"Prawdopodobnie będzie to kluczowy pakiet Komisji
Europejskiej tej kadencji" - podkreśliła we wtorek w Parlamencie
Europejskim dyrektor ds. energii w KE Mechthild Woersdoerfer. Brała ona
udział w debacie na temat unijnej polityki klimatycznej i energetycznej
do roku 2030, organizowanej przez sprawozdawców PE w tej sprawie Konrada
Szymańskiego i Anne Delvaux.
W styczniowym pakiecie KE - jak
zapowiedziała urzędniczka - ma też znaleźć się propozycja reformy
unijnego rynku handlu emisjami CO2 po 2020 r.
Woersdoerfer
przyznała, że wciąż trwają wewnętrzne dyskusje w Komisji nt. tego
pakietu, a zwłaszcza nt. polityki klimatyczno-energetycznej do 2030 r.
Po opublikowaniu przez KE pakiet trafi do ministrów środowiska i
energii, a następnie pod koniec marca zajmą się nim przywódcy na
szczycie UE.
Jak powiedziała dziennikarzom, nie przesądzono
jeszcze ile celów znajdzie się w propozycji KE, na pewno będzie cel
redukcji emisji CO2, ale nie zdecydowano jeszcze, jakiej wielkości. W obowiązującym do 2020 r. pakiecie założono trzy cele: redukcji emisji CO2o
20 proc., zwiększenia udziału energii ze źródeł odnawialnych (OZE) do
20 proc. i zwiększenia efektywności energetycznej o 20 proc. Mówi się o
nowym, 40-proc. celu redukcji emisji CO2 i 30-proc. udziale OZE. Zieloni w PE domagają się nawet 60-proc. celu redukcji emisji CO2 w UE.
"Po
konsultacjach jest ogólna zgoda co do tego, że potrzebujemy nowego celu
redukcji emisji gazów cieplarnianych" - podała dyrektor. Dodała, że
udzielono też "dużo wsparcia" na rzecz nowego celu udziału energii
odnawialnej. Co do nowego celu oszczędzania energii powiedziała, że z
punktu widzenia KE należy poczekać ze szczegółową debatą na ten temat do
czerwca.
Poinformowała, że Niemcy, Francja, Wielka Brytania i
Włochy napisały do szefa KE Jose Barroso popierając 40-proc. cel
redukcji emisji CO2 do 2030 r., a osiem krajów członkowskich
(Austria, Belgia, Dania, Francja, Niemcy, Irlandia, Włochy i Portugalia)
poparło w innym liście nowy cel zwiększenia udziału OZE. Poprawi to -
ich zdaniem - inwestycje w tym sektorze. Zdaniem Wielkiej Brytanii
wystarczy cel dotyczący CO2.
Woersdoerfer zapowiedziała też, że KE może zaproponować
"wskaźniki towarzyszące", takie jak budowa transgranicznej
infrastruktury energetycznej, dywersyfikacja dostaw energii i rozwijanie
źródeł własnych oraz zmniejszanie przepaści cenowej między UE a innymi
gospodarkami z tańszą energią.
Jak dodała, w pakiecie znajdzie
się też raport o cenach energii i kosztach jej produkcji w UE.
Zapowiedziała, że będzie to głęboka analiza porównująca głównie ceny
gazu i energii elektrycznej z roku 2008 i 2012 dla wszystkich krajów
członkowskich. KE uruchamia też analizę subsydiów w energetyce.
W
sprawie przyszłych celów dotyczących energii i klimatu mocno podzieleni
są europosłowie, co pokazują prace nad raportem w tej sprawie. Ma być
on głosowany przez komisje PE ds. środowiska i energii w czwartek, a
następnie przez cały PE w lutym.
"Jesteśmy bardzo podzieleni w
sprawie tego raportu. Mamy dwie wiodące pozycje: jedni mówią o tym, że
chcieliby mieć tylko jeden cel - redukcji emisji CO2. Druga
część europarlamentu chciałaby utrzymać trzy cele jak w pakiecie do 2020
r." - powiedziała belgijska chadeczka Delvaux, która sama jest za
utrzymaniem trzech celów, tylko za ich poprawieniem.
"Jaki będzie
ostateczny kształt sprawozdania, nie wie nikt, ponieważ ta dyskusja
dzieli grupy polityczne, a nawet delegacje narodowe. Rzadko zdarza się,
żeby sytuacja była aż tak napięta. Wynik głosowania w komisjach
połączonych i na sesji plenarnej jest absolutnie nieprzewidywalny" -
powiedział europoseł Konrad Szymański (PiS). Jego zdaniem, w UE trzeba
zerwać z "ortodoksją klimatyczną", która nie przyniosła korzystnych
efektów, zwłaszcza dla krajów Europy Środkowo-Wschodniej. Zauważył
jednak, że dyskusja już została "uelastyczniona".
Szymański uważa, że powinien być wyznaczony jeden umiarkowany cel - redukcji emisji CO2,
a kraje powinny go realizować wybranymi sposobami, w których mają
większy potencjał, np. Polska w efektywności energetycznej. Dodał, że
cel ten powinien być "skorelowany z tym, co się dzieje w sferze
globalnej". Polski eurodeputowany uważa, że wysoki udział energii ze
źródeł odnawialnych oznacza coraz wyższe ceny energii dla odbiorców
końcowych.
www.cire.pl