Pod koniec lutego, niecałe trzy tygodnie przed rocznicą
katastrofy w elektrowni atomowej Fukushima, jej operator, firma Tokyo
Electric Power Co. (Tepco), poinformował, że około 100 ton silnie
skażonej radioaktywnie wody wyciekło z jednego ze zbiorników, w których
składowana jest woda używana do chłodzenia reaktorów.
Skażona woda przelała się z olbrzymiego zbiornika, ponieważ przez pomyłkę nie zamknięto zaworu.
Od
chwili, gdy system alarmowy zaczął sygnalizować awarię, do lokalizacji
niebezpiecznego wycieku minęło dziewięć godzin. Początkowo sądzono, że
to aparatura wskazująca poziom cieczy w zbiorniku uległa awarii,
ponieważ podawała sprzeczne sygnały, a robotnicy nie byli w stanie
znaleźć śladu wycieku.
Najnowszy incydent na terenie dawnej
elektrowni dobrze ilustruje problemy, z którymi Tepco zmaga się, jak
sądzą obserwatorzy, dosyć nieudolnie.
- Moim zdaniem, jeśli
wskaźniki wykazują jakiekolwiek zaburzenia, pracownicy zawsze powinni
zakładać najgorsze, biorąc pod uwagę, że uszkodzona elektrownia jest z
trudem utrzymywana pod kontrolą - skomentował wydarzenia jeden z
przedstawicieli japońskiej agencji nadzoru atomistyki.
To nie
pierwszy raz, gdy w elektrowni doszło do wycieku skażonej wody. W
sierpniu ubiegłego roku w wyniku nieszczelności zaworu wyciekło 300 ton;
są obawy, że przynajmniej część skażonej wody przedostała się do wód
gruntowych.
Niecałe dwa miesiące później, na początku października,
sześciu pracowników zostało narażonych na kontakt z toksyczną cieczą,
gdy jeden z nich omyłkowo zdemontował rurę połączoną z systemem
odsalania wody przeznaczonej do chłodzenia reaktorów.
Pojawiły
się wówczas opinie, że pracownicy zatrudnieni przy usuwaniu skutków
katastrofy nuklearnej nie są wystarczająco wykwalifikowani. Większość z
nich jest wynajmowana przez zewnętrzne firmy, Tepco zatrudnia
bezpośrednio zaledwie 10 procent załogi. Wielostopniowy system
podwykonawstwa sprawia, że nie wszyscy pracownicy przechodzą należyte
przeszkolenie.
Problemem Tepco jest też składowanie skażonej
wody, której nieustannie przybywa. Według stanu na 11 lutego br. było
jej 340 tys. ton. Operator uszkodzonej elektrowni poinformował, że do
końca marca 2015 roku zamierza znacznie obniżyć poziom promieniowania
wody przez zastosowanie systemu filtrów, ale jeden z pracowników
nieoficjalnie określił ten cel jako "niezwykle ambitny". System
pozostaje na razie w fazie testów.
W ciągu najbliższego roku
Tepco przy wsparciu rządu japońskiego zamierza zrealizować jeszcze jeden
projekt. Podziemia budynków mieszczących cztery uszkodzone reaktory
elektrowni mają zostać otoczone barierą ze zmrożonej gleby, która
zapobiegnie przedostawaniu się do wód gruntowych silnie skażonej wody
chłodzącej stopione rdzenie. Lodowa ściana skonstruowana z cienkich rur
zawierających chłodziwo o temperaturze minus 40 st. Celsjusza ma mieć 30
m głębokości.
Jednak eksperci zwracają uwagę, że technologia
wykorzystywana do tej pory między innymi do budowy korytarzy metra nigdy
nie była stosowana na taką skalę, a drogie w konserwacji bariery były
utrzymywane nie dłużej niż przez dwa lata.
11 marca 2011 roku
silne trzęsienie ziemi i gigantyczna fala tsunami spowodowały awarię
systemów chłodzenia i w rezultacie stopienie się prętów paliwowych w
elektrowni atomowej Fukushima I we wschodniej Japonii. Awaria
spowodowała znaczną emisję substancji promieniotwórczych; była to
największa katastrofa nuklearna od wybuchu reaktora w elektrowni w
Czarnobylu w 1986 roku.
www.cire.pl