Kodeks postępowania administracyjnego (KPA) przewiduje
cofnięcie decyzji koncesyjnej, ale jest to możliwe tylko wtedy, gdy
koncesjonariusz naruszy warunki tej koncesji - argumentował podczas
czwartkowego posiedzenia komisji rolnictwa Woźniak.
Zaznaczył, że
resort będzie rozpatrywał wnioski indywidualnie w trybie KPA i
mieszkańcy otrzymają odpowiedź w ciągu 30 dni, ale jeszcze ten termin
nie upłynął. Ocenił, że okoliczności, na które wskazują mieszkańcy, "są
trudne do uwzględnienia".
W Żurawlowie od kilku tygodni trwają
protesty przeciwko prowadzeniu prac wiertniczych. Mieszkańcy
argumentują, że wiercenia mogą zagrozić wodom podziemnym, których główny
zbiornik znajduje się m.in. na terenie gminy.
Mieszkańcy
Żurawlowa wystosowali też listy do prezydenta i ministra rolnictwa.
Argumentują w nich, że technologia wydobycia gazu łupkowego jest
niebezpieczna dla środowiska.
Jak mówił podczas posiedzenia
komisji rolnictwa szef Państwowego Instytutu Geologicznego Jerzy
Nawrocki, wody podziemne znajdują się na głębokości 100-150 m. Z kolei
skały łupkowe leżą od 3 do 5 km pod ziemią. Wodę i łupki dzielą liczne
warstwy nieprzepuszczalnych skał. Co więcej, nowoczesne technologie
eksploatacji złóż gazu z łupków (geofizyka wibracyjna) stwarzają małe
zagrożenie dla wód gruntowych. Przyznał, że po przejściu tzw.
wibratorów, rzeczywiście w niektórych miejscach wystąpiło pogorszenie
się jakości wody, w studniach wytrącił się osad. Zapewnił jednak, że
jest to zjawisko przejściowe.
Zamojszczyzna to tradycyjnie region
rolniczy, a prace poszukiwawcze prowadzone są na najlepszych glebach
zaliczanych do I i II kategorii. Ponadto na jeden odwiert - to strata
3-4 ha rolniczej ziemi - tłumaczył posłom rolnik z Wiesław Gryn z
Zamojszczyzny, gdzie znajduje się Żurawlów. Dodał, że od dwóch lat w
gminie Grabowiec, jak i w sąsiednich gminach Chevron wydzierżawia
kolejne działki.
Przedstawiciele protestujących zwracali uwagę na brak dialogu
mieszkańców z Chevronem. Firma nie chce rozmawiać z miejscowymi ludźmi w
obecności ekspertów i mediów.
Jak mówił Andrzej Bąk ze Związku
Zawodowego Rolników "Ojczyzna", Chevron twierdzi, że posiada wszystkie
pozwolenia na prowadzenie prac poszukiwawczych gazu z łupków, tymczasem
okazuje się, że nie ma różnych pozwoleń na budowę. Np. dotyczy to budowy
drogi czy studni w Ministrówce (powiat zamojski).
"Jak możemy
wierzyć, że gdy rozpocznie się wydobycie gazu, firma będzie postępowała
zgodnie z prawem i zasadami, (...) stąd protesty. My tej firmie nie
wierzymy i nie życzymy sobie jej obecności na naszym terenie, to jest
nasz byt, nasze życie i chcemy tak dalej funkcjonować, to są tereny
rolnicze" - powiedział Bąk.
Według niego to nieprawda, że tylko
Żurawlów protestuje, zastrzeżenia mają także mieszkańcy Pomorza, ale tam
już odwierty badawcze są i trudno jest prace cofnąć, gdy tymczasem na
Zamojszczyźnie można je jeszcze zatrzymać.
Posłowie wskazywali na
niedostateczną informację dotycząca wydobycia gazu z łupów i zagrożeń,
jakie niesie jego eksploatacja. "Tak, kampanię informacyjną trzeba było
zacząć wcześniej, (...) no niestety nie zdążyliśmy" - przyznał
wiceminister. Zapewnił, że resort będzie starał się to nadrobić, na
październik zaplanowane są wysłuchania publiczne. Dodał, że obecnie
odbywają się regionalne seminaria, jednak zainteresowanie nimi nie jest
duże.
www.cire.pl