Kogeneracja to jednoczesne wytwarzanie ciepła i energii
elektrycznej. Przyjęty w styczniu przez rząd projekt nowelizacji Prawa
energetycznego i innych ustaw obejmuje wsparcie dla instalacji opalanych
gazem ziemnym lub węglem albo o mocy poniżej 1 MW. Przepisy określające
wsparcie dla nich wygasły bowiem z początkiem roku 2013. Źródła opalane
metanem ze złóż węgla oraz biogazem na mocy innych przepisów mają
zagwarantowane wsparcie do 2019 r., jednak stanowią one niewielką część
wszystkich mocy kogeneracyjnych.
Projekt trafił pod obrady
komisji gospodarki i ochrony środowiska w maju. Powołały one specjalną
podkomisję, która jednak przez pół roku nie mogła zdać sprawozdania z
powodu braku notyfikacji KE. Projekt trzeba było bowiem notyfikować pod
kątem pomocy publicznej.
W czwartek podkomisja uzgodniła nowe brzmienie projektu, który w piątek został rekomendowany przez połączone komisje.
Przedstawiciel
Biura Legislacyjnego Sejmu podkreślał, że notyfikacja w KE nie została
zakończona, a jej brak może się wiązać z poważnymi konsekwencjami, do
zwrotu pomocy publicznej włącznie.
Wiceminister gospodarki Tomasz
Tomczykiewicz, przyznając, że notyfikacji nie ma, stwierdził jednak, że
resort jest przekonany, iż pomoc publiczna związana ze wsparciem
kogeneracji nie zostanie uznana za sprzeczną z regułami wspólnego rynku.
Kogeneracja jest jednym z najbardziej efektywnych sposobów
przetwarzania energii pierwotnej, zapewniającym oszczędność energii
pierwotnej o ponad 10 proc. w porównaniu z wytwarzaniem energii i ciepła
w systemach rozdzielonych - podkreślono w uzasadnieniu projektu. Zwraca
się tam też uwagę, że wsparcie dla kogeneracji to jedno z narzędzi
realizacji polityki energetycznej Polski i UE, które przyczynia się do
ograniczenia emisji CO2, oszczędności energii, rozwoju wytwarzania
energii elektrycznej ze źródeł odnawialnych oraz poprawy bezpieczeństwa
energetycznego.
W proponowanym przez komisje projekcie ustalono,
że w 2014 r. firmy obracające energią muszą legitymować się świadectwami
pochodzenia (certyfikatami) 3,9 proc. obrotu z wysokosprawnej
kogeneracji. W 2015 r. ma to być 4,9 proc. Certyfikaty kupuje się od
wytwórców lub na rynku, a ich zakup to właśnie wsparcie - i równocześnie
pomoc publiczna - danego sposobu wytwarzania energii, w tym przypadku
kogeneracji. Jeżeli dana firma nie może wylegitymować się odpowiednią
ilością certyfikatów, płaci tzw. opłatę zastępczą.
W uzasadnieniu
projektu ustawy napisano też, że wysokosprawna kogeneracja przyczynia
się do ograniczenia emisji CO2, oszczędności energii, rozwoju
wytwarzania energii elektrycznej ze źródeł odnawialnych oraz poprawy
bezpieczeństwa energetycznego, a wykorzystanie całego jej potencjału
odpowiadałoby ograniczeniu w całej UE emisji CO2 o 35-55 mln ton
rocznie.
Projekt trafi teraz do drugiego czytania w Sejmie.
www.cire.pl