Nie da się więcej?
- Da się, w procesie kofermentacji. Jeśli oczyszczalnia ma jeszcze rezerwy w komorach fermentacyjnych, możne do tych komór wprowadzić inne substraty organiczne, typu odpady z przemysłu mleczarskiego, odpady po odpowiedniej przeróbce z przemysłu mięsnego, produkty tłuszczowe, czasami gliceryny.
Proces ten jednak nie jest prosty i nie jest jeszcze powszechny w polskich oczyszczalniach. Jeśli wprowadzamy nowe substraty do procesu fermentacji, który mamy już ustalony i jakoś ustabilizowany, możemy uzyskać efekt odwrotny do zamierzonego, czyli wręcz zahamować fermentację. Może też w biogazie zmniejszyć się udział metanu, czyli czynnika palnego.
Trzeba zatem tak zoptymalizować proces, by mimo mniejszej ilości metanu, biogazu było na tyle, by bilans energetyczny wychodził na plus. Tego nie da się osiągnąć bez badań i analiz.
Tymczasem inwestor czy eksploatatorzy oczyszczalni trochę boją się zainwestować w naukę.
A może nie tyle się boją, co nie mają pieniędzy na badania?
- Przedstawiciele biznesu na jednej z konferencji sami przyznali, że najczęściej zwracają się do naukowców, gdy mają nóź na gardle - konkretny problem do rozwiązania i goni ich czas. Z kolei dla nas taka sytuacja to trochę wróżenie ze szklanej kuli, też potrzebujemy czasu na badania.
Obserwuję dobry trend we współpracy nauki z przemysłem, choć na razie przedsiębiorstwa raczej sprawdzają, czy będzie się im to opłacało.
Rozumiem, że dla prezesa przedsiębiorstwa liczą się przede wszystkim wyniki finansowe. Kiedy jednak zmieniają się przepisy czy pojawiają nowe trendy w oczyszczaniu ścieków, czy zagospodarowaniu osadów ściekowych, prędzej czy później trzeba te pieniądze znaleźć. A jeśli wcześniej wyjdzie się z problemem do środowiska naukowego, jest szansa by to zrobić taniej i spokojniej.
Od kilku lat zmniejsza się liczba oczyszczalni. Dlaczego?
- Odkąd powszechnie wprowadzono do użytku wodomierze, ludzie zaczęli oszczędzać wodę. W rezultacie do oczyszczalni dopływa coraz mniej ścieków. Są one jednak bardziej stężone. Innymi słowy, produkujemy te same ilości zanieczyszczeń albo nawet więcej, ale są one zawarte w mniejszej objętości ścieku.
Ponadto większość oczyszczalni jest przeprojektowana, bo zmieniły się uwarunkowania. Dobrze jak oczyszczalnia ma dwa lub trzy ciągi technologiczne i można jeden wyłączyć albo poczynić modernizacje, by zoptymalizować układ technologiczny.
O czym w związku z tym powinni pamiętać projektujący nowe czy modernizujący starsze oczyszczalnie?
- By indywidualnie podchodzić do każdego obiektu. By projektowanie nie odbywało się na zasadzie, że firma, która wygrała przetarg, bierze poprzedni projekt i tylko przelicza go na inny ładunek zanieczyszczeń i inną ilość ścieków, zmienia tylko kubaturę reaktorów.
Potem się okazuje, że na papierze wszystko ładnie wychodzi, ale jeśli nie uwzględni się pewnych indywidualnych uwarunkowań dla danej oczyszczalni, to prędzej czy później wychodzi w praktyce.
Nie ma dwóch takich samych osadów. Co sprawdza się na jednej oczyszczalni, niekoniecznie da się zastosować na innej.
http://www.portalsamorzadowy.pl