|
Projekt ustawy o Odnawialnych Źródłach Energii (OZE) trafi do ministra
gospodarki na przełomie października i listopada - poinformował w
czwartek Janusz Pilitowski, dyrektor departamentu energii odnawialnej w
Ministerstwie Gospodarki.
Pilitowski podczas czwartkowego VII Forum Polsko-Hiszpańskiego Energii
Odnawialnej powiedział, że "część przepisów dotyczących OZE zostanie
przeniesionych z nowelizacji prawa energetycznego (tzw.
mały trójpak - PAP)".
Pilitowski wyjaśnił, że nowym elementem w projekcie będą przepisy
dotyczące mechanizmów wsparcia finansowego dla instalacji produkujących
energię ze źródeł odnawialnych. "To kluczowy element ustawy o
OZE" - podkreślił.
Resort gospodarki chce odejść od dotowania bieżącej produkcji z
odnawialnych źródeł energii. Według prognoz ministerstwa system wsparcia
dla OZE w dzisiejszym kształcie kosztowałby w 2020 r. prawie 9
mld zł, a przy wprowadzeniu nowych propozycji - ok. 4,26 mld zł.
Polska, realizując politykę klimatyczno-energetyczną UE, musi zwiększać
udział OZE w produkcji energii. Ponieważ źródła produkują energię drożej
niż elektrownie konwencjonalne czy jądrowe, muszą być
dotowane.
Państwa członkowskie stosują różne systemy dotacji, niekiedy drogie, jak
np. Niemcy, gdzie kwota wsparcia może w tym roku sięgnąć 20 mld euro.
Polski rząd od pewnego czasu sygnalizował, że unijne
cele chce osiągnąć jak najniższym kosztem.
Funkcjonujący w Polsce system wsparcia opiera się na dotowaniu produkcji
- firmy za wyprodukowaną energię OZE otrzymują tzw. zielone
certyfikaty, które można sprzedać na giełdzie. Uzyskana kwota jest
właśnie wsparciem. Taką filozofię, choć z pewnymi modyfikacjami,
zawierał do niedawna projekt ustawy o OZE, nad którym pracowano od
prawie dwóch lat.
Przedstawione propozycje odchodzą od dotowania bieżącej produkcji
certyfikatami - których cena giełdowa jest zmienna - na rzecz
dostarczenia inwestorowi gwarancji, że przez 15 lat sprzeda
wyprodukowaną energię po stałej, ustalonej cenie. Zgodnie z propozycją,
czas wsparcia będzie ograniczony do 15 lat działania źródła, a OZE
istniejące w momencie wejścia w życie nowego prawa będą
mogły działać w starym systemie - lecz nie dłużej niż do 2012 r. - albo
przejść do nowego systemu.
Podstawowym mechanizmem będzie aukcja na wyprodukowanie określonej
ilości energii elektrycznej lub biogazu w określonym czasie, a głównym
kryterium - cena produkcji.
Aukcję wygra ten wytwórca, który zaproponuje najniższą cenę,
automatycznie odrzucane będą oferty powyżej pewnej ceny referencyjnej -
czyli wg. resortu gospodarki - maksymalnego akceptowalnego poziomu
kosztów wytwarzania. Ceny te raz w roku będzie wyliczał minister
gospodarki.
Resort gospodarki zamierza też ograniczyć o połowę wsparcie dla
działających instalacji współspalania i - jak wynika z propozycji - w
nowym systemie zlikwidować je zupełnie.
Ilość energii z OZE potrzebnej do realizacji unijnych celów określi MG,
które będzie dysponowało też zamkniętym budżetem na jej zakup. Środki w
tym budżecie mają pochodzić z tzw. opłaty OZE, zawartej
w taryfie operatora sieci przesyłowej, co oznacza, że koszty wsparcia
zapłacą konsumenci.
Powstać ma nowa spółka celowa skarbu państwa - Sprzedawca Energii
Odnawialnej (SEO), która zajmie się zakupem energii z OZE po cenach
ustalonych w aukcjach i jej sprzedażą na giełdzie. W założeniu
ujemny bilans tych transakcji będzie pokrywany właśnie z opłaty OZE.
Oddzielnym systemem mają zostać objęci tzw. prosumenci, czyli
właściciele mikroinstalacji, produkujący energię na własne potrzeby.
Zostaną zwolnieni z obowiązku prowadzenia działalności gospodarczej
i posiadania koncesji na produkcję energii elektrycznej. Operatorzy
sieci będą mieli obowiązek kupić od prosumentów nadwyżki energii, ale za
80 proc. średniej ceny rynkowej.
www.wnp.pl
|