Na wątpliwości dotyczące tej tematyki zwrócił uwagę
Henryk Skowron z Inżynierskiego Biura Konsultingowego, specjalizującego
się w tematyce spalarni odpadów.
- W 2010 r. uchwalono rozporządzenie Ministra Środowiska ws. warunków
klasyfikowania energii elektrycznej wytworzonej ze spalania odpadów do
energii z odnawialnych źródeł energii (OZE).
Rozporządzenie to opracowano, biorąc za prawną podstawę fakultatywną
delegację zapisaną w ustawie o odpadach - w nowelizacji tej ustawy z
2005 r. - przypomniał w rozmowie z portalem wnp.pl Skowron.
- Jej założeniem było stworzenie zachęty do inwestycji w spalarnie
odpadów, by efektywnie można było rozwiązać problem z dziedziny
gospodarki odpadami. Konieczność znaczącego i szybkiego zredukowania
ilości składowanych odpadów, a przede wszystkim frakcji
biodegradowalnych zawartych w tych odpadach, była przecież już wtedy,
czyli w 2005 r., wyraźnie uświadomiona - dodał.
Skowron podkreślił, że ten mechanizm - możliwość traktowania części
energii elektrycznej przetworzonej z energii odzyskanej ze spalania
odpadów komunalnych - brano też pod uwagę w analizach
ekonomicznych przygotowywanych dla realizowanych obecnie projektów
budowy spalarni odpadów.
- W obecnym stanie prawnym źródłem pewnej wątpliwości inwestorów są
zapisy w rozporządzeniu Ministra Środowiska z dnia 2 czerwca 2010 r. W
szczególności dotyczy to rozbieżności pomiędzy zapisami
delegacji do rozporządzenia w artykule 44, ust. 8 i 9 z ustawy o
odpadach z 2005 r. a rozporządzeniem resortu środowiska z 2010 r. -
wskazał ekspert.
Wyjaśnił, że w ustawie o odpadach, w fakultatywnej delegacji do
rozporządzenia, jest mowa o "odpadach komunalnych", a w rozporządzeniu
są to już "zmieszane odpady komunalne" i 42 proc. ryczałtu
pochodzić ma z odzysku energii ze spalania "zmieszanych odpadów
komunalnych".
- To fundamentalna różnica, którą w zasadzie ocenić można jako
skutecznie przeprowadzony przypadek legislacyjny, który w obiegu
publicznym znany jest jako "lub czasopisma". Pytaniem tylko jest, czy
było to działanie świadome, czy też jest to przypadek wynikający z
pewnego niechlujstwa legislacyjnego, bo i takich śladów w tym
rozporządzeniu można się doszukać - stwierdził Skowron.
O komentarz w tej sprawie zwróciliśmy się Ministerstwa Środowiska,
jednak odpowiedź nie rozwiewa wszelkich wątpliwości. Szczegółowy opis
problemu, odpowiedź rzecznika resortu środowiska Pawła Mikuska
oraz komentarz do niej Henryka Skowrona znajdują się na końcu tego
artykułu.
Zdaniem Skowrona planowany nowy system wsparcia OZE - oparty na
aukcjach, a nie jak dotychczas na "zielonych certyfikatach" - w praktyce
pozbawi spalarnie odpadów komunalnych niemal automatycznie
uzyskiwanego wsparcia.
- Nowe założenia mechanizmu wsparcia OZE, które Ministerstwo Gospodarki
przedstawiło we wrześniu i zapisano w opublikowanym w listopadzie 2013
r. (i zmodyfikowanym 31. 12. 2013 r. - wersja 4.1.)
projekcie ustawy OZE, nie dają potencjalnemu inwestorowi spalarni
odpadów pewności, że uda mu się w przyszłości pozyskać odpowiednio
wyższe wpływy ze sprzedaży energii elektrycznej jako "zielonej
energii" - ocenił.
Dodał, że samorządy w swoich kalkulacjach do rozpoczętych projektów
instalacji spalania odpadów komunalnych zakładały ceny energii
elektrycznej ze spalarni odpadów wraz ze wsparciem z tytułu OZE.
- W myśl nowych przepisów instalacje te w momencie uruchomienia nie będą
mogły być zakwalifikowane do odnawialnych źródeł energii - w części
równej 42 proc. wytworzonej energii. Zgodnie z
założeniami, prawa nabyte będą mieli bowiem tylko ci wytwórcy energii,
którzy wytwarzali energię elektryczną z OZE przed wejściem w życie nowej
regulacji - wskazał Skowron.
- Przy braku wcześniej kalkulowanego wsparcia z tytułu OZE, według dotąd
obowiązującego systemu, spadek przychodów ze sprzedaży energii zapewne
będą zapewne chciały zrekompensować wzrostem opłat na
bramie spalarni za odbiór odpadów - ocenił.
Jak dodał, nowy system wsparcia OZE będzie utrudnieniem także dla nowych
inwestycji w spalarnie, które w przyszłości głównie będą się opierać na
partnerstwie publiczno-prywatnym.
- Inwestor w przedsięwzięciu PPP budowy instalacji spalania odpadów,
chcący uzyskiwać dodatkowy przychód z produkcji "zielonej energii",
zamierzając przystąpić do udziału w aukcji, będzie musiał
zgłosić tę chęć. Będzie to wniosek o wydanie zaświadczenia o
dopuszczeniu do udziału w aukcji do Prezesa URE, wraz z bardzo obszernym
zestawem dokładnych danych na temat planowanej instalacji -
wyjaśnił Skowron.
- Wniosek ten będzie podlegać formalnej procedurze weryfikacji, której
celem będzie ocena stopnia przygotowania inwestora projektu do
wytwarzania energii elektrycznej z OZE, tak aby możliwe było
przystąpienie do realizowania inwestycji niezwłocznie po ewentualnym
wygraniu aukcji. Dopiero uzyskanie od Prezesa URE ważnego zaświadczenia o
dopuszczeniu do udziału w aukcji pozwoli inwestorowi
złożyć stosowaną ofertę przystąpienia do aukcji - dodał.
Zdaniem Skowrona, szanse technologii, których paliwem są odpady
komunalne są raczej niewielkie w konfrontacji chociażby z biomasą
spalaną w dedykowanych instalacjach lub współspalaną z węglem
kamiennym. Zwłaszcza, jeśli weźmiemy jeszcze pod uwagę prawdopodobne,
skromniejsze niż dotychczas, nakłady, które zostaną przeznaczone na
wsparcie całego systemu OZE.
- Najpewniej wszystkie nowe projekty spalarni odpadów komunalnych będą
realizowane według którejś z możliwych konfiguracji w formule
partnerstwa publiczno-prywatnego, bo raczej nie należy spodziewać
się na ten cel - w takim stopniu i w takim stylu - wspomagających
środków z unijnego budżetu dla programu spójności na lata 2014-2020 -
stwierdził Skowron.
- Brak więc wsparcia z tytułu produkcji "zielonej energii" to
jednocześnie brak istotnego i dodatkowego bodźca, który wspomagałby
budowę spalarni odpadów komunalnych - instalacji niezwykle
potrzebnych przy tworzeniu całościowych systemów gospodarki tymi
odpadami - podsumował.
www.wnp.pl