|
Obecnie w Polsce przerabia się termicznie tylko 0,5 proc. odpadów
komunalnych. Tymczasem w Europie jest to kierunek wiodący i w takich
państwach jak Niemcy, Austria, Holandia czy Szwecja składowanie odpadów
jest praktycznie bliskie zeru.
Nowelizacja ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach, która
weszła w życie z początkiem 2012 r., przewidywała, że "śmieciowa
rewolucja" stanie się faktem najpóźniej od początku
lipca 2013 r.
Lidia Sieja z Instytutu Ekologii Terenów Uprzemysłowionych w Katowicach w
rozmowie z portalem wnp.pl stwierdziła, że szum medialny oraz związana z
nim krytyka nowego systemu gospodarki odpadami
nie sprzyja temu, aby nowe regulacje sprawnie wdrażano w życie.
- Ustawę przyjęto dwa lata temu, a dopiero niedawno większość gmin
obudziła się i zaczęła się do niej przygotowywać. Świadomość samorządów w
tym temacie jest w znaczącej przewadze
niska, choć nie brakuje też gmin, które odpowiedzialnie i systematycznie
przygotowywały się do zmian - podkreśliła.
- Jest nadzieja, że te gminy, które dobrze przygotowały się do
wprowadzenia nowego systemu, dadzą przykład tego, na czym polegają nowe
regulacje - dodała.
Sieja przypomniała, że ich celem jest dążenie do wzorców z krajów
zachodnioeuropejskich, gdzie odpady się selektywnie zbiera, a następnie
poddaje recyklingowi i termicznemu przekształcaniu,
a samo składowanie jest na poziomie bliskim zera.
- Oczywiście nowa ustawa nie jest doskonała i na pewno przy jej
stosowaniu pojawią się luki, które trzeba będzie uzupełnić za pomocą
nowelizacji. Niemniej nie jest to powód, aby obecnie
obrażać się na nowe prawo - wskazała.
- Wydaje się, że nie poświęcono odpowiedniej uwagi do edukacji
społeczeństwa ws. nowych regulacji, zarówno na poziomie gmin, jak rządu.
Mieszkańcy muszą wiedzieć, jaki jest cel tej
reformy, aby ich uwaga nie była pochłonięta tylko stawką za wywóz
odpadów - wskazała również.
Według statystyk GUS, produkujemy rocznie ok. 12 mln ton odpadów
komunalnych, z czego odbieramy ok. 10 mln ton. Faktyczna wielkość
produkcji może wynosić ok. 14 mln ton.
- Wydaje się, że rzeczywistą wielkość poznamy w 2014 r, gdy gminy
przestawią się już na nowy system gospodarki odpadami oraz związane z
nim standardy sprawozdawczości - oceniła Sieja.
Ekspert przypomniała, że według wytycznych Unii Europejskiej, w 2020 r.
musimy osiągnąć poziom recyklingu papieru, szkła, metalu i plastiku w
wysokości 50 proc. Obecnie mamy go na poziomie
około 10 proc., co przekłada się na ilość 16 kg odpadów na
statystycznego mieszkańca. Tymczasem w 2020 r. ma to być 72 kg na
mieszkańca.
Z kolei w 2010 r. mieliśmy ograniczyć składowanie odpadów
biodegradowalnych do poziomu 75 proc. w stosunku do masy tych odpadów
wytwarzanych w 1995 r. Tego celu nie udało się osiągnąć.
W 2013 r. ma to być 50 proc., co wymagałoby przeróbki strumienia odpadów
w różnych instalacjach rzędu około 8 mln ton. Tego celu też najpewniej
nie osiągniemy. Tymczasem docelowo w 2020 r.
mamy osiągnąć poziom 35 proc.
- Gminy nie mają jeszcze pełnej świadomości, że w nowym systemie nie
chodzi tylko o zapewnienie odbioru odpadów od mieszkańców, ale również
osiągnięcie docelowych wskaźników związanych
z ich przetwarzaniem. Właściciele odpadów, którymi stają się gminy, będą
za to ponosiły odpowiedzialność finansową - podkreśla Sieja.
- Gminy przywiązują dużą uwagę do tego, aby ceny za odbiór odpadów były
niskie. Może to jednak później skutkować brakiem wystarczających środków
na funkcjonowanie całego systemu
odbioru i przeróbki - dodała.
Według informacji zawartych w wojewódzkich planach gospodarki odpadami,
obecnie istnieje 55 regionalnych instalacji mechaniczno-biologicznych,
47 regionalnych kompostowni odpadów zielonych oraz 85
regionalnych składowisk i jedna spalarnia w Warszawie.
Lidia Sieja podkreśliła, że mimo trwającej budowie spalarni odpadów,
widać, iż przewodnim kierunkiem dla gmin jest przeróbka
mechaniczno-biologiczna. Obecnie w Polsce przerabia się
termicznie tylko 0,5 proc. odpadów dzięki warszawskiej spalarni, podczas
gdy w Europie jest to kierunek wiodący.
- Dyrektywa unijna mówi o "społeczeństwie recyklingu", ale na drugim
miejscu stawia na odzysk energii. Ponad 400 istniejących w Europie
instalacji termicznego przekształcania odpadów wskazuje
na zasadność tych słów. W efekcie w takich państwach jak Niemcy,
Austria, Holandia czy Szwecja składowanie odpadów jest praktycznie
bliskie zeru - zaznaczyła.
W jej opinii, za termicznym przekształcaniem odpadów przemawiają trzy
główne aspekty: potencjał energetyczny, redukcja ich masy oraz kwestie
środowiskowe.
Kaloryczność odpadów jest coraz wyższa i wynosi obecnie około 8-9 MJ/kg,
co pozwala na spalanie bez dodatkowego paliwa. Prawo mówi też, że od
2016 r. nie będzie można składować odpadów o
kaloryczności powyżej 6 MJ/kg. Pozostałości z mechaniczno-biologicznej
przeróbki też muszą finalnie trafić do spalarni.
Do tego żadna inna technologia nie daje takiej redukcji masy odpadów - o
około 75 proc. Resztę w zdecydowanej większości stanowi żużel pozostały
po spaleniu, który może zostać
wykorzystany w budownictwie.
Również pod kątem ochrony środowiska jest to najbezpieczniejsza metoda.
Spalarnie odpadów mają znacznie mniejsze emisje szkodliwych związków niż
powszechnie spotykane elektrociepłownie.
Zdaniem Lidii Siei, należy spodziewać się, że będzie rósł udział
kapitału prywatnego w przedsięwzięciach dotyczących gospodarki odpadami.
- Widać zainteresowanie sektora prywatnego inwestycjami w gospodarkę
odpadami, ponieważ może to być opłacalny biznes, zwłaszcza w zakresie
termicznego przekształcania. Wydaje się, że także
energetyka powinna się mocniej zainteresować termicznym przekształcaniem
- podsumowała.
Budowane spalarnie odpadów komunalnych
Spalarnia w Białymstoku ma przerabiać rocznie 120 tys. ton odpadów, a wybuduje ją za 409 mln zł brutto konsorcjum Budimeksu.
Wartą 491 mln zł brutto inwestycję w Bydgoszczy, o mocy przerobowej 180
tys. ton odpadów rocznie, zrealizuje konsorcjum włoskiego Astaldi.
W Koninie spalarnię wybuduje za 364 mln zł brutto konsorcjum
austriackiej spółki Integral Engineering und Umwelttechnik. Obiekt
będzie przerabiać 94 tys. ton odpadów rocznie.
Wykonawcą wartej 797 mln zł brutto spalarni w Krakowie została koreańska
spółka Posco Engineering & Construction. Zakład ma przerabiać 220
tys. ton odpadów rocznie.
Natomiast zakład w Szczecinie, o mocy przerobowej 150 tys. ton odpadów
rocznie, za 666 mln zł brutto ma wybudować Mostostal Warszawa.
Inwestycję w Poznaniu - w formule partnerstwa publiczno-prywatnego -
zrealizuje spółka Sita Zielona Energia. Koszt budowy wyniesie blisko 725
mln zł brutto, a zakład ma przekształcać 210 tys.
ton odpadów rocznie.
Tomasz Elżbieciak www.wnp.pl
|