– Ceny energii rosną i dla coraz większej liczby gospodarstw
problemem jest zapłacenie rachunków. Część budżetu, którą wydają na
energię, jest coraz większa i coraz trudniej jest im nabyć taką ilość
energii, aby zapewnić sobie normalne warunki funkcjonowania – zwraca
uwagę Ute Dubois, profesor ekonomii ISG International Business School w
Paryżu, która gościła w Warszawie na konferencji Instytutu na rzecz
Ekorozwoju.
Z raportu opublikowanego przez Komisję Europejską pod
koniec stycznia wynika, że w latach 2008-2012 ceny energii elektrycznej
dla gospodarstw domowych w UE rosły średnio o 4 proc. rocznie, a gazu –
o 3 proc. rocznie. Polska plasuje się wśród krajów o umiarkowanej cenie
energii. Konsumenci z USA i Kanady średnio za gaz w 2012 r. płacili 2,5
razy mniej niż ci z UE, natomiast za prąd prawie dwukrotnie mniej.
Rosnące
rachunki za energię elektryczną, ogrzewanie i gaz przyczyniają się do
wzrostu poziomu ubóstwa energetycznego w Unii. Ośrodek Studiów
Wschodnich szacuje, że ten problem dotyczy od 50 mln do nawet 125 mln
osób.
Ute Dubois wskazuje na rozwiązania, które mogą temu przeciwdziałać.
– Wiele krajów europejskich pomaga odbiorcom energii w zapłaceniu tych
należności poprzez różnego rodzaju dodatki energetyczne, zasiłki na
opłacenie rachunku za energię. Jest to jednak rozwiązanie
krótkoterminowe, które sprawdza się w sytuacjach awaryjnych, natomiast w
dłuższej perspektywie nie poprawia sytuacji – mówi ekonomistka agencji
informacyjnej Newseria Biznes.
Innym rozwiązaniem są taryfy
socjalne czy ochrona tzw. wrażliwych odbiorców (osób o niskich
dochodach) przed odłączeniem prądu. Zgodnie z unijną dyrektywą z 2009
roku dotyczącą wspólnych zasad rynku wewnętrznego energii elektrycznej,
państwa członkowskie powinny podjąć niezbędne środki, aby chronić takich
konsumentów. W myśl tej dyrektywy rząd po długich pracach w połowie
ubiegłego roku znowelizował ustawę Prawo energetyczne, wprowadzając od
tego roku możliwość skorzystania z dodatku energetycznego. Mają do niego
prawo osoby otrzymujące dodatek mieszkaniowy. Przy czym określony
został limit energii elektrycznej, jaką można zużyć, by otrzymać takie
wsparcie.
Najbardziej korzystnym rozwiązaniem, według Dubois, jest poprawa efektywności energetycznej budynków.
– W tym przypadku mamy do czynienia z wieloma korzyściami, także
zdrowotnymi. Często osoby mające niskie dochody mieszkają w budynkach o
złym stanie technicznym i mają problemy z zadłużeniem. W Wielkiej
Brytanii nazwano to problemem „heat or eat’’, czyli „ogrzewanie albo
jedzenie". Ludzie muszą dokonywać takich wyborów, jednak podjęcie
działań, które poprawiają efektywność energetyczną, pozwala rozwiązać
ten problem w dłuższej perspektywie – podkreśla Ute Dubois.
Przytacza
przykład Francji, gdzie w roku 2011 wprowadzono program pod nazwą
„Mieszkać Lepiej’’, polegający na działaniach termomodernizacyjnych
realizowanych w domach jednorodzinnych.
– Zysk z efektywności
energetycznej w wyniku takiej termomodernizacji musi wynosić co najmniej
25 proc. Po paru latach realizacji tego programu, czyli wdrażaniu
działań poprawiających efektywność energetyczną, okazało się że ten zysk
był nawet wyższy niż to planowano, średnio osiągał 38 proc. – mówi Ute
Dubois. – Gospodarstwa o niskich dochodach nie mają pieniędzy na to,
żeby inwestować w działania zwiększające efektywność energetyczną i to
państwo musi je sfinansować.
www.cire.pl