Z analiz urzędu wynika, że w wyniku m.in. spadków cen energii
na TGE, gdzie kupują ją spółki obrotu, stawki dla odbiorców z grupy G
powinny być obniżone. Prezes URE nie powiedział jednak o ile. DGP
przypomina, że po raz ostatni URE wyraziło zgodę na podwyżkę cen energii
w 2012 r. do średniego poziomu 280,7 zł za 1 MWh. Wtedy cena energii na
rynku hurtowym oscylowała wokół 200 zł za 1 MWh, a obecnie waha się od
150 do160 zł/MWh.
Jednocześnie prezes URE przyznaje, że pozycja
urzędu w starciu z energetyką nie jest silna, gdyż przepisy określające
sposób postępowania przy zatwierdzaniu taryf były tak konstruowane, aby
przeciwdziałać nadmiernemu wzrostowi cen. Nie zadbano w nich o to, aby
regulator mógł wymuszać na podmiotach uzasadnione rynkowo obniżki taryf.
Jak powiedział cytowany przez DGP Woszczyk, jeśli prawdą jest,
że sprzedawcy chcą uwolnienia cen dla gospodarstw domowych, to należy
spodziewać się taryf spełniających oczekiwania tych odbiorców.
Według analityka rynku Andrzeja Szczęśniaka, na którego
powołuje się gazeta, obecny poziom konkurencji w rynku energii nie
gwarantuje, że po jego całkowitym uwolnieniu, ceny energii dla
gospodarstw domowych nie wzrosną, zwłaszcza że dziś są one niższe od cen
płaconych przez odbiorców przemysłowych.
DGP przypomina, że
przeciętne gospodarstwo domowe płaci miesięcznie za energię ok. 150 zł
miesięcznie. Według Eurostatu, w relacji do zarobków na energię, gaz i
inne paliwa Polacy wydają aż 10 proc. domowego budżetu, czyli dwa razy
więcej od Niemców.
www.cire.pl