Za ustawą opowiedziało się 447 posłów, nikt nie był przeciw i nikt się nie wstrzymał.
System
wsparcia dla instalacji kogeneracyjnych na gaz lub węgiel albo o mocy
poniżej 1 MW wygasł z początkiem 2013 r. W związku z tym przed rokiem
rząd przedstawił nowelizację Prawa energetycznego, przedłużająca system
wsparcia do końca 2015 r.
Jednak praktycznie przez cały rok 2013
r. oczekiwano na zgodę KE na taką formę pomocy publicznej. W końcu
Komisja poinformowała, że jest zainteresowana oceną całego polskiego
systemu wsparcia kogeneracji działającego od 2007 r., więc nie będzie
osobno rozpatrywała przepisów z projektu.
W związku z tą zwłoką
komisje sejmowe przystąpiły do rozpatrywania projektu dopiero w grudniu
2013 r., a w środę, w drugim czytaniu klub PO zaproponował poprawki,
przedłużające działanie systemu do końca 2018 r. dla instalacji na
węgiel i gaz.
Inne źródła kogeneracyjne - na metan z pokładów
węgla lub biogaz na mocy innych przepisów maja już zagwarantowane
wsparcie do końca 2018 r.
Stosowany w Polsce system wsparcia
przewiduje, że firmy obracające energią muszą legitymować się
świadectwami pochodzenia (certyfikatami) pewnej części swojego obrotu z
wysokosprawnej kogeneracji. Certyfikaty kupuje się od wytwórców lub na
rynku, a ich zakup to właśnie wsparcie - i równocześnie pomoc publiczna -
danego sposobu wytwarzania energii, w tym przypadku kogeneracji. Jeżeli
dana firma nie może wylegitymować się odpowiednią ilością certyfikatów,
płaci tzw. opłatę zastępczą.
Po przegłosowanych dziś zmianach firmy obracające energią
będą musiały legitymować się świadectwami pochodzenia energii
elektrycznej pochodzącej z jednostek kogeneracji opalanych paliwami
gazowymi lub o łącznej mocy zainstalowanej elektrycznej źródła poniżej 1
MW na poziomie: 3,9 proc. w 2014 r., 4,9 proc. w 2015 r., 6,0 proc. w
2016 r., 7,0 proc. w 2017 r., 8,0 proc. w 2018 r. Dla energii
elektrycznej wytworzonej w wysokosprawnej kogeneracji w jednostkach
opalanych metanem uwalnianym i ujmowanym przy dołowych robotach
górniczych w czynnych, likwidowanych lub zlikwidowanych kopalniach węgla
kamiennego lub gazem uzyskiwanym z przetwarzania biomasy wymóg
kształtuje się na poziomie 1,1 proc. w 2014 r., 1,3 proc. w 2015 r.,1,5
proc. w 2016 r., 1,8 proc. w 2017 r. i 2,3 proc. w 2018 r. Dla
pozostałych jednostek kogeneracyjnych obowiązek ma wynosić w latach
2014- 2018 - 23,2 proc.
- Poza przedłużeniem okresu wsparcia,
najistotniejsza zmiana to przepis, zgodnie z którym nie będzie można
„bankować” świadectw. Na potrzeby wykonania obowiązku za dany rok będzie
można umorzyć jedynie świadectwa wydane dla energii wytworzonej w tym
roku. Przesądzony został jednocześnie los dotychczas zamrożonych
świadectw wydanych za lata sprzed wygaśnięcia obowiązku i w okresie jego
braku, co istotnie ograniczy podaż świadectw na rynku – mówi Piotr
Ciołkowski, starszy prawnik z kancelarii CMS Polska.
- Poza tym
przedłużono okres wykonania obowiązku z 31 marca do 30 czerwca.
Niestety, przy tej okazji nie zmieniono zapisu, zgodnie z którym
odbiorcy przemysłowi dalej muszą przekazywać Prezesowi URE informację o
wysokości wykonanego obowiązku do 31 maja - zwraca uwagę Ciołkowski.
-Jest
jeszcze kilka innych nieprecyzyjnych zapisów. Między innymi, w związku z
nieszczęśliwą redakcją można pokusić się o interpretację, że obowiązek w
zakresie świadectw czerwonych można wykonać na poziomie 23,2 % średnio w
latach 2014-2018, a niekoniecznie w każdym z nich - dodaje prawnik CMS
Polska.
Kogeneracja jest jednym z najbardziej efektywnych
sposobów przetwarzania energii pierwotnej, zapewniającym oszczędność
energii pierwotnej o ponad 10 proc. w porównaniu z wytwarzaniem energii i
ciepła w systemach rozdzielonych - podkreślono w uzasadnieniu projektu
ustawy. Zwraca się tam też uwagę, że wsparcie dla kogeneracji to jedno z
narzędzi realizacji polityki energetycznej Polski i UE, które
przyczynia się do ograniczenia emisji CO2, oszczędności energii, rozwoju
wytwarzania energii elektrycznej ze źródeł odnawialnych oraz poprawy
bezpieczeństwa energetycznego.
www.cire.pl