|
Unia stawiając na przyszłość bez emisji CO2 skazuje się tym samym na
przyszłość bez przemysłu... i bez pracy. Dlatego polski rząd mimo
niekomfortowej pozycji w jakiej się znajduje w związku z goszczeniem COP
- nota bene z własnej nieprzymuszonej woli - powinien być głosem
rozsądku w walce o racjonalne klimatyczne cele dla UE - napisała
niedawno prezes Instytutu Kościuszki Izabela Albrycht. Warto zastanowić
się zatem nad potencjalnymi skutkami polityki klimatycznej UE dla
polskiej gospodarki i jej poszczególnych sektorów.
Światowy przemysł powoduje wzrost emisji gazów cieplarnianych przede
wszystkim na skutek zwiększenia wydobycia i spalania węgla kamiennego i
brunatnego, zwiększenia produkcji m.in. cementu, wapna i
stali czy chemikaliów. Obywatele państw rozwijających się konsumują
coraz więcej, zwiększa się udział emisji w rolnictwie i w transporcie. W
2011 r., kiedy Chiny miały już ponad 50 procentowy udział
w wydobyciu węgla na świecie - w UE produkowano go jedynie około 4,0
procent. W okresie ostatnich 12 lat Chiny zwiększyły o prawie 400%
wydobycie węgla, podczas gdy Polska zmniejszyła je o ponad 20%.
Tendencje są podobne jeśli porównamy produkcję cementu w obu regionach.
Chiny w 2001 r. wyprodukowały 661 mln ton, 10 lat później już 2063 mln
ton cementu, co oznacza, że zwiększyły produkcję o 312%.
Z kolei UE w 2001 r. wyprodukowała 225,9 mln ton, a w 2011 r. już 195,3
mln ton cementu, czyli w tym samym okresie zmniejszyła produkcję o 13%.
Obecnie udział UE w światowej produkcji cementu wynosi
5,4%, a Chin 57,3%. Podobnie wyglądają statystyki w odniesieniu do
produkcji stali. W 2011 r. Chiny odpowiadały za 45,5% światowej
produkcji stali, podczas gdy UE jedynie za 11,6%.
Skala tych różnic pokazuje, że jednostronna i restrykcyjna polityka
klimatyczna UE nie może mieć żadnego znaczenia dla klimatu na Ziemi,
niewątpliwie ma natomiast negatywny wpływ na unijną
gospodarkę, w tym na kurczenie się rynku pracy oraz na zwiększanie
ubóstwa ekonomicznego i energetycznego obywateli. Niestety wbrew
zapowiedziom jej zwolenników proces ten nie jest równoważony nowymi
"zielonymi" miejscami pracy czy niższymi rachunkami za "zieloną"
energię.
Polityka klimatyczna jest dla naszego kraju wyzwaniem bardzo trudnym i
kosztownym. Według szacunków na sumaryczne koszty związane z redukcją
CO2 i zmniejszeniem udziału węgla w bilansie
energetycznym, składać się będą koszty zakupu droższych technologii
produkcji energii elektrycznej i koszty zakupu uprawnień emisyjnych.
Wpłynie to także na znaczne zwiększenie jednostkowych kosztów
produkcji energii elektrycznej, a tym samym kosztów produkcji towarów i
usług w Polsce.
W szczególności ucierpi na tym branża węglowa i energetyka oparta na tym
paliwie, ale także przemysł cementowy, wapienniczy, hutniczy, stalowy,
chemiczny i szklarski oraz szereg innych.
Pierwsze miejsce na liście przemysłów zagrożonych zajmuje górnictwo
węglowe i energetyka węglowa. Polityka klimatyczna "zniesie" z
powierzchni ziemi energetykę węglową, a tym samym górnictwo węglowe,
a także całe ich zaplecze techniczne, projektowe i naukowe, które
generuje dziś setki tysięcy miejsc pracy.
Nie jest wykluczone, że polityka klimatyczna "sięgnie" również przemysłu
miedziowego w Polsce. Obecne duże zyski KGHM to głównie zasługa dobrych
czy bardzo dobrych światowych cen miedzi. Warunki
górniczo-geologiczne w krajowych kopalniach będą w następnych latach
stale się pogarszały, a tym samym koszt wydobycia miedzi będzie wrastał.
Dodatkowo, wydobycie i przeróbka miedzi jest wysoce
energochłonna, dlatego wynikający z realizacji założeń polityki
klimatycznej wzrost cen energii elektrycznej spowoduje dalsze
powiększenie kosztów produkcji. W tym miejscu należy przypomnieć, że
cała
branża miedziowa zatrudnia około 50 tys. pracowników w KGHM i w szeregu
firmach zaplecza technicznego oraz usługowego.
Drugie miejsce przypada branży produkującej cement i wapno. Skutkiem
polityki klimatycznej będzie likwidacja cementowni i szeregu
odkrywkowych kopalni wapienia i dolomitu oraz firm usługowych wobec
tej branży. W praktyce będzie to oznaczało "wyciek" tego sektora
przemysłu prawdopodobnie do Europy Wschodniej (Ukraina, Białoruś) i do
Azji (Pakistan, Chiny) i jej całkowity zanik w naszym kraju.
Trzecie miejsce zajmuje hutnictwo i przemysł stalowy, któremu grozi
likwidacja szeregu kopalń odkrywkowych wydobywających komponenty
surowcowe, w tym wapień wykorzystywany przy produkcji hutniczej.
Czwarte miejsce na liście należy do branży chemicznej z produkcją
chemikaliów w tym np. nawozów dla rolnictwa. Przemysł ten wykorzystuje
szereg kopalin wydobywanych przez krajowe górnictwo.
Piąte do energochłonnego przemysłu szklarskiego zużywającego w produkcji
duże ilości piasku kwarcowego i inne kopaliny. Dalsze miejsca zajmują
koksownie, brykietownie czy cały przemysł
drzewno-papierniczy zużywający produkty górnictwa podziemnego czy
odkrywkowego. Należy też wspomnieć o przemyśle obróbki kamienia.
Wymienione branże od szeregu lat ostrzegają, że ich efektywność
produkcji spada i przy wzrostach cen energii elektrycznej oraz uprawnień
do zakupu praw do emisji CO2 mogą stanąć na skraju bankructwa.
Branże przedsiębiorstw energochłonnych postulują i proszą polski rząd
o,obniżenie, wzorem innych krajów europejskich, cen energii dla
przemysłu poprzez zniesienie lub ograniczenie różnych podatków
czy para podatków, a w tym akcyzy na energię - takie ułatwienia mają
bowiem ich konkurenci z innych państw UE.
Do najbardziej energochłonnych przemysłów w Polsce należy hutnictwo. Jak
przypomina Jerzy Kozicz, prezes grupy CMC Poland, do której należy
m.in. huta w Zawierciu, sektor stalowy w Polsce w znacznej
części należy do koncernów międzynarodowych jak ArcelorMittal, Celsa czy
CMC. W ostatnich latach w Polsce przeprowadzono ogromne inwestycje w
sektorze stalowym. ArcelorMittal zainwestował ok. 5 mld
zł, a koncern CMC prawie 1,5 mld zł. Dzięki tym inwestycjom polski
przemysł jest najnowocześniejszym przemysłem stalowym w Europie, który
nie boi się konkurencji dopóki tak długo, jak długo warunki
produkcji będą dla wszystkich w Europie porównywalne. Jednym z głównych
czynników wpływających na konkurencyjność firm stalowych jest cena
energii elektrycznej - przekonuje Jerzy Kozicz. Jak
zapewnia, polskie hutnictwo poprzez wyższe koszty zakupu energii traci
przewagę konkurencyjną nad hutami z innych państw UE. Wskazuje, że firmy
hutnicze w innych krajach UE są zwolnione z całości,
lub z części akcyzy na energię elektryczną, podczas gdy w Polsce wszyscy
odbiorcy płacą pełną stawkę akcyzy w wys. 20 zł za MWh.
W niedawnej rozmowie z wnp.pl Henryk Kaliś, przewodniczący Forum
Odbiorców Energii Elektrycznej i Gazu (FOEEiG) wskazywał, że poza
Polską, jak dotąd tylko Łotwa nie wprowadziła redukcji kosztów
podatku akcyzowego w grupie firm energochłonnych. Dlatego sektor
hutniczy i inne branże energochłonne oczekują zwolnień z akcyzy na
energię.
A na to się jednak nie zanosi. Ministerstwo Finansów przypomina, że 8
grudnia 2011 r. Minister Gospodarki, jako przewodniczący
Międzyresortowego Zespołu do spraw Realizacji Polityki Energetycznej
Polski do 2030 r., powołał Grupę roboczą do spraw redukcji obciążeń
przedsiębiorstw energochłonnych, w celu wypracowania kompleksowych
rozwiązań dla tego sektora gospodarki narodowej.W efekcie
prowadzonych przez Grupę roboczą działań przygotowano propozycje zmiany
m.in. ustawy o podatku akcyzowym - przedstawiono dwa warianty redukcji
stawek akcyzy od energii elektrycznej zużywanej przez
przedsiębiorstwa energochłonne oraz propozycje zmiany następujących
aktów prawnych wraz z ich uzasadnieniem:
- ustawa o odnawialnych źródłach energii (OZE) - projekt obejmuje
redukcję od 20% do 80% kosztów wynikających z obowiązków uzyskania i
przedstawiania do umorzenia świadectw pochodzenia energii
elektrycznej z OZE oraz wysokosprawnej kogeneracji, w zależności od
udziału kosztu energii elektrycznej do wartości produkcji sprzedanej w
przedsiębiorstwie energochłonnym,
- ustawa Prawo energetyczne - zaproponowano rozwiązania obniżające
koszty ponoszone przez przedsiębiorstwa energochłonne z tytułu
funkcjonowania systemu wsparcia wytwarzania energii elektrycznej w
wysokosprawnej Kogeneracji. Jednak kwestia projektowanych zmian ustawy o
podatku akcyzowym zależy od wygaszenia przez Komisję Europejską wobec
Rzeczypospolitej Polskiej procedury nadmiernego deficytu
- informuje Ministerstwo Finansów. Resort przypomina, że Polska objęta
jest w chwili obecnej, tak jak większość krajów UE, procedurą
nadmiernego deficytu i jest zobowiązana do obniżenia w sposób
wiarygodny i trwały deficytu sektora instytucji rządowych i
samorządowych, do poziomu nie przekraczającego wartości referencyjnej 3%
PKB. Zobowiązanie do ograniczenia deficytu, które umożliwi wyjście
z przedmiotowej procedury zostało potwierdzone w liście wysłanym w
grudniu 2011 r. przez Ministra Finansów do unijnego komisarza ds.
gospodarczych i walutowych Olli Rehna. W związku z powyższym
obniżenie w tej chwili podatków utrudniłoby w sposób istotny osiągnięcie
założonego celu, jakim jest ograniczenie deficytu, tym samym
wypełnienie podjętych przez stronę polską zobowiązań - przekonuje
resort finansów. Ministerstwo Finansów na razie nikogo z akcyzy na
energię zwolnić nie chce. Tylko w 2013 r. wpływy z tytułu podatku
akcyzowego od energii elektrycznej mają wynieść ponad 2,49 mld zł.
Podsumowując należy stwierdzić, że zarysowane w niniejszym artykule
skutki prowadzenia polityki klimatycznej UE, do których należy przede
wszystkim zaliczyć wzrost kosztów energii elektrycznej
spowodują negatywne zmiany gospodarcze w co najmniej części krajów
członkowskich, w tym szczególnie w Polsce. Produkcja przemysłowa w UE, w
tym także w Polsce, obarczona droższymi cenami energii
elektrycznej stanie się w wielu branżach niekonkurencyjna w porównaniu z
takimi krajami jak chociażby Chiny. Nastąpi wtedy "wyciek" szeregu
branż energochłonnych i emisjogennych, co będzie miało
bezpośredni wpływ na wzrost bezrobocia. Polityka klimatyczna UE z
radykalną redukcją CO2 nawet do 80/95% w 2050 roku, spowoduje także
totalną likwidację górnictwa węglowego w Polsce i Europie, a przy
okazji doprowadzi do zamknięcia szeregu kopalni węglowych i innych
kopalin dostarczających komponenty dla firm energochłonnych i
emisjogennych. Świat w tym czasie będzie natomiast nadal zwiększał
wydobycie węgla i innych paliw kopalnych oraz produkował energię
elektryczną głównie w sposób konwencjonalny.
Jeśli taki scenariusz polityczny się ziści, to w następnym dekadach XXI
wieku niewątpliwie dojdzie do załamania polskiej gospodarki, a tym samym
do znacznego uzależnienia od importu surowców i
technologii energetycznych, które zastąpić będą musiały rodzimy węgiel.
Polska może utracić suwerenność energetyczną, a w przypadku "wycieku"
najbardziej energochłonnych gałęzi przemysłu, straci
także około 1 mln miejsc pracy, co doprowadzi do kolejnej fali emigracji
zarobkowej oraz do zapaści polskiej gospodarki.
Prof. dr hab. inż. Zbigniew Kasztelewicz - jest Kierownikiem Katedry
Górnictwa Odkrywkowego AGH, współpracuje z Instytutem Kościuszki.
www.wnp.pl
|