Tak uważa resort gospodarki, który jednak przyznaje, że Polska dotąd
wypełniła jedynie niezbędne minimum nałożone wymogami dyrektywy
2009/28/WE w sprawie promowania stosowania energii ze źródeł
odnawialnych, która wskazuje na konieczność osiągnięcia co najmniej
15-procentowego udziału odnawialnych źródeł energii (OŹE) w końcowym
zużyciu energii brutto. Wspomniana nowela obowiązuje od 11 września br.
Tymczasem
skierowana w kwietniu br. do Trybunału Sprawiedliwości przez Komisję
Europejską skarga przeciwko Polsce wciąż jest aktualna; jej konsekwencją
może być kara 200 mln zł za każdy rok niedostosowania prawa do unijnych
wymogów. Ministerstwo Gospodarki uznało, że przyjęte dotąd zmiany
wystarczą, by KE wycofała skargę. – Wyrażam również przekonanie, że
podejmowane przez pełnomocnika strony polskiej kroki na drodze prawnej
pozwolą uniknąć konsekwencji finansowych w związku z możliwym wycofaniem
skargi skierowanej do TS UE w zakresie dotyczącym OŹE – ocenia Jerzy
Pietrewicz, wiceminister gospodarki.
Pietrewicz na posiedzeniu
senackich komisji Gospodarki Narodowej oraz Budżetu i Finansów
Publicznych relacjonował wczoraj stan prac nad projektem ustawy o OŹE.
Jak przyznał, przygotowywany projekt stanowi rozwinięcie obecnie
obowiązujących przepisów, które nie zawierają wszystkich niezbędnych
elementów dotyczących systemu wsparcia wytwarzania energii z OŹE, lecz
wypełniają jedynie niezbędne minimum wymagane przez UE. – Do wdrożenia
pozostaje wprowadzenie schematu zoptymalizowanych mechanizmów wsparcia
dla wytwórców energii elektrycznej z OŹE lub biogazu rolniczego, który
będzie miarą przyszłej ustawy o OŹE – wyjaśnił.
Na razie resort ma
koncepcję działań, które będą zmierzały do optymalizacji kosztów
wypełnienia zobowiązań wynikających z pakietu klimatyczno-energetycznego
i minimalizowania kosztów obciążających odbiorców zielonej energii i
kosztów funkcjonowania systemu elektroenergetycznego.
Wsparcie ma
być w pierwszej kolejności adresowane do sprawdzonych i opanowanych
technologii, które w polskich warunkach charakteryzują się największą
stabilnością oraz najniższym kosztem wytwarzanej energii elektrycznej.
Na dodatkowe wsparcie będą mogły liczyć małe i średnie przedsiębiorstwa
oraz rozwiązania umożliwiające rozwój małej energetyki służącej
zaspokajaniu własnych potrzeb odbiorców. Ci będą mogli liczyć na
dofinansowanie NFOŚ i WFOŚ w postaci umarzania części kredytów czy też
bezzwrotnych dopłat na poziomie ok. 30 proc. wartości inwestycji.
Rozwijany
ma być też system aukcyjny dla nowych i zmodernizowanych instalacji
OŹE, który ma skutkować rozwojem zielonej energetyki. W ocenie resortu,
system aukcyjny przyniesie spadek cen odnawialnej energii (i to o 30-40
proc.) nie tylko z uwagi na swój charakter, ale też dlatego, że
ograniczone zostanie wsparcie zarówno dla technologii współspalania
biomasy, jak i hydroelektrowni już funkcjonujących. Równocześnie nie
będą rozwijane tzw. zielone certyfikaty.
Senatorowie podnosili
jednak obawy, że system aukcyjny doprowadzi do rozwoju jedynie lądowych
elektrowni wiatrowych. W ocenie Pietrewicza, jest to możliwe na
początkowym etapie zmian, ale rozwój tej energetyki będzie ograniczony
miejscami, w których takie inwestycje będą możliwe. Pietrewicz przyznał
też, że dla resortu nie jest istotą źródło zielonej energii
elektrycznej, ale jej cena i stabilność dostaw. Dywersyfikację źródeł ma
zapewnić podział rynku na instalacje do 1 MW (mają zająć czwartą część
rynku) – to technologie oparte na biogazie, biomasie i małych
elektrowniach wodnych oraz instalacje większe (do 50 MW w przypadku
współspalania), które mają zapewnić rozwój energetyki wiatrowej (w tym
morskiej) oraz technologii opartych na fotowoltaice. Zdaniem
Pietrewicza, morska energetyka wiatrowa może mieć początkowo kłopoty z
wejściem na rynek, bo konieczne są tu duże inwestycje, ale z czasem
realizacja celu 19 proc. udziału OŹE w produkcji energii elektrycznej do
2020 r. wymusi sięganie po kolejne technologie. Plany resortu aktualnie
są jeszcze konsultowane, a projekt ustawy ma zostać opublikowany przez
resort do połowy listopada br., być może stanie się to w najbliższy
piątek. Z danych Ministerstwa Gospodarki wynika, że udział OŹE w
wytwarzaniu energii elektrycznej w Polsce wynosi 11,2 proc., a aktualny
system ich wsparcia kosztuje obywateli 4 mld złotych.
www.naszdziennik.pl