Minimum, i to pod presją (07 Nov 2013)
Czy wprowadzone do tej pory zmiany w prawie energetycznym, odnoszące się do odnawialnych źródeł energii, dają Polsce szansę na uniknięcie unijnych kar?

Tak uważa resort gospodarki, który jednak przyznaje, że Polska dotąd wypełniła jedynie niezbędne minimum nałożone wymogami dyrektywy 2009/28/WE w sprawie promowania stosowania energii ze źródeł odnawialnych, która wskazuje na konieczność osiągnięcia co najmniej 15-procentowego udziału odnawialnych źródeł energii (OŹE) w końcowym zużyciu energii brutto. Wspomniana nowela obowiązuje od 11 września br.

Tymczasem skierowana w kwietniu br. do Trybunału Sprawiedliwości przez Komisję Europejską skarga przeciwko Polsce wciąż jest aktualna; jej konsekwencją może być kara 200 mln zł za każdy rok niedostosowania prawa do unijnych wymogów. Ministerstwo Gospodarki uznało, że przyjęte dotąd zmiany wystarczą, by KE wycofała skargę. – Wyrażam również przekonanie, że podejmowane przez pełnomocnika strony polskiej kroki na drodze prawnej pozwolą uniknąć konsekwencji finansowych w związku z możliwym wycofaniem skargi skierowanej do TS UE w zakresie dotyczącym OŹE – ocenia Jerzy Pietrewicz, wiceminister gospodarki.

Pietrewicz na posiedzeniu senackich komisji Gospodarki Narodowej oraz Budżetu i Finansów Publicznych relacjonował wczoraj stan prac nad projektem ustawy o OŹE. Jak przyznał, przygotowywany projekt stanowi rozwinięcie obecnie obowiązujących przepisów, które nie zawierają wszystkich niezbędnych elementów dotyczących systemu wsparcia wytwarzania energii z OŹE, lecz wypełniają jedynie niezbędne minimum wymagane przez UE. – Do wdrożenia pozostaje wprowadzenie schematu zoptymalizowanych mechanizmów wsparcia dla wytwórców energii elektrycznej z OŹE lub biogazu rolniczego, który będzie miarą przyszłej ustawy o OŹE – wyjaśnił.

Na razie resort ma koncepcję działań, które będą zmierzały do optymalizacji kosztów wypełnienia zobowiązań wynikających z pakietu klimatyczno-energetycznego i minimalizowania kosztów obciążających odbiorców zielonej energii i kosztów funkcjonowania systemu elektroenergetycznego.

Wsparcie ma być w pierwszej kolejności adresowane do sprawdzonych i opanowanych technologii, które w polskich warunkach charakteryzują się największą stabilnością oraz najniższym kosztem wytwarzanej energii elektrycznej. Na dodatkowe wsparcie będą mogły liczyć małe i średnie przedsiębiorstwa oraz rozwiązania umożliwiające rozwój małej energetyki służącej zaspokajaniu własnych potrzeb odbiorców. Ci będą mogli liczyć na dofinansowanie NFOŚ i WFOŚ w postaci umarzania części kredytów czy też bezzwrotnych dopłat na poziomie ok. 30 proc. wartości inwestycji.

Rozwijany ma być też system aukcyjny dla nowych i zmodernizowanych instalacji OŹE, który ma skutkować rozwojem zielonej energetyki. W ocenie resortu, system aukcyjny przyniesie spadek cen odnawialnej energii (i to o 30-40 proc.) nie tylko z uwagi na swój charakter, ale też dlatego, że ograniczone zostanie wsparcie zarówno dla technologii współspalania biomasy, jak i hydroelektrowni już funkcjonujących. Równocześnie nie będą rozwijane tzw. zielone certyfikaty.

Senatorowie podnosili jednak obawy, że system aukcyjny doprowadzi do rozwoju jedynie lądowych elektrowni wiatrowych. W ocenie Pietrewicza, jest to możliwe na początkowym etapie zmian, ale rozwój tej energetyki będzie ograniczony miejscami, w których takie inwestycje będą możliwe. Pietrewicz przyznał też, że dla resortu nie jest istotą źródło zielonej energii elektrycznej, ale jej cena i stabilność dostaw. Dywersyfikację źródeł ma zapewnić podział rynku na instalacje do 1 MW (mają zająć czwartą część rynku) – to technologie oparte na biogazie, biomasie i małych elektrowniach wodnych oraz instalacje większe (do 50 MW w przypadku współspalania), które mają zapewnić rozwój energetyki wiatrowej (w tym morskiej) oraz technologii opartych na fotowoltaice. Zdaniem Pietrewicza, morska energetyka wiatrowa może mieć początkowo kłopoty z wejściem na rynek, bo konieczne są tu duże inwestycje, ale z czasem realizacja celu 19 proc. udziału OŹE w produkcji energii elektrycznej do 2020 r. wymusi sięganie po kolejne technologie. Plany resortu aktualnie są jeszcze konsultowane, a projekt ustawy ma zostać opublikowany przez resort do połowy listopada br., być może stanie się to w najbliższy piątek. Z danych Ministerstwa Gospodarki wynika, że udział OŹE w wytwarzaniu energii elektrycznej w Polsce wynosi 11,2 proc., a aktualny system ich wsparcia kosztuje obywateli 4 mld złotych.


www.naszdziennik.pl