"Nie możemy sobie pozwolić na politykę sankcji, ponieważ w
związku z wdrażaniem reform systemu energetycznego jesteśmy coraz
bardziej skazani na dostawy rosyjskiego gazu" - powiedział Sinn w piątek
w wywiadzie dla dziennika "Passauer Neue Presse".
"Próby
wyłuskania krajów takich jak Ukraina z rosyjskiej strefy wpływów i
związania ich z Zachodem graniczą z naiwnością" - powiedział niemiecki
ekonomista. Jego zdaniem UE prowadziła wobec Ukrainy "całkowicie
nierealistyczną" politykę, która obecnie "legła w gruzach".
UE
postanowiła w czwartek zawiesić rozmowy z Rosją o liberalizacji wizowej
oraz nowej umowie o partnerstwie i współpracy. Zagroziła Moskwie
dalszymi sankcjami w odpowiedzi na rosyjskie działania zbrojne na
Krymie.
Blisko trzy lata temu niemiecki rząd podjął decyzję o
zamknięciu do 2022 roku wszystkich elektrowni atomowych i przestawieniu
energetyki na odnawialne źródła energii. Przebudowa energetyki uważana
jest za najważniejszy projekt obecnego rządu kanclerz Angeli Merkel. W
okresie przejściowym równowagę bilansu energetycznego mają zapewnić
elektrownie na węgiel i gaz. Dostawy z Rosji pokrywają ponad jedną
trzecią niemieckiego zapotrzebowania na gaz ziemny i ropę naftową.
Negatywnych
skutków sankcji wobec Rosji obawia się też dyrektor Niemieckiej Izby
Przemysłu i Handlu Martin Wansleben. "Jesteśmy politycznie i gospodarczo
skazani na dobre stosunki z Rosją" - powiedział Wansleben rozgłośni
Deutschlandfunk. "Konflikt z Rosją nie wyjdzie Europie na dobre" -
ostrzegł przedsiębiorca. Jego zdaniem na sankcjach ucierpi także Rosja,
której potrzebne są niemieckie inwestycje. Wansleben uznał zasadność
sankcji w obecnej sytuacji politycznej, opowiedział się jednak za jak
najszybszą deeskalacją konfliktu.
Z danych Deutschlandfunk
wynika, że na rosyjskim rynku działa obecnie 6 tys. niemieckich firm.
Ich działalność zapewnia istnienie 300 tys. miejsc pracy w Niemczech.
Wartość niemiecko-rosyjskich obrotów handlowych wyniosła w 2013 roku 76
mld euro.
www.cire.pl