Marszałek woj. warmińsko-mazurskiego Jacek Protas w gorących słowach
zaapelował niedawno o zaniechanie stawiania wiatraków na terenie
województwa. Uważa, że farmy psują wyjątkowy krajobraz regionu.
"Szybki rozwój energetyki wiatrowej na Warmii i Mazurach
stanowi zagrożenie dla unikatowego w skali europejskiej bogactwa ziemi, jezior i lasów.
Jesteśmy blisko roztrwonienia
dóbr natury naszego regionu z powodu niekontrolowanej i bezplanowej
ekspansji tych inwestycji" - napisał marszałek w apelu, który trafił do
wszystkich instytucji i jednostek samorządowych w
woj. warmińsko-mazurskim oraz do mediów.
Pretekstem do wystosowania apelu był fakt, że wiele rad gmin głosuje
właśnie uchwały związane z miejscowymi planami zagospodarowania
przestrzennego.
Trudno się dziwić słowom Protasa, jeśli dodać, że w woj. warmińsko-mazurskim prowadzonych jest 230 postępowań o wydanie decyzji środowiskowych na budowę elektrowni
wiatrowych. Gdyby zrealizowano wszystkie, na Mazurach stanęłoby ok. 1100 wiatraków.
Protas doprecyzował, że nie potępia z góry wszystkich takich
inwestycji. - Chodzi o to, by wiatraki stawały w miejscach, których nie
zeszpecą. Na pewno takimi miejscami nie są np. wielkie jeziora
mazurskie.
Na słowa marszałka pierwszy zareagował wójt gminy Giżycko Andrzej
Sieroński: "W związku z negatywnymi opiniami burmistrz miasta Giżycko
Jolanty Piotrowskiej, Zarządu Powiatu Giżycko,
Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Olsztynie, a przede
wszystkim licząc się ze zdaniem marszałka województwa Jacka Protasa
oświadczam, że postępowanie w sprawie uchwalenia miejscowego planu
zagospodarowania przestrzennego gminy Giżycko celem ustalenia
lokalizacji elektrowni wiatrowych zostaje zawieszone" - napisał wójt w
oświadczeniu.
www.portalsamorzadowy.pl