– Rząd nie jest w stanie się zdecydować, czego tak naprawdę
chce. Z jednej strony oczekuje wysokich dywidend od spółek
energetycznych, z drugiej – chce inwestycji w nową infrastrukturę, a z
trzeciej – poszukiwań złóż gazu łupkowego. A kołdra jest za krótka i
nawet największym firmom nie starcza na wszystko środków – mówi w
rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes dr Maciej Bukowski,
prezes Warszawskiego Instytutu Studiów Ekonomicznych (WISE).
Zdaniem
eksperta, perspektywy wydobycia gazu łupkowego jeszcze są geologicznie
wciąż mocno niepewne. Potrzebne są znaczące nakłady na sprawdzenie
jakości złóż i przekonanie się, czy wydobycie będzie opłacalne, czy gaz
łupkowy będzie tańszy od importowanego.
– To jest wielki znak
zapytania. Rząd nie popisał się w przygotowaniach odpowiednich regulacji
prawnych, co więcej, prace trwają bardzo długo – komentuje szef WISE. –
Może się okazać, że gaz łupkowy będzie trochę za późno, ponieważ nasza
elektroenergetyka musi się zacząć zmieniać, musi wymienić starzejące się
aktywa. I jeśli wybudujemy nowe elektrownie węglowe, jądrowej czy
wiatrowe, to może się okazać, że na gaz łupkowy już nie ma miejsca.
Szeroko
zakrojony program inwestycji w energetyce dopiero przed nami. W
ubiegłym roku Ministerstwo Gospodarki oszacowało, że w najbliższych
trzech latach tempo wyłączania istniejących mocy będzie najszybsze –
elektrownie wyłączą ponad 4 GW (z niecałych 40 GW) mocy. A nowych mocy
nie przybywa wystarczająco szybko. Resort gospodarki przestrzegał
również przed możliwymi deficytami mocy w najbliższych 3-4 latach
– Wydaje mi się, że akurat w tym przypadku regulator zatroszczył się o
przyszłość. Nie obawiam się blackoutu. Rusza inwestycja w nowe bloki
energetyczne w Opolu i sądzę, że jeśli chodzi o to, to możemy być
spokojni – stwierdza prezes WISE.
Problemem pozostaje dalsza przyszłość, kiedy
elektroenergetyka będzie musiała zastąpić zdecydowaną większość
starzejących się bloków energetycznych (czyli 37 GW mocy) nowymi. Do
2030 roku proces powinien się zakończyć.
– Inwestycje w
elektroenergetyce powinny być rozsądne i prowadzić do dywersyfikacji.
Nie możemy tak bardzo polegać na węglu, jak do tej pory, nie możemy też
inwestować w jedną tylko technologię na wiele lat do przodu. Lepiej
poszukać trochę w węglu, trochę w energetyce jądrowej i w odnawialnych
źródłach energii z wiatrem na czele – przekonuje szef Instytutu.
Podkreśla,
że potrzebne są również rozwiązania prawne, wspierające rozwój
energetyki prosumenckiej, czyli umożliwienie osobom prywatnym produkcji
energii na własny użytek i odsprzedaż do sieci jej ewentualnej nadwyżki.
– To może w pewnym stopniu ściągnąć trochę ciężar inwestycyjny
z dużych spółek. Wtedy nie będziemy musieli obawiać się o przyszłość –
wyjaśnia Maciej Bukowski.
www.cire.pl