Bez budowy spalarni "śmieciowa rewolucja" nie wypali (30 Jun 2013)
Obecnie w Polsce przerabia się termicznie tylko 0,5 proc. odpadów komunalnych. Tymczasem w Europie jest to kierunek wiodący i w takich państwach jak Niemcy, Austria, Holandia czy Szwecja składowanie odpadów jest praktycznie bliskie zeru.
Nowelizacja ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach, która weszła w życie z początkiem 2012 r., przewidywała, że "śmieciowa rewolucja" stanie się faktem najpóźniej od początku lipca 2013 r.

Lidia Sieja z Instytutu Ekologii Terenów Uprzemysłowionych w Katowicach w rozmowie z portalem wnp.pl stwierdziła, że szum medialny oraz związana z nim krytyka nowego systemu gospodarki odpadami nie sprzyja temu, aby nowe regulacje sprawnie wdrażano w życie.

- Ustawę przyjęto dwa lata temu, a dopiero niedawno większość gmin obudziła się i zaczęła się do niej przygotowywać. Świadomość samorządów w tym temacie jest w znaczącej przewadze niska, choć nie brakuje też gmin, które odpowiedzialnie i systematycznie przygotowywały się do zmian - podkreśliła.

- Jest nadzieja, że te gminy, które dobrze przygotowały się do wprowadzenia nowego systemu, dadzą przykład tego, na czym polegają nowe regulacje - dodała.

Sieja przypomniała, że ich celem jest dążenie do wzorców z krajów zachodnioeuropejskich, gdzie odpady się selektywnie zbiera, a następnie poddaje recyklingowi i termicznemu przekształcaniu, a samo składowanie jest na poziomie bliskim zera.

- Oczywiście nowa ustawa nie jest doskonała i na pewno przy jej stosowaniu pojawią się luki, które trzeba będzie uzupełnić za pomocą nowelizacji. Niemniej nie jest to powód, aby obecnie obrażać się na nowe prawo - wskazała.

- Wydaje się, że nie poświęcono odpowiedniej uwagi do edukacji społeczeństwa ws. nowych regulacji, zarówno na poziomie gmin, jak rządu. Mieszkańcy muszą wiedzieć, jaki jest cel tej reformy, aby ich uwaga nie była pochłonięta tylko stawką za wywóz odpadów - wskazała również.

Według statystyk GUS, produkujemy rocznie ok. 12 mln ton odpadów komunalnych, z czego odbieramy ok. 10 mln ton. Faktyczna wielkość produkcji może wynosić ok. 14 mln ton.

- Wydaje się, że rzeczywistą wielkość poznamy w 2014 r, gdy gminy przestawią się już na nowy system gospodarki odpadami oraz związane z nim standardy sprawozdawczości - oceniła Sieja.

Ekspert przypomniała, że według wytycznych Unii Europejskiej, w 2020 r. musimy osiągnąć poziom recyklingu papieru, szkła, metalu i plastiku w wysokości 50 proc. Obecnie mamy go na poziomie około 10 proc., co przekłada się na ilość 16 kg odpadów na statystycznego mieszkańca. Tymczasem w 2020 r. ma to być 72 kg na mieszkańca.

Z kolei w 2010 r. mieliśmy ograniczyć składowanie odpadów biodegradowalnych do poziomu 75 proc. w stosunku do masy tych odpadów wytwarzanych w 1995 r. Tego celu nie udało się osiągnąć.

W 2013 r. ma to być 50 proc., co wymagałoby przeróbki strumienia odpadów w różnych instalacjach rzędu około 8 mln ton. Tego celu też najpewniej nie osiągniemy. Tymczasem docelowo w 2020 r. mamy osiągnąć poziom 35 proc.

- Gminy nie mają jeszcze pełnej świadomości, że w nowym systemie nie chodzi tylko o zapewnienie odbioru odpadów od mieszkańców, ale również osiągnięcie docelowych wskaźników związanych z ich przetwarzaniem. Właściciele odpadów, którymi stają się gminy, będą za to ponosiły odpowiedzialność finansową - podkreśla Sieja.

- Gminy przywiązują dużą uwagę do tego, aby ceny za odbiór odpadów były niskie. Może to jednak później skutkować brakiem wystarczających środków na funkcjonowanie całego systemu odbioru i przeróbki - dodała.

Według informacji zawartych w wojewódzkich planach gospodarki odpadami, obecnie istnieje 55 regionalnych instalacji mechaniczno-biologicznych, 47 regionalnych kompostowni odpadów zielonych oraz 85 regionalnych składowisk i jedna spalarnia w Warszawie.

Lidia Sieja podkreśliła, że mimo trwającej budowie spalarni odpadów, widać, iż przewodnim kierunkiem dla gmin jest przeróbka mechaniczno-biologiczna. Obecnie w Polsce przerabia się termicznie tylko 0,5 proc. odpadów dzięki warszawskiej spalarni, podczas gdy w Europie jest to kierunek wiodący.

- Dyrektywa unijna mówi o "społeczeństwie recyklingu", ale na drugim miejscu stawia na odzysk energii. Ponad 400 istniejących w Europie instalacji termicznego przekształcania odpadów wskazuje na zasadność tych słów. W efekcie w takich państwach jak Niemcy, Austria, Holandia czy Szwecja składowanie odpadów jest praktycznie bliskie zeru - zaznaczyła.

W jej opinii, za termicznym przekształcaniem odpadów przemawiają trzy główne aspekty: potencjał energetyczny, redukcja ich masy oraz kwestie środowiskowe.

Kaloryczność odpadów jest coraz wyższa i wynosi obecnie około 8-9 MJ/kg, co pozwala na spalanie bez dodatkowego paliwa. Prawo mówi też, że od 2016 r. nie będzie można składować odpadów o kaloryczności powyżej 6 MJ/kg. Pozostałości z mechaniczno-biologicznej przeróbki też muszą finalnie trafić do spalarni.

Do tego żadna inna technologia nie daje takiej redukcji masy odpadów - o około 75 proc. Resztę w zdecydowanej większości stanowi żużel pozostały po spaleniu, który może zostać wykorzystany w budownictwie.

Również pod kątem ochrony środowiska jest to najbezpieczniejsza metoda. Spalarnie odpadów mają znacznie mniejsze emisje szkodliwych związków niż powszechnie spotykane elektrociepłownie.

Zdaniem Lidii Siei, należy spodziewać się, że będzie rósł udział kapitału prywatnego w przedsięwzięciach dotyczących gospodarki odpadami.

- Widać zainteresowanie sektora prywatnego inwestycjami w gospodarkę odpadami, ponieważ może to być opłacalny biznes, zwłaszcza w zakresie termicznego przekształcania. Wydaje się, że także energetyka powinna się mocniej zainteresować termicznym przekształcaniem - podsumowała.

Budowane spalarnie odpadów komunalnych

Spalarnia w Białymstoku ma przerabiać rocznie 120 tys. ton odpadów, a wybuduje ją za 409 mln zł brutto konsorcjum Budimeksu.

Wartą 491 mln zł brutto inwestycję w Bydgoszczy, o mocy przerobowej 180 tys. ton odpadów rocznie, zrealizuje konsorcjum włoskiego Astaldi.

W Koninie spalarnię wybuduje za 364 mln zł brutto konsorcjum austriackiej spółki Integral Engineering und Umwelttechnik. Obiekt będzie przerabiać 94 tys. ton odpadów rocznie.

Wykonawcą wartej 797 mln zł brutto spalarni w Krakowie została koreańska spółka Posco Engineering & Construction. Zakład ma przerabiać 220 tys. ton odpadów rocznie.

Natomiast zakład w Szczecinie, o mocy przerobowej 150 tys. ton odpadów rocznie, za 666 mln zł brutto ma wybudować Mostostal Warszawa.

Inwestycję w Poznaniu - w formule partnerstwa publiczno-prywatnego - zrealizuje spółka Sita Zielona Energia. Koszt budowy wyniesie blisko 725 mln zł brutto, a zakład ma przekształcać 210 tys. ton odpadów rocznie.

Tomasz Elżbieciak
www.wnp.pl