Na projekt "Opracowanie zintegrowanych technologii
wytwarzania paliw i energii z biomasy, odpadów rolniczych i innych"
przeznaczono ponad 110 mln zł. Projekt realizuje konsorcjum, w którego
skład wchodzi Instytut Maszyn Przepływowych PAN w Gdańsku i Energa oraz
kilkanaście zespołów badawczych z kilku uczelni wyższych i instytutów
badawczych jako współwykonawcy. "Jest to największy projekt badawczy w
Polsce" - komentuje kierownik projektu, prof. Jan Kiciński z IMP PAN.
Zespół otrzymał w maju nagrodę Prezesa Rady Ministrów za osiągnięcia
naukowo-techniczne.
"Chcemy zbudować nowoczesne instalacje
kogeneracyjne, tzn. takie, które wytwarzają i ciepło, i prąd dla gmin.
Dziś w gminach mamy stare kotłownie, które produkują tylko ciepło, a
latem są zwykle wyłączane. A my chcemy, żeby w nich powstawały nowe
instalacje - tzw. kogeneratory czy moduły ORC (Organic Rankine Cycle) -
które pracują cały rok i oprócz ciepła wytwarzają prąd" - wyjaśnia w
rozmowie z PAP prof. Kiciński.
Eksperymentalna instalacja
powstaje już w miejscowości Żychlin (łódzkie). "Starą ciepłownię chcemy
tam przekształcić w nowoczesny moduł kogeneracyjny. W okolicy jest
przemysł drzewny. Aż się prosi, żeby wymyślić sposób wykorzystania tych
zrębków i trocin" - komentuje kierownik projektu.
Wyjaśnia, że w
specjalnym piecu spalane byłyby drewniane odpady a ciepło używane byłoby
do podgrzewania tzw. czynnika niskowrzącego. Badacz wyjaśnia, że
czynniki niskowrzące używane są np. w lodówkach czy w dezodorantach.
Jest to ciecz, która wrze w temperaturze znacznie niższej niż woda.
Gwałtownie parując substancja ta napędza łopatki mikroturbiny i wytwarza
prąd. "A prąd jest znacznie droższy niż ciepło" - komentuje prof.
Kiciński.
Wyjaśnia, że na całym świecie podobne technologie są
dopiero opracowywane. Problemem jest m.in. czynnik niskowrzący, którego
właściwości nie są optymalne - uszkadza turbiny i jest szkodliwy dla
środowiska. Dla naukowców wyzwaniem jest także dostosowanie modułów do
indywidualnych instalacji - do wytwarzania odpowiednio dużej mocy czy do
spalania odpowiednich materiałów.
Prof. Kiciński wyjaśnia, że
rozwiązanie, nad którym pracuje jego zespół, jest o wiele bardziej
ekologiczne niż spalanie węgla. Odpady takie jak zrębki czy trociny były
dotychczas spalane by uzyskać ciepło. Dzięki badaniom Polaków, z
odpadów takich będzie można uzyskiwać ciepło i prąd.
Naukowiec wyjaśnia, że praca jego zespołu nakierowana jest na
potrzeby gmin, które mogłyby się stać Autonomicznymi Regionami
Energetycznymi (ARE). "Chodzi o to, by gminy były samowystarczalne
energetycznie i mogły użytkować swoje odpady czy zasoby odnawialne (np.
biomasę czy rośliny energetyczne). Nie musiałyby wtedy brać z sieci
energii elektrycznej, która pochodzi ze spalania węgla" - zaznacza prof.
Kiciński.
Rozwój Autonomicznych Regionów Energetycznych to
element polityki energetycznej zmierzającej do produkcji energii
elektrycznej w rozproszeniu, czyli w małych lokalnych instalacjach, a
nie tylko w wielkich elektrowniach.
Zespół z IMP PAN, przy
współpracy z zespołami z Politechniki Łódzkiej i Gdańskiej, opracowuje
też małe moduły ORC na potrzeby gospodarstw indywidualnych. "Już
przygotowujemy taką instalację. Za rok chcemy rozpocząć jej wdrażanie.
To propozycja dla odbiorców indywidualnych. Ktoś, kto ma domek na wsi
będzie mógł spalać, co chce - gaz, zrębki, biomasę, a oprócz ciepła
dostanie prąd" - mówi naukowiec i zaznacza, że takie instalacje nie
byłyby duże - spokojnie zmieściłyby się np. w piwnicy.
Takie
podejście do energetyki nazywa się energetyką obywatelską czy
prosumencką. "Obywatel staje się podmiotem procesu energetycznego - nie
tylko pobiera energię, ale i staje się jej producentem" - zaznacza
ekspert z IMP PAN i uważa, że takie podejście do energetyki "jest
nieuniknionym trendem". Jak tłumaczy prof. Kiciński, energetyka
prosumencka będzie miała sens, gdy rozwinięte będą tzw. smartgridy,
czyli inteligentne sieci, które umożliwią sprzedaż energii elektrycznej
przez lokalnych jej producentów. Prof. Kiciński zaznacza, że
przygotowywana jest już ustawa, która zobowiąże operatorów do kupna tak
wyprodukowanej energii. "Można sobie wyobrazić, że tysiące wytwórców
energii będą mogły przekazać do sieci nadwyżki energii elektrycznej, ale
w każdej chwili każdy będzie też mógł energię z sieci pobrać" - opisuje
badacz.
Badania realizowane są w ramach strategicznego programu
"Zaawansowane technologie pozyskiwania energii" prowadzonego przez
Narodowe Centrum, Badań i Rozwoju.
www.cire.pl