O przyszłości wydobycia gazu łupkowego w Polsce w świetle najnowszych
propozycji Komisji Europejskiej dyskutowały senacka Komisja Spraw Unii
Europejskiej i Komisja Środowiska. To m.in. projekt zalecenia w sprawie
podstawowych zasad rozpoznawania i wydobywania węglowodorów z
zastosowaniem intensywnego szczelinowania hydraulicznego. Jak zapewniał
wiceminister środowiska Sławomir Brodziński, zalecenia okazały się
„miękkim” rozwiązaniem. Niemniej jednak nie można zapominać, że resort
jest na początkowym etapie szczegółowej i wielopłaszczyznowej analizy
dokumentu i ma świadomość, że są w nim pułapki, które trzeba
zidentyfikować. Ponadto za 18 miesięcy Polska musi być gotowa do
przedstawienia Komisji Europejskiej raportu z podjętych działań.
Konrad Szymański, poseł do Parlamentu Europejskiego, uważa, że
zalecenia KE jedynie odkładają w czasie przyjęcie nowych dyrektyw w
sprawie łupków, bo rekomendacje pozostawiają otwarte drzwi dla podjęcia
takich działań w przyszłości, a apetyt na nadmierną regulację tego
sektora jest mocno wyczuwalny. Tymczasem dodatkowe regulacje
środowiskowe, bo takie KE może dość swobodnie kształtować, mogą
spowodować brak rentowności branży. Co więcej, wydane rekomendacje nie
rozwiązują problemu dużej niepewności tego typu inwestycji. Sprawiają
wręcz wrażenie oczekiwania na dalsze, wzmocnione wersje implementacji.
Do tego zostały ogłoszone wraz z nową polityką klimatyczną Unii
Europejskiej. I choć dokumenty nie mają ze sobą nic wspólnego, to widać,
że przyszłość łupków będzie tu kartą przetargową. – W interesie Polski
jest rozdzielenie tych spraw. Za 18 miesięcy KE wróci do sprawy, a nasze
krytyczne stanowisko wobec nowej polityki klimatycznej może stać się
pretekstem do podjęcia działań legislacyjnych w innym obszarze –
wskazywał Szymański. Kolejne decyzje będą zapadały już po wyborach do
europarlamentu.
Lanie wody
Obawy nie są pozbawione podstaw, bo temat gazu łupkowego od początku
wzbudza w UE wiele kontrowersji, często sztucznie podsycanych. Jak
zauważyła Jolanta Hibner, poseł do PE, należy spodziewać się protestów
tzw. ekologów działających w interesie rosyjskiego Gazpromu. Rozwój
łupków może też powstrzymać niezwiązana z nimi inicjatywa. Takie ruchy
już widać w Parlamencie Europejskim, bo choć KE przyjęła dyrektywę
dotyczącą polityki wodnej, to temat wraca pod płaszczem dyskusji o
prawie do wody i szuka się poparcia dla blokowania metod wydobywczych,
które nawet nie zagrażają, ale „mogą zagrażać” pokładom wody. Jak
wskazywał Tadeusz Cymański, poseł do PE, temat jest poważny, gdyż hasło o
dostępie do wody przemawia do wyobraźni i zapewne każdy wolałby mieć
wodę i marznąć, niż mieć ciepło, ale nie mieć wody. Jak wskazywali
europosłowie, chodzi o to, by w wypracowanych rozwiązaniach gaz łupkowy
był traktowany nie wyjątkowo, ale proporcjonalnie, tak jak inne
węglowodory. Bo nie ma wątpliwości, że wyważone, spójne i jednoznaczne
gwarancje dla środowiska naturalnego, dla społeczności lokalnych są
kwestiami istotnymi.
Jak zapewniał Sławomir Brodziński, nasz kraj jest w czołówce, jeśli
chodzi o dbałość o środowisko podczas prowadzenia prac poszukiwawczych, a
na „dziewięciu poligonach badawczych” prowadzone są badania dotyczące
oceny oddziaływania inwestycji na środowisko podczas każdej z faz
poszukiwania gazu łupkowego. W Polsce wydano dotąd 93 koncesje na
poszukiwanie i rozpoznanie złóż gazu łupkowego, które rozłożone są
pomiędzy 34 koncesjonariuszy. Wykonano 56 otworów rozpoznawczych i 24
zabiegi szczelinowania, w tym tylko kilka klasycznych, poziomych.
Wiceminister wskazał, że koszt wykonania odwiertu i szczelinowania to
kwota rzędu 50-60 mln złotych. Dotąd nie wydano żadnej koncesji na
wydobywanie gazu łupkowego. W ocenie Brodzińskiego, na końcowy sukces
łupków złoży się wiele czynników: od atrakcyjności złóż pod kątem ich
komercyjnego wykorzystania, poprzez budowanie sprzyjającego otoczenia
prawnego, sprawność administracyjną państwa, po zaangażowanie
inwestorów.
www.naszdziennik.pl