W Europie taki węgiel mają tylko Polska i
Ukraina. To jest surowiec strategiczny. Poza tym Ukraina to gaz i ropa
naftowa w łupkach oraz znaczące złoża konwencjonalne – wszystko w tych
samach formacjach geologicznych co w Polsce, tyle że najprawdopodobniej
więcej.
Ukraina to również rudy metali takich jak mangan (znaczenie
strategiczne), żelazo, uran. Poza tym na Ukrainie występują znaczące
zasoby surowców chemicznych, w tym siarki rodzimej w podobnych złożach
jak w naszych zlikwidowanych przez rząd Jerzego Buzka i SLD kopalniach.
Jaki to był błąd, widać teraz, gdy siarka rodzima podrożała kilka lat
temu ponad 20-krotnie. Inne zasoby to sól sodowa i potasowa oraz gipsy.
Ciekawostką jest to, że Ukraina ma także zasoby bursztynu, który jest –
jak się uważa – przemycany do Polski.
Metan w Morzu Czarnym
Przewaga surowcowa Ukrainy nad Polską polega na tym, że
powierzchniowo to kraj znacznie większy i jednak słabiej rozpoznany, ale
najważniejsze jest to, że ma dostęp do Morza Czarnego. To relatywnie
głębokie morze bogate w plankton, ale o słabej cyrkulacji pionowej
dostarczającej tlen, która daje kapitalne warunki do kumulacji hydratów
gazowych, czyli połączenia metanu i wody (1:4). Ta miękka biała
substancja, a w zasadzie minerał, tworzy warstewki lub spoiwo
współczesnych osadów głównie tam, gdzie powstaje metan w wyniku
fermentacji opadającej na dno obumarłej materii organicznej.
Hydraty gazowe są trwałe przy ciśnieniu słupa wody nie mniejszym niż
ok. 280 m w temperaturze bliskiej zeru. Jeśli ciśnienie jest większe, to
hydraty są trwałe nawet w 10 st. C. Wszystkie te warunki są spełnione
na dnie Morza Czarnego. Potencjał w hydratach gazowych na świecie na
dnach mórz i oceanów jest wielokrotnie większy od wszyskich znanych
zasobów energetycznych na świecie (węgiel, ropa, gaz).
Dlatego w 2006 roku, będąc Głównym Geologiem Kraju w rządzie Prawa i
Sprawiedliwości, a jednocześnie prezydentem Rady Międzynarodowej
Organizacji Dna Morskiego ONZ, zabiegałem o współpracę pomiędzy Polską a
Ukrainą (rozmowy prowadziłem z ówczesnym ambasadorem Ukrainy w Polsce).
Zresztą taką współpracę przygotowywałem także z Brazylią, Meksykiem,
Mongolią i Japonią. Naszym atutem miał być nowoczesny pełnomorski statek
poszukiwawczo-eksploatacyjny – budowany z subfunduszu geologicznego
NFOSiGW. Koalicja PO – PSL to zarzuciła i ze współpracy nici. Co prawda
geologiczna współpraca z Ukrainą na papierze istnieje i w jakimś stopniu
program z 2006 i 2007 r. został przejęty, bo w 2011 r. Bronisław
Komorowski z Janukowyczem podpisali w tym zakresie umowę, ale efektów
nie ma. Zresztą sprawę hydratów pociągnęli sami Ukraińcy i mają ambitne
plany w tym zakresie. My nie mamy im niczego do zaoferowania – mogą
korzystać ze statków rosyjskich.
Oczywiście, przekształcenie Ukrainy ze znaczącego importera i kraju
tranzytowego dla rosyjskiego gazu w eksportera i kraju tranzytowego gazu
nierosyjskiego może się nie podobać Rosji, tj. komuś, kto żyje z
eksportu gazu i traktuje to jako oręż niemal militarny z silnym
lewarowaniem przemocy gospodarczej. A potencjał do takiego
przekształcenia Ukraina ma, i to w ciągu nawet pięciu lat. Ukraina ma
potężną infrastrukturę przesyłową i wielki magazyn gazu oraz czynny już
gazoport.
Można postawić tezę, że aneksja wschodniej Ukrainy to nie tylko
przejęcie złóż metali i surowców energetycznych, ale także dostępu do
Morza Czarnego. Potencjał tego regionu jest trudny do przecenienia nie
tylko zresztą przez hydraty gazowe, ale także w przyszłości przesył gazu
i ropy do Europy przez Morze Czarne z krajów innych niż Rosja. W tym
kontekście działania Rosji można postrzegać jako akt rozpaczy czy
desperacji. Dywersyfikacja dostaw i spadek cen gazu w Europie to byłaby
dla Rosji skrajnie trudna sytuacja. Ten kraj nie oferuje dziś światu
niemal nic poza surowcami i szantażem wojennym.
Amerykanie a ukraińskie łupki
Największe amerykańskie firmy naftowe Exxon Mobil i Chevron
zainwestowały w poszukiwanie gazu w łupkach na Ukrainie. Chevron także w
Polsce w Lubelskiem ma kilka koncesji (m.in. w gminie Żurawlów, gdzie
jest centrum protestów antyłupkowych w Polsce). Niestety, Exxon Mobil (i
nie tylko) zainwestował więcej w Rosji, m.in. w oparciu o umowę z
Rosnieftem podpisaną w 2011 r. w obecności Putina.
To w oparciu o tę umowę Exxon Mobil miał oddać Rosji 1/3 udziałów w
koncesjach łupkowych (to, że opuszczając Polskę, zostawił sobie dwie z
posiadanych sześciu, nie jest chyba przypadkiem?).
Sekretarz stanu USA John Kerry pojechał więc pilnować interesów USA
na Ukrainie, choć Stany Zjednoczone w Rosji mają więcej do stracenia.
Inaczej było w czerwcu 2011 r., kiedy był u nas na kilka godzin
prezydent Barack Obama – zabiegał zapewne o obniżenie ryzyka
politycznego i ekonomicznego w inwestycjach amerykańskich. Kilka
miesięcy później Tusk wygrał wybory, ale jak widać, słowa nie dotrzymał –
ryzyko inwestycji geologicznych w Polsce rośnie ze względu na brak
przygotowania organizacyjno-prawnego Polski w tym zakresie – jest to
katastrofa w porównaniu z tym, co było w 2007 r., kiedy zaczął się
inwestycyjny run łupkowy. Znaczących poszukiwań nasze firmy nie
udźwigną, nawet jeśliby się na to w całości sprzedały.
Konsorcjum KGHM, Orlen, PGE, Tauron, Enea powstało w połowie 2012 r. i
ta wstępna umowa wygasła z końcem 2013 roku. Jesteśmy tuż przed
ostatnim akordem – ten, kto wyjdzie, tu już nie wróci, a sami rady nie
damy, bo nie mamy kilkuset miliardów dolarów wolnych środków. Chętni na
to, by przejąć wolne koncesje, może i będą, ale dziś mogą to być tylko
spekulujący lub blokujący, którzy działają „na słupa”. Wspomnianego
konsorcjum już nie ma. Orlen Upstream nie chce, bo jest za mały, ale
znowu musi, bo jest zmuszany, tak jak zresztą PGNiG. Zmusza rząd, który
niczego nie rozumie albo sprawę psuje świadomie – trudno to nazwać
inaczej. Nie wiem, o co chodzi, ale widzę, że konsolidacja koncesji w
jednym pasie łupkowym Polski i Ukrainy idzie w najlepsze –
destabilizacja Ukrainy świetnie temu sprzyja.
Największe interesy, największe ryzyko
Każde jątrzenie czy destabilizacja psuje rynek geologiczny i podnosi
ryzyko. Opłaca się inwestować w gorsze warunki geologiczne, jeśli ryzyko
organizacyjno-prawne jest zbyt duże. Wojenne jątrzenie i aneksja Krymu
to zwielokrotnienie ryzyka na Ukrainie.
Jeśli do głosu dochodzą protesty środowiskowe, co ma miejsce w
Polsce, to firmy się wynoszą. I żeby nie było, że dotyczy to tylko
naszego regionu, bo kilka dni temu największe amerykańskie gazety „Wall
Street Journal” i „USA Today” podały, że mieszkający w Dallas (Texas)
szef firmy Exxon Mobil Rex Tillerson przyłączył się do pozwu sądowego
sąsiadów przeciw szczelinowaniu formacji łupkowych przez firmę Cross
Timbers Water Supply.
Światowe zasoby geologiczne to pod względem finansowym największe
interesy i największe ryzyko – a to niestety wiąże się z nieczystymi
posunięciami, a czasem korupcją w wielu miejscach na świecie. Polska i
Ukraina naruszają swym potencjałem interesy potęgi militarnej wyrosłej
na eksporcie surowców. Nie stać nas na wieloletnią dezorganizację
państwa i niespójne działania. Cokolwiek się stanie teraz na Ukrainie,
będzie miało kluczowe znaczenie dla profilu energetycznego regionu i
przyszłości Rosji – działania Rosji powodują, że są możliwe dwa
zasadnicze scenariusze wzajemnie się wykluczające: stabilizacja
energetyczna Unii Europejskiej i deprecjacja roli Rosji albo wzrost
wpływów Rosji i deprecjacja Unii Europejskiej.
Autor jest
kierownikiem Zakładu Geologii Stosowanej i Geochemii na Uniwersytecie
Wrocławskim, posłem PiS, przewodniczącym Zespołu Surowców i Energii oraz
zastępcą przewodniczącego Komisji Ochrony Środowiska, Zasobów
Naturalnych i Leśnictwa (www.jedrysek.eu). W latach 2005-2007 był
wiceministrem środowiska i Głównym Geologiem Kraju – inicjatorem
poszukiwań gazu i ropy naftowej w łupkach w Polsce.
www.naszdziennik.pl