni Prawa i
Sprawiedliwości. – Dysponowanie majątkiem gminy należy do jej zadań
własnych, dlatego powinno odbywać się w formie uchwały, tak aby mogła
ona podlegać kontroli sądu administracyjnego czy wojewody, a nie jako
stanowisko niepodlegające żadnej kontroli – tłumaczy Dariusz Rudnik.
Sprawą tego oświadczenia zainteresował się też poseł Jerzy Szmit, który o
opinię na temat tego dokumentu wystąpił do Biura Analiz Sejmowych.
– Z opinii prawników BAS jasno wynika, że wydanie stanowiska przez
radnych w sprawie budowy kombinatu ciepłowniczego i przejęcie ponad
połowy udziałów ciepłowni MPEC przez firmę prywatną jest niezgodne z
prawem – mówi poseł Jerzy Szmit. Tę analizę przekazał już prezydentowi
miasta Piotrowi Grzymowiczowi, do którego wcześniej trafiło stanowisko
przyjęte przez radnych w sprawie MPEC. Włodarz miasta rozważa teraz, czy
może je podpisać. Kontrowersyjnym stanowiskiem zainteresował się też
wojewoda warmińsko-mazurski, zlecając prawnikom jego analizę.
Adam Białous
www.naszdziennik.pl