Gazowe podchody (09 Mar 2014)
Zakręcenie przez Rosję kurka z gazem Ukraińcom może oznaczać, że do Polski nie trafi około jednej czwartej naszego zużycia gazu.

Ministerstwo Gospodarki stara się uspokajać, że na wypadek kryzysu gazowego mamy zgromadzone w kraju pewne rezerwy, własne wydobycie, a część transportu gazu importowanego z Rosji, zakładając dobrą wolę Władimira Putina, można przekierować przez Białoruś.

Resort poinformował wczoraj, że do tej pory nie zaobserwowano redukcji dostaw. – Mimo tej politycznej niepewności, dyskusji i dużych emocji w chwili obecnej wszystkie dostawy gazu z zagranicy, także z kierunku wschodniego, są realizowane bez najmniejszych zakłóceń – stwierdził wicepremier Janusz Piechociński.

Odcięcie dostaw rosyjskiego gazu na Ukrainę zdaje się jednak tylko kwestią czasu. Nie tylko z powodów ewentualnych, czysto politycznych sankcji Rosji wobec Ukrainy, ale również dlatego, że pogrążona w kryzysie Ukraina nie jest w stanie regulować zobowiązań za sprowadzany gaz. Zakręcenie kurka naszemu wschodniemu sąsiadowi będzie oznaczać kłopoty także dla naszego kraju. Przez Ukrainę z Rosji trafia bowiem do nas gaz odpowiadający blisko 24 proc. naszego rocznego zużycia. Kłopoty z dostawami, notowane w poprzednich latach, wynikały właśnie m.in. z przykręcenia kurka z gazem Ukra- inie. Nasze roczne zużycie gazu w ubiegłym roku wyniosło 16 mld metrów sześciennych. Z Rosji sprowadzamy ok. 9 mld m sześć., czyli blisko 56 proc. naszego rocznego zużycia. Produkcja krajowa gazu pozwoliła dostarczyć w ubiegłym roku 4,3 mld m sześciennych.

– Dzięki rozbudowanym w ostatnich dziesięciu latach połączeniom transgranicznym pozostałe ilości uzupełniane są dostawami z terytoriów Niemiec i Republiki Czeskiej. Często jest to ciągle ten sam gaz rosyjski – stwierdził wicepremier Piechociński. W przypadku zakręcenia kurka z gazem Ukrainie część gazu transportowanego do Polski, przyjmując, iż rosyjskie sankcje miałyby dotyczyć jedynie Ukrainy, może zostać przekierowana przez Białoruś. Obecnie przez punkt pod polsko-ukraińską granicą w Drozdowiczach transportowanych jest 3,8 mld m sześc. gazu. Według resortu gospodarki, istnieją możliwości przekierowania 2 mld m sześc. przez punkt Wysokoje na polsko-białoruskiej granicy, a także pozyskania rosyjskiego gazu z Niemiec w ilości 2,3 mld m sześc. rocznie.

– Gdyby nastąpiło zakłócenie z kierunku ukraińskiego, bez nadmiernych napięć, jeśli chodzi o naszą gospodarkę, jesteśmy w stanie te problemy rozwiązać – starał się uspokajać Piechociński. Ponadto oprócz rodzimego wydobycia przez pierwsze miesiące wstrzymania dostaw z Rosji moglibyśmy się posiłkować zgromadzonymi zapasami. – Według stanu na 3 marca magazyny gazu ziemnego w Polsce wypełnione są w blisko 70 proc. i znajduje się w nich ok. 1,4 mld m sześc., z czego dwie trzecie stanowią zapasy obowiązkowe – poinformował Piechociński. Zaznaczył, że naszemu bezpieczeństwu energetycznemu sprzyjają warunki pogodowe wpływające na obniżenie zapotrzebowania, które – jak wynika z informacji ministra gospodarki – wynosi obecnie około 45 mln m sześc. dziennie, podczas gdy np. okresie szczytu, odnotowanego 2 lutego 2012 r., potrzebowaliśmy niespełna dwukrotnie więcej – 72,3 mln m sześciennych.

Solidarność czy biznes

Kwestia rosyjskiego gazu i uzależnienia od niego państw europejskich stanowi najmocniejszą kartę w ręku Władimira Putina w starciu z Europą. Z tego powodu niezwykle istotna będzie decyzja Komisji Europejskiej, która na jej podjęcie ma czas do poniedziałku, dotycząca sprawy wykorzystania przez Rosjan gazociągu OPAL. Gazociąg ten łączy ze sobą Gazociąg Północny na północy Niemiec i przebiegając przez Niemcy wzdłuż naszej zachodniej granicy, pozwala transportować gaz do Czech, skąd dalej może być przekazywany na Słowację czy do Austrii. OPAL kontrolowany jest przez rosyjski Gazprom za pośrednictwem przejętej przez Rosjan niemieckiej spółki. Do tej pory Rosjanie mogli wykorzystywać połowę mocy przesyłowych tego gazociągu, uzyskali już jednak od Niemiec zgodę – którą musi zatwierdzić Komisja Europejska – na skorzystanie ze stuprocentowych możliwości przesyłowych rurociągu OPAL. W ten sposób, dzięki następnemu rosyjsko-niemieckiemu biznesowi po np. Gazociągu Północnym, Rosjanie kolejnym przedsięwzięciem ograniczaliby znaczenie krajów tranzytowych dla rosyjskiego gazu – Polski i Ukrainy.

www.naszdziennik.pl