Co kraj, to obyczaj
EEW przeprowadziło 80 rozmów z
ekspertami i zebrało 655 kwestionariuszy od podmiotów związanych z
branżą. Ich wyniki, opublikowane w środę (do pobrania również Initiates
file downloadTUTAJ), ujawniły znaczące różnice pomiędzy członkami UE w
ich obecnych zapatrywaniach na politykę wydajności energetycznej oraz na
ich plany na przyszły rozwój tej kwestii.
Raport zwraca uwagę na
skrajnie różne przepisy w zależności od kraju. Niektóre państwa
zauważają wszystkie potencjalne korzyści dążenia do minimalizacji
marnotrawstwa energetycznego – tak ekonomiczne, jak i społeczne,
polityczne oraz środowiskowe; podczas gdy inne mają trudności z
dostosowaniem prawodawstwa do poziomu minimalnego, określonego w
Dyrektywie w sprawie efektywności końcowego wykorzystania energii i
usług energetycznych z 2006 r., która reguluje wymogi dotyczące
wydajności energetycznej na poziomie unijnym.
Wymaga ona, między
innymi, by państwa unijne składały regularnie (w 2007, 2011 i 2014)
krajowe plany działań dotyczące efektywności energetycznej (NEEAP),
które mają przedstawiać, jak przebiegają postępy w zmniejszeniu
zużytkowania energii. Dyrektywa wymaga od państw członkowskich uzyskania
do 2016 roku oszczędności energii finalnej w ilości nie mniejszej niż 9
proc. średniego krajowego zużycia tej energii w pięcioletnim okresie
poprzedzającym przyjęcie tejże dyrektywy, tj. 2001-2006.
Polska prymusem
Dla
Polski będzie to oznaczało konieczność ograniczenia konsumpcji energii o
53 452 GWh[1]. Warto zauważyć, że wedle zeszłorocznego NEEAP, Polska
utrzymuje się na kursie zmierzającym do uzyskania wymaganych 9 proc. –
istnieje nawet realna szansa, że oszczędności będą większe niż wymagane.
Zmniejszenie zużycia uzyskane do 2010 r. włącznie wyniosło 35 320 GWh,
czyli 5,9 proc.
Jednak raport EEW jest już trochę mniej
optymistyczny. Chwali rozwiązania wprowadzone w sektorze publicznym i
przy zwiększaniu wydajności energetycznej budynków, ale jednak zwraca
uwagę, że gruntowne przeszkolenie ludzi pracujących później w tych
budynkach do jeszcze większych oszczędności i, w konsekwencji, jeszcze
lepszych wyników. Autorzy są bardziej krytyczni w kategoriach urządzeń
RTV i AGD oraz sektorze transportowym. Przyznają, że choć regulacje tam
wprowadzone spełniają wymogi minimalne Dyrektywy, to jest tam
zdecydowanie duże pole do zwiększenia oszczędności, jeśliby udałoby się
pójść o krok dalej. Jednym z głównych zaleceń autorów raportu jest
wprowadzenie akcyzy na gaz, które mogłoby jeszcze bardziej zachęcić
przemysł do minimalizowania jego zużycia. Jednocześnie też, raport
zwraca uwagę, że w rozmowach i kwestionariuszach zdecydowana większość
specjalistów powiedziała im, że niewiele nowych przepisów zostało
uchwalonych, a te które weszły w życie często pozostają przepisami
martwymi.
Jako że wydaje się to stać w sprzeczności z resztą
sekcji raportu dotyczącą Polski oraz raportem rządowym, EurActiv.pl
poprosił o komentarz w tej sprawie specjalistę w dziedzinie Szymona
Liszkę, prezesa Fundacji na rzecz Efektywnego Wykorzystania Energii
(FEWE). Liszka powiedział nam, że faktycznie część z uchwalonych
przepisów jest wcielonych w życie jedynie deklaratywnie. Jako przykład
podał tu zielone zamówienia publiczne (wymóg włączania kryteriów
środowiskowych do zamówień publicznych i dążenie do minimalizacji
efektów tychże zamówień na środowisko), które wedle jego słów, często są
traktowane dosyć powierzchownie.
Liszka, przy ogólniejszym spojrzeniu na Polskę na tle Unii,
przyznał, że energochłonność polskiej gospodarki jest, przeciętnie,
wyższa niż średnia unijna, ale po rozbiciu na poszczególne składowe
obraz jest bardziej złożony – energia zużywana na cele grzewcze jest
wysoka (głównie ze względu na nasz klimat), ale już na przykład zużycie
energii elektrycznej jest niższe od średniej.
Liszka również
uważa, że, zgodnie z wnioskami raportu EEW, mamy duży potencjał do
dalszego zwiększenia energooszczędności, brakuje do tego tylko
odpowiedniej zachęty, jako że Dyrektywa była ustaleniem kompromisowym i
jako taka ma wiele zapisów dosyć rozmytych. Pozostawiają one pole do
szerokiej interpretacji i uznawania już istniejących rozwiązań za
wystarczające.
Liszka podkreśla, że FEWE stara się zwiększać
świadomość korzyści płynących dla gospodarki z aktywnego dążenia do jak
najambitniejszego wcielania założeń dyrektywy, które mogłyby przynieść
oszczędności już w krótkim terminie (szczególnie tam, gdzie wykorzystuje
się nośniki energii o wysokim koszcie wytwarzania), a w długim uczynią
Polskę wydajniejszą i ograniczą koszty praktycznie we wszystkich
dziedzinach.
EurActiv.com donosił wcześniej, że rząd polski[2]
jest zwolennikiem zwiększania wydajności energetycznej na forum unijnym.
Większa wydajność może być sposobem na zmniejszenie presji Brukseli na
obcinanie maksymalnych poziomów emisji dwutlenku węgla i poprawienie
niezależności energetycznej kraju.
Zalecenia na przyszłość
Wracając
do raportu EEW, większość państw w Europie została mniej lub bardziej
skrytykowana za braki w dostosowaniu zużycia energii do zalecanych
poziomów. Dania i Bułgaria zostały pochwalone jako jedyne, za
dalekosiężny sposób planowania we wprowadzaniu implementacji, podczas
gdy Włochy, Czechy i Słowacja osiągnęły najmniejsze postępy od czasu
pierwszego raportu z 2007.
EEW zaleca wprowadzenie kar za
niespełnianie wymogów Dyrektywy, utworzenie unijnej strategii
zmniejszania zużycia energii z jasno wytyczonymi ścieżkami do celu i
sposobami na jego osiągnięcie oraz stworzenie specjalnie dedykowanych
agencji do nadzoru nad postępami państw członkowskich.
www.cire.pl