– Jesteśmy w przededniu formowania strategii negocjacyjnej związanej z kontraktem z Qatargasem. Ten kontrakt zawiera pewne daty i pewne klauzule. Będziemy musieli ten kontrakt wieloaspektowo przenegocjować. To są kwestie ceny, terminów dostaw i wielu innych rzeczy – wyjaśniał Mariusz Zawisza, prezes PGNiG podczas posiedzenia sejmowej nadzwyczajnej komisji ds. energetyki. PGNiG opiera swą działalność na dwóch długoterminowych umowach na dostawy gazu: z Gazeksportem oraz Qatargasem, które zawierają minimalne limity importu gazu, do jakich zobowiązała się Polska. W obecnym stanie brak możliwości odbioru gazu od Katarczyków może oznaczać, że dostawy fizycznie nie będzie, ale trzeba będzie za nią zapłacić. Zawisza wierzy w sukces negocjacyjny i liczy na biznesowe podejście Katarczyków. Prezes unikał jednoznacznej odpowiedzi na pytania dotyczące scenariuszy i planów działania spółki w tym zakresie. Jak zaznaczył, PGNiG w ciągu najbliższych dwóch miesięcy zakończy wszystkie analizy i wówczas ich wyniki przedstawi sejmowej komisji w trybie niejawnym.
Aktualnie PGNiG większość gazu importuje z Rosji. W ubiegłym roku było to 8,7 mld m sześc., podczas gdy łączny import wyniósł ok. 11 mld m sześciennych. Kolejne 4,5 mld m sześc. gazu pochodziło z krajowego wydobycia. Terminal LNG ma zmienić ten obraz i umożliwić sprowadzanie do Polski do 5mld m sześc. gazu ziemnego rocznie, z możliwością rozwoju do 7,5 mld m sześciennych. Pierwotnie miał być gotowy w połowie br., ale wiadomo, że termin ten nie jest realny. Inwestycja jest zrealizowana w 75 procentach. Podpisany z wykonawcą aneks do umowy przewiduje jej zakończenie do końca tego roku. Tyle że zgodnie z katarskim kontraktem jest to graniczna data odbioru pierwszej dostawy skroplonego gazu. Za gazoport odpowiedzialna jest spółka Polskie LNG, a koordynatorem prac jest Gaz-System.
Drugie poważne wyzwanie PGNiG to dostosowanie systemu handlu gazem do nowych zasad, które określają limity surowca, jakie muszą być sprzedane na giełdzie towarowej. W ubiegłym roku było to 30 proc., w tym roku dolny limit wynosi 40 proc., a w roku 2015 – 55 procent. W przypadku niewypełnienia wymogu prezes URE może nałożyć na spółkę karę w wysokości do 15 proc. wartości przychodu.
Ponadto PGNiG w latach 2014-2020 planuje zainwestować w rozwój sieci 1 mld zł, a w gazyfikację 2 mld złotych. Z kolei Gaz-System (operator polskiego odcinka gazociągu jamalskiego) w perspektywie 2011-2014 na rozwój sieci przeznaczy 5 mld zł, a na budowę terminalu LNG – 3 mld złotych. W latach 2015-2018 kosztem 6 mld zł spółka wybuduje korytarz gazowy północ-południe, biegnący od Lwówka poprzez Śląsk, Podkarpacie do granicy ze Słowacją, Czechami i Ukrainą. To ok. 1 tys. km gazociągu. Jak zapewniał Jan Chadam, prezes Gaz-System, w latach 2018-2019, po zakończeniu tej inwestycji, polski system będzie w stanie transportować gaz z dowolnego miejsca na świecie. Elastyczność systemu ma poprawić także inwestycja umożliwiająca pracę systemu w kierunku z zachodu na wschód. Jednak jak podkreślano, jest to tylko zabezpieczenie awaryjne. Obecnie, jak zaznaczał Chadam, możliwości importu gazu z kierunku innego niż wschodni wynoszą 50 procent. W roku 2015 możliwości te wzrosną do poziomu 70 proc. zapotrzebowania.
www.naszdziennik.pl