Niemiecki koncern RWE potwierdził zamiar sprzedaży Rosjanom spółki
RWE DEA odpowiadającej za poszukiwania i wydobycie węglowodorów.
Spółka działa w brytyjskiej części Morza Północnego oraz posiada cztery
koncesje na poszukiwanie ropy naftowej i gazu w polskiej części
Karpat, ok. 100 km na południowy wschód od Krakowa. Działka objęta
koncesjami ma ok. 4 km kw. Nabywca spółki – fundusz inwestycyjny
LetterOne – należy do holdingu Alfa Group, kontrolowanego przez
rosyjskich oligarchów, wśród których pierwsze skrzypce gra
multimiliarder Michaił Fridman. Rosjanie zapłacą za spółkę 5,1 mld
euro. Środki na zakup RWE DEA holding zamierza pozyskać przez sprzedaż
swoich akcji na rzecz koncernu – Rosnieft, który pozostaje w rękach
rosyjskiego rządu.
Rząd bez głosu
– To porozumienie jest ważnym krokiem na drodze do realizacji naszej
strategicznej reorganizacji – powiedział dyrektor generalny RWE Peter
Terium.
Koncern poinformował niemiecki rząd o planowanej transakcji. Berlin
nie zgłosił do niej zastrzeżeń. W Polsce natomiast transakcja
prowadząca do przejęcia przez Rosjan koncesji na poszukiwanie
węglwodorów w naszej części Karpat wzbudziła zaniepokojenie.
– To skandal. To jest koronny dowód na to, że ponaddwuletnie
opóźnienie we wprowadzeniu ustawy, która ma regulować prawo do
uzyskiwania koncesji na eksploatację złóż gazu łupkowego w Polsce,
spowodowało, że obecni właściciele koncesji mogą sprzedać udziały w tych
spółkach, które mają koncesję, komuś, kto w ogóle nie jest sprawdzany
przez polskie państwo, przez polskie ministerstwo – wytknął Piotr
Naimski, wiceminister gospodarki w rządzie PiS.
Na ten aspekt zwraca też uwagę ekspert Instytutu Sobieskiego Tomasz Chmal.
– Polskie prawo nie przewiduje kontroli Ministerstwa Skarbu Państwa
nad obrotem spółkami posiadającymi koncesje w Polsce. Ten problem
pozostaje nieuregulowany od początku funkcjonowania ustawy Prawo
geologiczne i górnicze. Przenieść koncesję z jednego podmiotu na drugi
jest bardzo trudno, natomiast spółkę, która posiada koncesję, można
stosunkowo łatwo przejąć, i państwo nie ma tu instrumentów kontroli –
twierdzi Chmal, prawnik, specjalista w sprawach energetyki. – To
przykład chronicznej niemocy w zakresie uporządkowania regulacji w taki
sposób, aby państwo miało kontrolę, a z drugiej strony, aby nie
zablokować możliwości przenoszenia spółek, jeśli jednemu podmiotowi dana
działalność się opłaca, a drugiemu nie opłaca – tłumaczy ekspert.
Zwykła restrukturyzacja…
Stosowne przepisy mają być uwzględnione w kolejnej nowelizacji prawa
górniczego i geologicznego. Sprzedaż spółki posiadającej w Polsce
koncesje ma być poddana kontroli ministra środowiska. Projekt regulacji
tydzień temu przyjęła Rada Ministrów. Do Sejmu trafi on dopiero pod
koniec marca, procedowanie potrwa co najmniej kilka tygodni, więc
ustawy szybko nie będzie.
Finansowe powody sprzedaży aktywów przez RWE wydają się oczywiste.
Niemiecki gigant energetyczny jest zadłużony na 30 mld euro. Ubiegły rok
po raz pierwszy od 60 lat zamknął stratą w wysokości 2,8 mld euro.
Spółka tnie koszty, redukuje etaty i ogranicza wypłatę dywidendy.
Jednym z powodów załamania wyników finansowych jest spadek opłacalności
produkcji energii opartej na węglu i gazie w związku z koniecznością
zakupu pozwoleń na emisję CO2.
Efekt politycznych negocjacji?
Transakcja przejęcia aktywów RWE przez kapitał rosyjski może
natomiast budzić wątpliwości polityczne w kontekście kryzysu na
Ukrainie. Czy „strategiczna reorganizacja” koncernu RWE ma wyłącznie
podłoże biznesowe, czy także polityczne, związane z konfliktem Zachód
– Rosja? Czy wycofanie się RWE DEA ze wschodniej Polski odczytywać w
kategoriach ustępowania Rosjanom wpływów na tym obszarze przez
Niemcy? Ciekawych spostrzeżeń dostarcza zwłaszcza rynek kapitałowy.
– Warto zwrócić uwagę, że konflikt trwający na Ukrainie nie ma
adekwatnego przełożenia na to, co dzieje się na rynkach. Po
krótkotrwałym spadku indeksów w ubiegły wtorek rynki – po przemówieniu
Putina – wróciły do normy, a dzisiaj, po wprowadzeniu symbolicznych
„sankcji” ,wprost zanotowały wzrosty. Wynika z tego, że nie obawiają
się wojny. Wiedzą, że konflikt jest tylko w mediach, a w
rzeczywistości toczą się jakieś negocjacje. Jakie? Nie wiadomo. To, co
do nas dociera, to tylko strzępy informacji – komentuje doniesienia o
transakcji RWE finansista dr Cezary Mech, były wiceminister finansów.
Ekspert Instytutu Sobieskiego nie podziela jednak obaw o związek
transakcji niemiecko-rosyjskiej z tym, co dzieje się na Ukrainie.
– Myślę, że obie sprawy nie mają żadnego związku. Transakcja RWE
jest tylko jednym z elementów układanki, przy czym polskie aktywa są
małe dla jednej i drugiej firmy, więc nie traktowałbym tego w
kategoriach politycznych – ocenia Chmal. – Raczej rozpatrywałbym to w
kategoriach „wrzucenia kamyka do naszego ogródka”, aby skłócić
polityków. Mam wrażenie, że stronie rosyjskiej może być na rękę
rozgrywanie tej kwestii, skonfliktowanie koalicji rządzącej z opozycją i
podzielenie opinii publicznej w Polsce – ocenia ekspert.
Małgorzata Goss
www.naszdziennik.pl