Decyzję podjęto w ostatnim dniu pracy 2013 roku. Ma być
realizowana kosztem zysków dystrybutorów energii i przy wprowadzeniu
20-procentowego podatku od przychodów producentów energii ze źródeł
odnawialnych.
Sprawujący władzę od maja rząd finansisty Płamena
Oreszarskiego, popierany w parlamencie przez koalicję lewicy i
liberalnego Ruchu na rzecz Praw i Swobód reprezentującego mniejszość
turecką, stara się odpowiadać na żądania podnoszone podczas masowych
protestów na tle ekonomicznym z początku ubiegłego roku. Od 1 stycznia
podniesiono o ok. 10 proc. płacę minimalną. Osoby pobierające takie
wynagrodzenia otrzymają zwrot 10-procentowego podatku dochodowego na
początku przyszłego roku. Znacznie podniesiono świadczenia dla młodych
matek z dziećmi do dwóch lat - wyrównano je do poziomu płacy minimalnej.
Innym
krokiem obecnych władz było zamrożenie na ten rok stopniowego
podnoszenia wieku emerytalnego. Kobiety będą mogły pójść na emeryturę w
wieku 60 lat i 8 miesięcy, mężczyźni - 63 lat i 8 miesięcy.
Minister
pracy i polityki socjalnej Hasan Ademow zapowiedział, że w 2014 roku
należy osiągnąć konsensus w sprawie kształtu reformy emerytalnej. Według
ministra zamrożenie wieku emerytalnego było konieczne, gdyż od
zapoczątkowania reform w 1999 r. na pokolenie obecnych 60-latków spadł
zbyt duży ciężar. Jednocześnie zamrożenie niewątpliwie jest gestem w
stronę przeważającej części elektoratu obu partii, tworzących rządzącą
koalicję.
Kolejną odpowiedzią na ubiegłoroczne protesty tym razem ze
strony drobnego i średniego biznesu jest usprawnienie pracy
administracji podatkowej i szybszy zwrot podatku VAT. W wywiadzie dla
dziennika "Standard" w czwartek premier Oreszarski podkreślił, że w
końcu 2013 r. po raz pierwszy od czterech lat państwo nie zalega ze
zwrotem tego podatku. Ma to sprzyjać poprawie klimatu dla biznesu i
przyczynić się do wzrostu gospodarczego.
Kroki te jednak
napotykają sprzeciw ze strony protestujących przeciw gabinetowi
Oreszarskiego, którzy zarzucają mu populizm. Protesty, trwające od pół
roku, mają podłoże polityczne. Popierane są przez partie tradycyjnej
centroprawicy, która po majowych wyborach nie weszła do parlamentu, oraz
przez opozycyjną centroprawicową partię GERB byłego premiera Bojko
Borysowa. Protestujący domagają się dymisji rządu i przedterminowych
wyborów.
Słabnąca intensywność tych wystąpień oraz fakt, że
prowincja ich nie popiera, skłania obserwatorów do wniosku, że w
najbliższych miesiącach nowych wyborów do parlamentu nie będzie. Układ
sił politycznych wyklaruje się po majowych wyborach do Parlamentu
Europejskiego i wtedy należy spodziewać się ewentualnej decyzji o nowym
głosowaniu do Zgromadzenia Narodowego.
www.cire.pl